Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z burmistrzem Brzeska, Tomaszem Latochą
Kolejni urzędnicy, samorządowcy kierowani są na kwarantannę z powodu kontaktu z osobą, u której wykryto zakażenie koronawirusem. Także pan jest na kwarantannie, zapytam więc najpierw, jak się pan czuje?
Czuję się świetnie, dziękuję za troskę. To jest wkalkulowane w naszą pracę. Samorządowcy, wykonując różne obowiązki służbowe, mają styczność z różnymi grupami i środowiskami. Jesteśmy więc narażeni na więcej kontaktów. I tak musi być, realizujemy swoją misję.
Czy te kilka miesięcy, kiedy żyjemy w realiach epidemii, pozwoliło przygotować się państwu w urzędzie na taką sytuację, że burmistrz jest na przymusowej izolacji i może tylko zdalnie - a wiadomo, że to nie zawsze wystarcza - kierować pracami urzędu?
Tak, my już wcześniej, kiedy zaczęła się epidemia, ustaliliśmy z kierownictwem, jak mają wyglądać nasze kontakty i system naszej pracy, ewentualnie rotacyjnej. Chociażby w tym przypadku, który u mnie zaistniał, gdzie udałem się do Urzędu Marszałkowskiego, żeby podpisać umowę o ważne dofinansowanie i miałem kontakt z osobą zakażoną koronawirusem - mój zastępca przebywał wtedy na dłuższym,dwutygodniowym urlopie, więc nie mieliśmy ze sobą styczności. Tak więc idąc na kwarantannę, skróciłem mu urlop i to on przejął bieżące kierowanie urzędem i nadzorowanie pracy urzędników, natomiast ja pozostaję w pracy zdalnej, w kontakcie telefonicznym i mailowym. Cały czas pracujemy. Również wczoraj odbyły się ważne narady kierownictwa i inne spotkania na zasadach online.
Ministerstwo zdrowia aktualizuje listę powiatów, w których obowiązują dodatkowe obostrzenia związane z epidemią koronawirusa. Przypomnijmy, powiat brzeski to niecałe 100 przypadków zakażeń, w sąsiednim powiecie bocheński sytuacja jest poważniejsza, blisko 400. Czy jest pan spokojny, że pana miasto nie będzie objęte tymi obostrzeniami w najbliższych tygodniach?
Nikt do końca spokojny być nie powinien. Trzeba być przygotowanym na wszystkie ewentualności. Trwa okres wakacji, mieszkańcy przemieszczają się swobodnie nie tylko po Polsce, ale wręcz po świecie. Widzimy, co się dzieje w Śląskiem, w sąsiednich powiatach: sądeckim, bocheńskim. Trzeba więc zachowywać czujność. Ja sam po każdym spotkaniu w urzędzie wychodziłem myć ręce. Robiłem to wręcz ostentacyjnie. Dbałość o higienę jest najlepszym sposobem ochrony. Do tego maseczki, skracanie kontaktów do możliwie jak najkrótszego czasu, jeśli ten kontakt być musi. Ja sam zalecam moim współpracownikom, żeby spotkania trwały jak najkrócej - rzeczowo, konkretnie, bez przedłużania, do tego zachowanie bezpiecznej odległości, w maseczkach i przestrzeganie zasad higieny przede wszystkim: mycie rąk, dezynfekcja.
Początek roku szkolnego coraz bliżej. Ministerstwo edukacji opracowało trzy warianty pracy szkół od 1 września: tradycyjny – w klasach, mieszany, który będzie łączył pracę zdalną ze stacjonarną i zdalny. Jak wyglądają przygotowania do 1 września w przypadku podległych panu placówek?
Bardzo dobrze. Przećwiczyliśmy różne scenariusze już w tym pierwszym okresie covidowym, kiedy – trzeba powiedzieć szczerze - nikt nie był przygotowany na pracę zdalną. Wkradały się wtedy emocje, ludzie różnie reagowali. Pamiętajmy, że nauczyciele to przecież też są ludzie, bardzo szczególni do tego. Są w tej grupie osoby w wieku dostojnym, należący do grupy podwyższonego ryzyka, ale też ludzie młodzi z małymi dziećmi, którzy w czasie nauczania zdalnego mają pewne problemy. To, co przećwiczyliśmy wcześniej, da nam większy spokój i kontrolę teraz. Zabezpieczyliśmy już szkoły w sprzęt: stacje do automatycznej dezynfekcji, płyny, żele, ręczniki, przyłbice, maseczki. Każdy już wie, jak należy je stosować. A ja mogę tylko się kłaniać i dziękować nauczycielom, dyrektorom, pracownikom oświatowym, którym rodzice oddają dzieci pod opiekę. Dzieci w szkołach znajdują drugi dom, a my musimy robić wszystko, żeby były jak najbezpieczniejsze. Odpowiednie procedury już mamy, jesteśmy przygotowani. Jeszcze przed spotkaniem, po którym trafiłem na kwarantannę, miałem możliwość wizytowania niektórych placówek i sprawdzenia stanu przygotowań. Ważne jest nie tylko to, jak wewnątrz jest przygotowana szkoła, ale też jak wygląda na zewnątrz. Trzeba przecież będzie jak najczęściej dzieci zabierać na podwórka, żeby pooddychały świeżym powietrzem, a klasy wietrzyć i wentylować. Mnóstwo pracy w czasie wakacji wykonali już dyrektorzy i nauczyciele.
