Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PiS, Włodzimierzem Bernackim.
Prezydent Duda na sesji plenarnej zgromadzenia ogólnego ONZ mówił, że świat nie może milczeć wobec prześladowania chrześcijan. Świat nie milczy. Na zgromadzeniu te głosy słyszymy, ale jednocześnie widzimy obrazki bombardowanego konwoju z pomocą w Syrii. ONZ ma jeszcze dzisiaj sens?
- Każda struktura ma okresy swojej świetności i słabości. Jak chodzi o ONZ to w ostatnich latach wydawało się, że ta struktura wychodzi z głębokiego kryzysu. Te ostatnie wypadki kładą się cieniem na tych, którzy ignorują fakt zaangażowania w pomoc humanitarną. Struktura jest lekko mówiąc niewydolna.
Można coś zrobić, żeby to się zmieniło? Przywódcy krajów i społeczność międzynarodowa ma taką moc sprawczą?
- Tutaj dwa państwa rozstrzygają o tym co dzieje się w ONZ – USA i Rosja. To są państwa, które jak między sobą nie ułożą nawet chłodnych relacji, to takie kłopoty jak ostatnio mogą mieć miejsce.
Nie minął jeszcze rok od wyborów parlamentarnych. Zwycięska ekipa łapie już zadyszkę?
- Nie. To praca, praca i praca. Wiadomo, że układ sceny politycznej jest takim układem, w której silną medialną pozycję ma totalna opozycja. Stąd pewne wydarzenia, które mają miejsce na scenie politycznej, są prezentowane w sposób wyolbrzymiony. Jakby zestawić te drobne niedociągnięcia, które pojawiają się po stronie rządu z tymi wypadkami, które miały miejsce w ciągu ostatnich 8 lat to widzimy, że to jest niesamowita różnica. Dzisiejsze opinie totalnej opozycji urastają do wymiarów himalajów hipokryzji.
Opozycja krytykowała działalność Bartłomieja Misiewicza. To nazwisko staje się symbolem krytyki obecnego rządu. Tymczasem Bartłomiej Misiewicz jest zawieszany w funkcjach w MON, przestaje pełnić funkcję w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Te decyzje rządu potwierdzają to co opozycja rządowi wytyka?
- Mamy do czynienia z odwrotną sytuacją. Wszyscy, którzy pełnią funkcje ministerialne czy okołoministerialne muszą być poza wszelkimi podejrzeniami. Tu jest trafna decyzja ministra Macierewicza. Jak pan Bartłomiej Misiewicz wystąpił z wnioskiem o czasowe zwolnienie go z funkcji, od razu podjął decyzję. Zestawmy to z tym, co było wcześniej. Tu działanie jest natychmiastowe. Nie ma mowy o uległości i tuszowaniu. Pan Misiewicz ma szanse na wykazanie swojej czystości moralnej. Jak tego nie zrobi to będzie na aucie.
Czego się pan spodziewa po kontroli CBA w państwowych gigantach, czyli na przykład w Azotach, Lotosie czy Orlenie? Kontrola ma dotyczyć umów zawieranych po 1 grudnia 2015 roku. Wtedy już zjednoczona prawica obejmowała rządy.
- Znów mamy przykład nowej jakości w polityce. W sytuacji drobnych wątpliwości, od razu są działania. Oczekiwania z mojej strony i ze strony polityków PiS są jednoznaczne. To działanie ze strony CBA jest symbolem. CBA jest po to, żeby nadzorować i sprawdzać, ale nie obywatela Kowalskiego, tylko tych, którzy decydują o ważnych gospodarczych sprawach.
CBA nie stało się jedynie tym symbolem? O tym, że CBA istnieje i ma patrzeć urzędnikom na ręce to wszyscy wiedzieli. Także osoby z kadry zjednoczonej prawicy.
- Oczywiście. Proszę tylko spojrzeć. Ten system przez poprzednie 8 lat nie funkcjonował. Mówimy o jednoznacznym przekazie. Jak państwo informowali, rada polityczna, która miała miejsce ponad tydzień temu, była radą, na której prezes Kaczyński powiedział, że ze strony PiS nie będzie przyzwolenia na działania takie jak nepotyzm czy arogancja władzy. Przekaz jest jasny. On ma na celu wpłynięcie na atmosferę wśród osób pełniących ważne funkcje. Trzeba im przypomnieć w jakim celu ci ludzie znaleźli się w tym miejscu.
Jest pan człowiekiem nauki. Planowana reforma edukacji cieszy pana bardziej z powodu likwidacji gimnazjów czy z powrotu do 4-letniego liceum? Jak mówi minister Zalewska, liceum przestanie być kursem przygotowującym do matury.
- Tak. Ten drugi punkt jest bardzo ważny. Uznałbym go nawet za pierwszy. Jako wykładowca mam niestety możliwość słuchania młodych ludzi. Widzę mizerię. Reforma, którą wprowadzono wiele lat temu, która polegała na zlikwidowaniu liceum ogólnokształcącego, doprowadziło do mizerii intelektualnej. Młodzi ludzie przychodzą na studia i nie wiedzą, że nie wiedzą. Jak moje pokolenie pojawiało się w salach wykładowych UJ to byli to ludzie, którzy mieli pokorę i świadomość tego, czego się nie nauczyli. Obecnie młody człowiek przychodzi na studia, ma wspaniałe wyniki procentowe, ale nie czyta się książek, tylko opracowania. To sytuacja fatalna. Stąd zmiana, która się dokonuje, za którą zagłosowali ludzie, to przywrócenie LO. W liceum musi być kształcenie z biologii, historii, chemii i WOS. Wiedza musi być kompletna. Nie wyklucza to specjalizacji i wzmocnienia kierunków. Chcemy jednak, aby osoba studiująca fizykę, przeczytała kanon lektur szkolnych.
Według pana lepszym bohaterem kasowego hitu kinowego o historii Polski były Mel Gibson czy Tom Cruise? Taka dyskusja toczy się od kilku dni.
- To absurdalne. Znam świetne i fatalne role obu panów. Ta dyskusja nie powinna polegać na tym kto zagra główną rolę, ale na tym jaki będzie scenariusz i do jakich faktów będzie się odwoływał. Uważam, że za przełom będzie można uznać moment, w którym w TVP i polskich kinach pojawią się filmy dotyczące Konfederacji Barskiej, filmy, w których powstania narodowe i walka o niepodległość będą pokazane w dobrych scenariuszach.