Na początek pytanie o decyzję wojewody małopolskiego Krzysztofa Jana Klęczara, a jednocześnie szefa małopolskich struktur Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jak dowiedziało się Radio Kraków, wojewoda skierował jednak wniosek kasacyjny w sprawie uchwały o Strefie Czystego Transportu w Krakowie do NSA. Czy w pani ocenie wzmocni to nastroje referendalne w Krakowie? Wojewoda decyduje się na wniosek kasacyjny, mimo że prezydent Krakowa wprowadza korektę strefy.
- Według mnie decyzja wojewody jest słuszna. Nie może być tak, że po uiszczeniu opłaty samochody mogą wjeżdżać. Jak samochód przechodzi badanie techniczne, nadaje się do ruchu wszędzie. SCT powinna być w Krakowie, ale bardziej regionalnie, w centrum, gdzie ograniczanie ruchu jest potrzebne. Nie na terenie całego Krakowa. Mówię to jako Małopolanka. Słyszę głosy ludzi, którzy jeżdżą do Krakowa do lekarza, do szkoły, na studia, do urzędów. Decyzja wojewody jest słuszna. Mam nadzieję, że to działanie wojewody sprawi, że nastąpi refleksja w magistracie krakowskim. SCT nie powinna być na terenie całego Krakowa.
Ta korekta już następuje, natomiast taka inicjatywa w czasie referendalnym, przypomina o jednym z najważniejszych problemów, które doprowadziły do samej idei referendalnej.
- Nikt z nas nie planował i nie wiedział, że będą działania referendalne. Mieszkańcy decydują, jaki kształt działań przyjmują. Trudno to łączyć. Nie ma to związku.
Przejdźmy do spraw ogólnopolskich. Czy jest pełne wsparcie Koalicji 15 października, dotyczące procedowania ustawy o programie SAFE PSL?
- Mamy nadzieję, że bezpieczeństwo Polski i obywateli nie będzie miało żadnej barwy politycznej. Z doświadczenia wiem jednak, że różnie bywa. Oby refleksja nastąpiła w wyniku tego, co państwo słyszą. Dzieje się w Europie, na Bliskim Wschodzie. Bezpieczeństwo Polski buduje się przez lata przez wsparcie sił zbrojnych, szkolenia, uświadamianie. To trwa lata. W obronie cywilnej mamy zaległości 30-letnie. Dobrobyt w ludziach uśpił czujność. To musimy nadrobić, to musimy zmienić. Wierzę, że w kwestii polskiego SAFE, ustawy, którą złożyło Polskie Stronnictwo Ludowe, będziemy mieli konsensus i wszyscy będą kierować się racjonalnością, nie tylko krytyką polityczną.
Ustawa miałaby umożliwić działania komplementarne wobec SAFE europejskiego - finansowanie obronności, służb, czy nawet infrastruktury. Czy w NBP są na to realne pieniądze? Jednocześnie mówimy o zyskach, ale przypominamy straty NBP w ostatnich latach.
- Poprzednia ustawa, którą złożył prezydent, która wzbudzała wiele kontrowersji, była z błędem konstytucyjnym. Został naruszony przepis 221 Konstytucji RP. Prezydent przekroczył swoje uprawnienia. To jest naprawione. Jest doprecyzowana kwestia finansowania. Mówimy, że powstanie Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, który powstanie w Banku Gospodarstwa Krajowego. Kontrolował to będzie szef MON. Opiekę i kontrolę cywilną i polityczną nad wojskiem sprawuje szef MON. Prezydent, jako zwierzchnik sił zbrojnych, swoją politykę realizuję przez ministra obrony narodowej w czasach pokoju. W czasach wojny jest inaczej. My o takich czasach nie rozmawiamy jednak. W czasach pokoju przestrzeganie kompetencji musi być. My w swojej ustawie mówimy, że do 2035 roku z zysków, które NBP będzie miało, jest szansa przekazać około 200 miliardów złotych. 90% ma iść na fundusz zbrojeniowy i działania związane z budową infrastruktury ważnej, a także na szpitale resortowe i MON-owskie. To oferta świadczeń zdrowotnych dla Małopolan. Pozostałe 10% - 5% na fundusz rezerwowy, reszta na działania Banku. To uczciwa propozycja.
Z całej Koalicji 15 października to właśnie PSL, zwłaszcza szef MON, ma najlepszy kontakt z Pałacem Prezydenckim. Czy mają państwo jakieś sygnały z Kancelarii Prezydenta, że prezydent podpisałby taką propozycję poprawionej własnej ustawy SAFE Zero?
- Szef MON musi mieć kontakt z Pałacem Prezydenckim. Ich współpraca się zazębia. Nie może być tak, że szef MON nie rozmawia z prezydentem. Władysław Kosiniak-Kamysz ma dobre relacje z prezydentem. Oby nasza ustawa sprawiła, że prezydent to podpisze. My będziemy mieli większość dla tego projektu. Wierzę, że bezpieczeństwo Polski jest ważne dla wszystkich.
Z Pałacem Prezydenckim poprawianie tej ustawy prezydenckiej Ludowcy jakoś konsultowali?
- My po przeanalizowaniu projektu prezydenckiego, wiedzieliśmy, że są tam pewne niejasności. Taka ustawa procedowana być nie mogła. Nie zmienia to faktu, że na początku szef MON powiedział, że skoro jest propozycja prezydenta i szefa NBP, on powinien skorzystać z obu opcji. Stąd ten pomysł ze złożeniem ustawy i uzyskanie finansowania na zbrojenia i bezpieczeństwo Polski.
Kiedy rozpocznie się parlamentarna droga tego projektu ustawy?
- Projekt został złożony w Sejmie. Musi przejść ścieżkę legislacyjną. Oby na najbliższym posiedzeniu było pierwsze czytanie.
Kiedy rząd powinien zdecydować się na ingerencję w ceny paliw? Słyszymy, że najbardziej prawdopodobna jest obniżka VAT-u. Tylko kiedy? Codziennie ceny biją rekordy. O obniżkę cen paliw dopomina się również ten tradycyjny elektorat Polskiego Stronnictwa Ludowego, czyli ten elektorat wiejski.
- Wczoraj rozmawiałam o tym z ministrem Motyką. Toczą się prace w trzech ministerstwach. Od ministra finansów będzie zależało, na jakim etapie zostanie uruchomiona pomoc. Trzeba tej kropki nad i.
Rolnicy domagają się m.in. wprowadzenia tzw. paliwa rolniczego, diesla z obniżoną ceną, tylko i wyłącznie dla rolników. To jest tzw. czerwony diesel. Czy państwo biorą to w ogóle pod uwagę?
- Działania muszą być też nakierowane na rolników. To gałąź bezpieczeństwa narodowego. Jak podejmiemy działania to takie, żeby ulżyć wszystkim.
Dopłaty do cen nawozów? Trzeba płacić kilkadziesiąt procent więcej niż jeszcze przed wojną.
- Ceny nawozów są jakoś uzależnione od cen energii. Azoty w Tarnowie zyskały od szefa MON wielkie wsparcie. Oby produkcja była zachowana. Czy będą działania namacalne przy nawozach? Nie wiem. O tym nie rozmawiałam z Miłoszem Motyką.
Czyli na razie nie ma pomysłów na to, by specjalnie dla rolników jakieś ulgi wprowadzać?
- Czekamy na decyzję ministra finansów. Plan działania jest zaakceptowany. Są złożone propozycje. Minister musi znaleźć na to pieniądze.