Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z Tomaszem Urynowiczem, wicemarszałkiem Małopolski
Chciałbym rozpocząć od podsumowania szczytu sezonu turystycznego w Małopolsce, ale pytając o to, jak wygląda sytuacja z pańskiej perspektywy, nie mogę nie wspomnieć o sytuacji niezbyt optymistycznej, a takiej oto, że wśród 6 powiatów małopolskich, które znajdują się albo w strefie żółtej albo czerwonej, jest także miasto Kraków.
Sytuacja zaskakuje nas każdego dnia i robi się coraz poważniejsza. Mamy podsumować sezon turystyczny, który do tej pory (trwał). Jest on zupełnie inny niż te, do których się przyzwyczailiśmy. Małopolska odnosiła tu do tej pory sukcesy, rocznie odwiedzało nas 17-18 mln turystów, którzy zostawiali prawie 16-17 mld zł i wyglądało, że nawet w styczniu ten rekord zostanie pobity, jeśli porównamy styczeń 2020 do poprzedniego roku. Niestety, ta sytuacja dzisiaj wygląda inaczej. Tyle że inaczej wygląda w Krakowie, a jeszcze inaczej w reszcie województwa. Tu trzeba przypomnieć, jaki był model turystyki krakowskiej, na co była nastawiona tutaj turystyka: to była przede wszystkim obsługa turysty zagranicznego. Tanie linie lotnicze zwoziły nam tutaj turystów z całego świata. To były przede wszystkim weekendowe wyjazdy i baza hotelowa przygotowana przede wszystkim pod obsługę ruchu turystycznego, apartamenty wynajmowane w całym mieście, mieszkania przekształcane w apartamenty pod wynajem krótkoterminowy. Dzisiaj branża oparta na obsłudze turysty zagranicznego ma dalej poważne problemy.
Czy udało się miastu zmienić pomysł na to, jak Kraków ma funkcjonować jako turystyczna atrakcja? Jest akcja „Bądź turystą w swoim mieście”, ale ona nie przyniesie spektakularnych efektów w ciągu kilku tygodni...
Oczywiście. Ale trzeba tę akcję docenić i pochwalić. Ona jest zgodna z tendencjami współczesnej turystyki niezwiązanej z dobą kryzysu. Tego typu akcje mają swoją historię. Jaki to efekt przyniesie, dowiemy się jednak dopiero za pół roku, za rok, oglądając statystyki. Na pewno to jest inny turysta – zwiedzający atrakcje miejskie: muzea, biblioteki, kościoły. To nie jest turysta, do którego przywykła branża turystyczna w Krakowie. Także turysta weekendowy z Polski to też nie jest turysta, do którego przywykł krakowski restaurator czy hotelarz. Kraków ma rzeczywiście problem. Prawdopodobnie ta sytuacja będzie wymagała zredefiniowania tego, jak Kraków układa swój model turystyki i jak branża się dostosowuje. Ale w regionie ta sytuacja wygląda inaczej. Widzieliśmy tłumy na szlakach, w Zakopanem, Szczawnicy, w wielu popularnych miejscach. Ludzie przyjeżdżają, są, ale też zupełnie inaczej wybierają miejsca noclegowe. Dzisiaj nie hotel jest najbardziej pożądanym miejscem noclegowym, tylko prywatne kwatery. Być może już w przyszłorocznym budżecie województwa będziemy poszukiwali odpowiedzi na to, bo chcielibyśmy tworzyć program, który by wspierał samorządy gminne w tworzeniu takiej infrastruktury, z którą mamy poważny problem w skali całego województwa: mamy bardzo mało pól namiotowych i campingowych. Tworzenie tego typu taniej turystyki jest jednym z pomysłów na wychodzenie z kryzysu.
Z jednej strony zapotrzebowanie na tanią turystykę, jak pan powiedział, z drugiej strony - bezpieczną. Obecnie oferty w portalach z bazą noclegową filtrowane są głównie pod kątem zabezpieczeń. Temu celowi służy też wprowadzenie przy państwa wsparciu przez Krakowską Izbę Turystyczną certyfikatu Małopolska Bezpieczna Turystyka.
