Paradoks starych kamienic i wielkiej płyty
Paradoksalnie łatwiej bywa w budynkach sprzed wojny niż w blokach z lat 60. i 70. W wielu kamienicach projektowano szyby windowe już przed wojną albo pozostawiano miejsce na ich późniejszy montaż.
Budynki historyczne są często bardziej „elastyczne” przestrzennie. Można w nich szukać rozwiązań wewnętrznych albo zewnętrznych, oczywiście w porozumieniu z konstruktorem i konserwatorem
- tłumaczy dr Szpakowska-Loranc.
Z kolei typowe cztero- i pięciopiętrowe bloki z wielkiej płyty okazują się największym wyzwaniem. Są konstrukcyjnie sztywne, mają wąskie klatki schodowe i spoczniki między piętrami. To oznacza, że nawet dobudowana winda często nie zatrzymuje się na poziomie mieszkań, a dostęp do niej i tak wymaga pokonania schodów.
W efekcie mamy windę, do której żadne piętro nie ma bezpośredniego dojścia. Do tego dochodzi rachunek ekonomiczny: jedna winda obsługuje niewielką liczbę mieszkań
- wyjaśnia dr Suchoń.
Koszty i realia
Autorzy poradnika nie podają konkretnych kwot, ale mówią wprost: to są inwestycje liczone w setkach tysięcy złotych. Koszt rozkłada się na niewielką grupę lokatorów, co często zniechęca wspólnoty do działania – nawet przy dostępnych programach dofinansowania.
W przeciwieństwie do obiektów użyteczności publicznej, gdzie dostępność jest obowiązkiem ustawowym, w budynkach mieszkalnych decyzja należy do mieszkańców.
Montaż windy to kilka tygodni. Ale zanim do niego dojdzie, trzeba przejść długi łańcuch decyzji: uzgodnienia wśród lokatorów, dokumentację, pozwolenia, finansowanie
- podkreśla dr Suchoń.
Poradnik dla „więźniów czwartego piętra”
Poradnik został napisany z myślą o osobach bez wiedzy eksperckiej. Krok po kroku opisuje proces inwestycyjny, kwestie formalne, ekonomiczne i techniczne, a także prezentuje modele rozwiązań, w tym dla bloków z wielkiej płyty.
Jednym z nich jest propozycja galerii zewnętrznych, pozwalających obsłużyć kilka klatek jedną windą. To rozwiązanie inspirowane skandynawskimi modelami zamieszkiwania, ale wymagające otwartości na zmianę dotychczasowego sposobu myślenia o budynku.
Każdy przypadek jest inny. Budynek funkcjonuje w konkretnym kontekście miejskim, z mediami, infrastrukturą, sąsiedztwem. Tego nie da się ująć jednym schematem
- zaznacza dr Szpakowska-Loranc.
Skala problemu i bariera mentalna
Szacuje się, że w całej Polsce brakuje nawet 25 tysięcy wind. Problem dotyczy głównie miast i osiedli budowanych w latach 60. i 70. W samym Krakowie - od Podwawelskiego po Bieżanów, Prokocim i Wolę Duchacką - takich budynków są setki.
Autorzy poradnika zwracają uwagę, że potrzeba dostępności nie dotyczy wyłącznie osób z niepełnosprawnościami.
Ograniczenia mobilności ma w pewnym momencie każdy: rodzic z wózkiem, osoba po urazie, senior. To nie jest problem „czyjś”, tylko wspólny
- podkreśla dr Szpakowska-Loranc.
Obok barier technicznych i finansowych pojawia się jeszcze jedna: mentalna. Brak zgody wśród mieszkańców, sprzeciw lokatorów z parteru, a nawet podważanie sensu wind dla seniorów – to argumenty, z którymi autorzy poradnika spotykali się także w mediach społecznościowych.
To kwestia projektowania uniwersalnego. Miasto i budynki powinny być dostępne dla wszystkich, w równy sposób, a nie „gdzieś z tyłu” i po schodach
- podsumowuje architektka.
Poradnik budowy wind w istniejących budynkach mieszkalnych jest dostępny dla wspólnot, spółdzielni i mieszkańców zainteresowanych poprawą dostępności swoich budynków. Jak pokazuje duży odzew społeczny po jego publikacji - potrzeba takich rozwiązań jest realna i pilna.