Fot. Materiały prasowe Teatru im. Juliusza Słowackiego
Jolanta Brach-Czaina wciąż jest punktem odniesienia do tworzenia nowych spektakli. Dodała ona odwagi do mówienia o cielesności wprost. Spektakl ma formę rozmowy między kobietami. Tematy, które w nim padają, dotyczą cielesności, wstydu, tabu oraz milczenia wokół problemów, które dotyczyły wielu pokoleń kobiet. Twórczynie zauważają, że nadal wiele osób ma opór przed poruszaniem kwestii takich jak menstruacja, poronienie czy menopauza. Choć młodsze pokolenia wydają się bardziej otwarte, aktorki nie są przekonane, czy ta otwartość nie bywa pozorna.
Reakcje widowni po premierze były bardzo różne. Część osób, zwłaszcza kobiet wychowanych w kulturze tabu, nie jest gotowa, by słuchać o cielesności w tak bezpośredni sposób. Teatr ma wywoływać emocje i inicjować rozmowę, a Iwona Kępa zawsze dba o zachowanie dobrego smaku.
Sztuka istnieje po to, by wzbudzać emocje, inspirować, angażować, inicjować pewne dyskusje. Emocje są różne – od mocnych, które nas ogromnie poruszają, po te, które dają nam poczucie humoru. Mamy do siebie dystans, obserwujemy, śmiejemy się z tego.
(cała rozmowa do posłuchania)
Cztery kobiety, cztery perspektywy
W spektaklu biorą udział cztery aktorki w różnym wieku, co pozwala pokazać różne etapy życia i różne doświadczenia związane z kobiecym ciałem. Konstrukcja spektaklu opiera się w dużej mierze na ich obecności na scenie, bez przerwy i bez możliwości schowania się za rolą. Publiczność reaguje bardzo silnie, podczas niektórych scen widownia płacze, wzrusza się, a czasem odczuwa dyskomfort. Twórczynie zaznaczają, że nie jest to przedstawienie lekkie, a emocje nie są równoważone humorystycznymi scenami tak często, jak w innych produkcjach Iwony Kempy.
W naszym pokoleniu mało mówiło się o tych wszystkich problemach i właściwie w ogóle się nie dyskutowało. Najwyżej szeptem, dyskretnie. Jest to teraz bardzo dobry głos, bo on bulwersuje. Czujemy bardzo różne reakcje – akceptujące, ale też odrzucające i to przez kobiety dojrzałe, wychowane w pewnych schematach tabu, których nie chcą odsłaniać. Ale przy Iwonie Kempie nie da się niczego ukryć, wręcz odwrotnie.
Joanna Zemanek stworzyła bardzo oszczędną scenografię, która pozwala skupić uwagę na aktorkach i tekście. Sama przyznaje, że praca z Iwoną Kępą przez ostatnie siedem lat całkowicie zmieniła jej zawodowy kierunek – od artystki wizualnej do scenografki teatralnej.
Istotnym elementem jest także muzyka tworzona przez zespół Chłopki. W spektaklu bierze udział siedem śpiewających kobiet oraz instrumentalistki grające m.in. na lirze korbowej, wiolonczeli czy fideli płockiej. Muzyka jest prosta, ale pełna emocji. Wiele treści dotyka tematów osobistych, ale aktorki nie mówią własnymi historiami wprost. Teksty napisała dramaturżka, a aktorki dopasowują je do własnych doświadczeń i wrażliwości. Dzięki temu historia nie skupia się na jednostce, lecz staje się wielogłosem – opowieścią wielu kobiet.
"Ciało i krew albo niewypowiedziane" to spektakl, który porusza tematy rzadko obecne w debacie publicznej, mimo że dotyczą bardzo wielu osób. To projekt wymagający emocjonalnie i szczery.