-
Kościół nie zmienia doktryny, ale coraz elastyczniej reaguje na kryzysy małżeńskie.
-
Akceptacja rozwodów w społeczeństwie wywiera presję na praktykę duszpasterską.
-
Najszybciej postępują zmiany dotyczące osób rozwiedzionych i związków niesakramentalnych.
-
Kapłaństwo kobiet pozostaje tematem zamkniętym na poziomie instytucjonalnym.
-
W kwestiach reprodukcyjnych zmiana dokonuje się głównie oddolnie, poza oficjalnym nauczaniem Kościoła.
- A
- A
- A
Unieważnienia zamiast rozwodów. Gdzie jeszcze Kościół idzie na cichy kompromis z nowoczesnością?
Ostrożność Kościoła i odwaga wiernych - czy te porządki mogą się spotkać? Czasami tak się dzieje. Ale liberalizacja Kościoła dzieje się nie tam, gdzie najgłośniej się jej domagamy. "W przeciwieństwie do kwestii małżeńskich, temat kapłaństwa kobiet pozostaje dla Kościoła rzymskokatolickiego obszarem zamkniętym" - mówi socjolożka dr Anna Szwed (UJ), która była gościnią Radia Kraków.Unieważnienia małżeństw jako znak zmiany praktyki
Publikacja orzeczeń Sądu Diecezjalnego w Tarnowie o stwierdzeniu nieważności małżeństw, to pretekst do refleksji nad tym, jak Kościół reaguje na kryzysy małżeńskie. Choć doktryna pozostaje niezmienna — Kościół nie uznaje rozwodów — to w praktyce coraz częściej sięga się po instytucję unieważnienia, także w środowiskach deklarujących przywiązanie do tradycyjnych wartości. Zmienia się nie tyle nauczanie, ile sposób radzenia sobie z realnymi problemami wiernych w sytuacjach głębokiego kryzysu.
To, co mogę powiedzieć na podstawie moich badań wśród wielkomiejskich, wykształconych katoliczek, to że nawet w środowiskach, które zasadniczo są przeciwko rozwodom, coraz częściej w sytuacjach bardzo mocno kryzysowych pojawia się myślenie: a może jednak uciec się do tej instytucji unieważnienia zawartego związku. To nie jest pierwsza myśl, ale ona się pojawia jako realna możliwość
- mówi dr Anna Szwed.
Zmiana postaw społecznych wobec trwałości małżeństwa tworzy dla Kościoła nowy kontekst działania. Zdecydowana większość społeczeństwa akceptuje rozwody w określonych sytuacjach, a sprzeciw bezwzględny wobec nich deklaruje niewielka mniejszość. Ta zmiana dotyczy również samych katolików, w tym osób aktywnie praktykujących, co sprawia, że nauczanie Kościoła coraz częściej rozmija się z codziennym doświadczeniem wiernych. Anna Szwed tłumaczy:
Mniej więcej 12 procent badanych deklarowało, że jest przeciwnych rozwodom bez względu na sytuację. To oznacza, że także wśród katolików są osoby, które dopuszczają rozpad związku małżeńskiego, nawet jeśli formalnie Kościół uznaje tylko separację. Ta zmiana kontekstu społecznego jest bardzo istotna.
„Tylne drzwi” czy granice instytucjonalnej elastyczności
Głośne, medialne przypadki unieważnień małżeństw znanych osób bywają interpretowane jako dowód liberalizacji Kościoła. Rozmówczyni przekonuje, że z perspektywy socjologicznej nie oznacza to jednak zmiany doktryny, lecz raczej poszukiwanie rozwiązań mieszczących się w ramach tego, co instytucjonalnie dozwolone. Pojawienie się nowych argumentów — jak silna zależność od rodziny pochodzenia — pokazuje, że Kościół inaczej niż wcześniej interpretuje przyczyny kryzysów małżeńskich.
Nie sądzę, żeby wpływ rodziny pochodzenia był czymś nowym w życiu par. To zjawisko istniało dużo wcześniej. Nowością jest to, że zaczyna być uznawane jako argument za rozwiązaniem związku. To pokazuje pewną przemianę w myśleniu instytucjonalnym
- uważa dr Szwed.
Jednym z obszarów, w których zmiana jest najbardziej widoczna, jest podejście do osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach. Decyzje papieża Franciszka o dopuszczeniu do komunii w określonych sytuacjach, to przesunięcie akcentu z rygoryzmu na duszpasterstwo. W tym obszarze Kościół reaguje na realne potrzeby wiernych szybciej niż w innych kwestiach światopoglądowych.
Widzimy, że te zmiany w podejściu do rozwodników, osób żyjących w związkach niesakramentalnych, postępują. Dużo mówi się o duszpasterstwie, o potrzebie obejmowania tych osób opieką. Spośród różnych gorących tematów ideologicznych to właśnie ta kwestia wydaje się dziś najmniej problematyczna dla Kościoła
- przekonuje ekspertka.
Kapłaństwo kobiet – granica nie do przekroczenia
W przeciwieństwie do kwestii małżeńskich, temat kapłaństwa kobiet pozostaje dla Kościoła rzymskokatolickiego obszarem zamkniętym - przypomina dr Szwed. Nawet dyskusje o diakonacie kobiet spotykają się z dużą rezerwą, wynikającą z obaw przed uruchomieniem „efektu domina”. Mimo istnienia międzynarodowych ruchów nacisku, perspektywa zmian jest jednak bardzo odległa.
Największy rozdźwięk między nauczaniem Kościoła a praktyką wiernych dotyczy kwestii reprodukcji: in vitro, antykoncepcji i aborcji. Choć stanowisko instytucji pozostaje restrykcyjne, zmiana dokonuje się oddolnie — w życiu codziennym katolików, którzy podejmują decyzje sprzeczne z oficjalnym nauczaniem. Dla części z nich skutkiem jest dystans wobec Kościoła lub całkowite odejście.
Zmiana się dzieje, tylko ona dzieje się oddolnie, wśród wiernych, a nie na poziomie instytucji
- puentuje dr Szwed.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
20:44
Kosiniak-Kamysz: Sprzedaż PKL w 2013 roku była błędem
-
19:10
Unieważnienia zamiast rozwodów. Gdzie jeszcze Kościół idzie na cichy kompromis z nowoczesnością?
-
18:57
Wysyłała podejrzane paczki i listy do małopolskich urzędów. Jest już w rękach policji
-
18:04
Nowy smok w Krakowie. Konkurencja dla Wawelskiego?
-
16:43
Mieszkańcy obronili Matkę Boską Bolesną. "Limanowska Pieta" zostaje na sztandarze
-
15:44
Pod ludźmi załamał się lód, wpadli do lodowatej wody - taki scenariusz ćwiczyli w Krakowie strażacy i policjanci
-
15:23
Remont Ratusza na finiszu. Odsłonięto odnowioną elewację
-
15:21
Teatralne święto w NCK idealnie na czas ferii
-
15:15
Policyjny śmigłowiec odnalazł zaginionego 80-latka w Charsznicy
-
15:08
Przekazanie karetki w Newagu