Wspomniał pan o tym, jak ważne jest zdrowie nauczycieli. Związkowcy nauczycielscy też zwracali uwagę, że jeśli nauczyciele nie będą zdrowi, nauka nie będzie mogła się odbywać, nawet ta zdalna. Czy bierze pan pod uwagę taki postulat, jaki zgłosili krakowscy radni, którzy chcą szczepień przeciwko grypie dla pracowników szkół, przedszkoli i żłobków? Czy wyobraża pan sobie taką akcję w gminie Brzesko? Jak ją sfinansować?
My mamy cały czas problem ze sfinansowaniem pewnych aktywności w związku z koronawiruem. Ubytki w funduszach samorządowych są przecież znaczne. Przypomnijmy, obniżone dochody z najmu i dzierżawy, PIT-u, CIT-u… W przypadku Brzeska - w połowie roku mieliśmy 2,5 mln wpływów mniej tylko z tych 3 źródeł. A przecież mieliśmy zwiększone wydatki na dezynfekcję. Myślę, że pomoc państwa powinna być w większym zakresie, ponieważ ta, która jest dla samorządów, jest dalece niewystarczająca.
Kupiliśmy dużo sprzętu, 2 transze komputerów dla placówek oświatowych. Wiele środków ochrony osobistej. Taki system szczepień zorganizowany przez ministerstwo to byłoby bardzo dobre rozwiązanie. Czulibyśmy się bezpieczniejsi. Wchodzimy przecież w trudny jesienny okres, kiedy jest podwyższona liczba zachorowań na grypę i istnieje ryzyko nakładania się zachorowań na COVID i grypę. Trzeba będzie podjąć odpowiednie środki, żeby tej sytuacji zaradzić. To powinny być systemowe rozwiązania. Wszystkie organy władzy samorządowej i państwowej powinny jak najszerzej współpracować i uzupełniać swoje kompetencje. Mam jednak wrażenie, że nieco zapóźnień ze strony ministerstwa jest.
Żeby gminna kasa miała się dobrze, potrzebne są odpowiednie wpływy podatkowe. Jak radzą sobie przedsiębiorcy gminy Brzesko? Słyszeliśmy o nowej inwestycji Zasada Trans Spedition, która na terenie byłej cegielni w Jasieniu rozpoczęła budowę hali logistyczno-magazynowej, a więc inwestuje i będzie zatrudniać. Czy jest więcej takich dobrych informacji?
Jest więcej dobrych informacji, pamiętajmy, że te duże podmioty, jak ten, o którym pan wspomniał czy inne, a sporo takich inwestycji na terenie gminy się odbywa, chociażby znana i uznana firma Can-Pack również zdecydowała się na wielomilionową inwestycję w ostatnim czasie. Jest ona realizowana, chodzi o inwestycję na poziomie 16 mln dolarów. Widzimy więc, że w Brzesku jest dobry klimat do inwestowania. Ale są też mniejsze podmioty: placówki handlowe – sklepiki, restauratorzy i oni mają swoje problemy. Te firmy, które mają rozpędzony biznes, one inwestują, tworzą miejsca pracy, co w przyszłości będzie wpływać na polepszenie kondycji kasy miejskiej i gminnej. Ale z drugiej strony my tworzymy różne ulgi. Na początku pandemii, kiedy sytuacji była bardzo trudna, kiedy zamykały się sklepy, a miasta praktycznie zamarły, wydałem zarządzenie o odstąpieniu od dochodzenia należności cywilno-prawnych przypadających gminie za najmy i dzierżawę, więc za te lokale, które były wynajmowane przez miasto, nie dochodziliśmy roszczeń. Ordynacja podatkowa pozwoliła nam na udzielenie odroczenia płatności podatku od nieruchomości. Część podmiotów z tego skorzystała, ale przez to wpływy do kasy są mniejsze. Ostatnio uchwałą zwolniliśmy przedsiębiorców prowadzących sprzedaż napojów alkoholowych - tam, gdzie prowadzona była działalność restauracyjna, a restauracje nie działały - z opłaty 3. raty zezwolenia na sprzedaż alkoholu. Udało nam się wdrożyć dużo różnych działań i mechanizmów, które mają pomóc utrzymać również ten mały biznes. Cały czas jesteśmy też w kontakcie z dużym biznesem, żeby tworzyć dobry klimat i żeby te duże podmioty decydowały się inwestować. To będą i miejsca pracy, i wpływy do kasy.
Czy pan już wie, kiedy przejdzie pan test na koronawirusa? Kiedy będzie pan mógł wrócić do pracy?
Tak, taki termin to 7. dzień od kontaktu, w moim przypadku to przyszły wtorek. Mam nadzieję, że w środę dostanę wyniki i będę mógł w pełni wrócić do normalnej, regularnej pracy. Jeszcze raz proszę wszystkich o zachowanie ostrożności. Chodzi o zdrowie wasze i waszych bliskich.