W dobie kryzysu musimy postawić akcent na bezpieczeństwo. W skali kraju Małopolska jest liderem obiektów posiadających certyfikat bezpieczeństwa wydany przez Polską Organizację Turystyczną. Ponad 300 takich obiektów jest w Małopolsce, a teraz włącza się branża, bo potrzebna jest duża aktywność i świadomość restauratorów i hotelarzy, właścicieli miejsc noclegowych. Bezpieczeństwo jest ważnym kryterium w dobie kryzysu. My nie chcemy zatrzymywać turystyki i gospodarki. W Małopolsce przecież turystyka to jest ok. 10 procent PKB. To znacznie więcej niż w innych regionach kraju. To ponad 100 tys. osób zatrudnionych. W wielu gminach jest najważniejszym obszarem aktywności. Również w planach rozwojowych turystyka miała istotne znaczenie. Jako Małopolska, region szczególnie piękny, będący symbolem polskiej historii i kultury, nie możemy sobie pozwolić na to, żeby turystyka nie działała. Mówieniu o tym, że Małopolska jest bezpieczna, musi towarzyszyć apel do nas wszystkich i do turystów o zachowanie zabezpieczeń. Nośmy maseczki, pamiętajmy o dystansie i higienie rąk. Nasze obiekty będą na pewno przygotowane. W ostatnich latach olbrzymie środki unijne poszły na przygotowanie, budowę i modernizację obiektów. Mamy świetną, nowoczesną bazę, którą łatwiej przystosować do współczesnych wymogów sanitarnych. Ale musi temu towarzyszyć odpowiedzialność.
W kampanii promocyjnej Małopolska – poznajmy się zwracają państwo uwagę na te aspekty, które pozwalają na to, żeby podróżować w sposób niespieszny, uważny, slow – jak to się teraz mówi. Przyzna pan jednak, że mamy sporą konkurencję: Podlasie, Lubelszczyzna, Warmia i Mazury odwołują się do tych samych wartości.
Patrząc szerzej: dobrze, że jest moda na Polskę. My musimy przekonać, żeby turyści chcieli przyjechać do Małopolski. Temu służy ta kampania. Przekonaniu, że nawet Małopolanie nie znają swojego regionu. Jest wciąż wiele miejsc wartych odwiedzenia. Turystów z całej Polski musimy przekonywać, że jest tu bezpiecznie, mamy swoje zabytki, swoją kulturę ludową i jest tu gościnnie i przyjemnie. To najważniejszy charakter tej kampanii. Mamy jednak także poważne wyzwania, przede wszystkim żeby zatrzymać turystę na dłużej niż statystyczne 3 dni. Tak żeby turysta zobaczył więcej i też zostawił więcej pieniędzy. Zależy nam też na tym, żeby turystyka w Małopolsce nie ograniczała się tylko do szczytowych momentów sezonu. Żeby turysta chciał zwiedzać Małopolskę także wiosną i jesienią, żeby sezon był jak najdłuższy. To jest ważne zwłaszcza teraz. Żeby ci, którzy stracili na sezonie, mieli szansę pozyskać klienta i odzyskać środki w innym okresie.
Zmienimy temat. Zapytam o wsparcie antykryzysowe z Małopolskiej Tarczy dla przedsiębiorców, którzy są dotknięci sytuacją związaną z epidemią koronawirusa. Wiele kontrowersji pojawiło się wokół konkursu na granty dla przedsiębiorców, gdzie nabór odbywał się przez internet. Wczoraj odbyła się konferencja, którą zorganizowali państwo, przedstawiciele zarządu województwa, żeby zapewnić, że w przypadku naszego małopolskiego systemu aplikowania o środki antykryzysowe nie ma niebezpieczeństw. Na czym opiera pan tę pewność?
Przede wszystkim na naszych doświadczeniach. To, co zrobiła Wielkopolska w minionym tygodniu, Małopolska zrobiła już w maju, dużo wcześniej niż reszta kraju. Zrobiliśmy to jako pierwsi. Chcę dodać jeszcze, że Małopolska w ramach działań samorządowych stworzyła największą tarczę, ponad miliard złotych w różnych obszarach. Nie czekaliśmy na ogólne dyrektywy, tylko stworzyliśmy własny produkt dla przedsiębiorców od 2 do 49 osób, czyli to, co teraz zrobiła Wielkopolska. Zrobiliśmy to też przez internet.
