To, co dzieje się przed Black Week, to jest istny festiwal kreatywności, ale niekoniecznie tej uczciwej. Najgorętszy fejk to jest magia znikających sklepów i cudownych linków. To taktyka na szybko, na teraz, bo zaraz zniknie.
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Siedzimy, scrollujemy media społecznościowe i nagle pojawia się reklama - likwidacja magazynu. Ostatnie pięć sztuk, iPhone'y za pół ceny.
Strona wygląda bajecznie. Logo profesjonalne, wszystko super, ale zróbmy tutaj stop-klatkę. Po pierwsze adres strony, zamiast supermarket.pl mamy supermarket-okazjateraz.eu. Widzicie te małe podejrzane różnice? Po drugie link, który prowadzi na manowce. Oszuści kochają pchać do nas linki. W mailach, w SMS-ach, w reklamach. To są cyfrowe wnyki.
Klikasz w reklamę, obiecującą super zniżkę, a trafiasz na stronę, która wygląda jak bankowa bramka płatności. Wpisujesz dane karty, pieniądze znikają, a towaru jak nie było, tak nie ma. Pamiętajcie, aplikacje tylko i wyłącznie z oficjalnych sklepów, Google Play czy App Store, nigdy z linków.
Na koniec pułapka subskrypcyjna. W oknie płatności, gdzie malutką czcionką jest zapisana zgoda, że akceptujesz regulamin i subskrypcja na klub najlepszych kupujących za 49 zł miesięcznie. Zawsze czytajmy, co akceptujemy. Nie akceptujmy czegoś, czego nie rozumiemy. Podsumowując, kupujmy w sklepach, które znamy, kupujmy z własnego urządzenia i z włączoną głową.
Bezpiecznych i udanych łowów.