I nie było takich problemów?
U nas nabór łącznie z listą rezerwową, czyli 130 proc. alokacji, trwał 11h 49 minut. Wpłynęło 4600 wniosków, a reklamacji było 20 do całej liczby przedsiębiorców, którzy znaleźli się na liście kwalifikowanej do wypłaty dofinansowania. My już jesteśmy po etapie wypłacenia 100 proc. środków, blisko 180 mln, czeka jeszcze lista rezerwowa. 3078 przedsiębiorców te pieniądze już ma. Czekamy na potwierdzenie z Komisji Europejskiej możliwości uruchomienia dodatkowych środków. Łącznie będzie to prawie 256 mln zł i 4600 mniej-więcej pracowników, co gwarantuje 30 tys. miejsc pracy, bo utrzymanie miejsc pracy było warunkiem otrzymania wsparcia. Tak to wyglądało w Małopolsce, system dał radę. Teraz przygotowujemy się do uruchomienia wsparcia dla samozatrudnionych. Proszę jednak pamiętać, że wsparcie wojewódzkie jest wsparciem uzupełniającym dla działań rządowych.
Kryteria formalne są bardzo mocno wyśrubowane, bo chcemy, żeby nasza pomoc trafiła do tych, którzy ponieśli największe straty. Uprawnieni będą ci przedsiębiorcy, którzy dotknięci zostali najbardziej i których obroty spadły minimum o 75 proc. w maju, czerwcu i lipcu. Mamy jednak świadomość, że tych pieniędzy, które mamy, 16 mln zł, nie jest wystarczająco dużo, choć czynimy starania, żeby tę pulę zwiększyć do 20 mln zł. Starczy to na mniej więcej co czwartego beneficjenta. Proszę jednak pamiętać, że to jest uzupełnienie innego rodzaju wsparcia. Nasz nabór nie będzie odbywał się w sekundy. Cały mechanizm pozwala przedsiębiorcy na dłuższą pracę. Przez dwa tygodnie można było się zapoznawać z wnioskiem, pracę z nim i zarejestrowanie się.
Przypomnę, dzisiaj do 12:00 ostatni dzwonek, żeby się w systemie zarejestrować i 31 sierpnia złożyć wniosek. Na koniec naszej rozmowy, co dzieje się z programem ochrony powietrza?
W poniedziałek odbędzie się pierwsze czytanie stworzonego przez nas programu ochrony powietrza. Przewidujemy dwa czytania. Jesteśmy po półrocznych konsultacjach. Teraz ten dokument przedstawiamy radnym. Chodzi o jak najszersze włączenie gmin w realizację tych najważniejszych programów, czyli programu Czyste Powietrze, który jest źródłem finansowania wymiany pieców i proekologicznych działań. To 103 mld zł, musimy starać się jak najwięcej tych środków pozyskać dla Małopolski, stąd aktywizacja samorządów i taki kierunek działań. Z drugiej strony musi nam zależeć, żeby wykluczyć ubóstwo energetyczne, stąd konieczna jest analiza w każdej gminie. Zależy nam na tym, żeby priorytetem były odnawialne źródła energii. Chcemy wspierać absorpcję środków zew. poprzez zwiększenie aktywności w centralnej ewidencji emisji budynków, to też jest bardzo ważne. Staramy się zawrzeć w programie najważniejsze postulaty różnych środowisk. Tworzone są też wymogi formalne dla programu. Po nowelizacji ustawy o ochronie środowiska ten program zakłada działania naprawcze w perspektywie nie 20, 40 i 60 lat, tylko 2, 4 i 6. Program z założenia jest więc bardzo odważny i musi przewidywać odważne rozwiązania. Przede wszystkim stan powietrza - jest, jaki jest. Wiemy, gdzie są problemy i czego jest za dużo. Musimy naszymi dzianiami opisanymi w programie przeciwdziałać zanieczyszczeniu powietrza w Małopolsce.