Zapis rozmowy Jacka Bańki z europosłanką PO, Różą Thun.
PO do końca powinna stać za Hanną Gronkiewicz-Waltz? Bez względu na to co przyniesie audyt?
- Nie bez względu na audyt. Pani prezydent sama chce tego audytu, ona go zamawia. Ona chce przejrzystości. Za Hanną Gronkiewicz-Waltz nie stoi PO, ale mieszkańcy Warszawy. Możemy być dumni ze stolicy. My w Krakowie zawsze patrzyliśmy ze współczuciem na Warszawę. Tymczasem mamy stolicę, do której ściągają tłumy. Wszyscy mówią, że jest pięknie. Jest nowocześnie, są piękne parki, życie kulturalne kwitnie. Trochę się z Warszawy zrobiło miasto z szybkim tempem.
To mówi krakowianka?
- Mi zależy na stolicy, której nie musimy się wstydzić.
Skoro pani mówi, że pani prezydent ma społeczny mandat to może powinna zrobić to co kilka lat temu prezydent Sopotu? Chodzi o referendum we własnej sprawie. Jak jest do mnie zaufanie to zagłosujecie na tak.
- Mieliśmy próby referendum w Krakowie. One na szczęście się nie udały.
Ale to byłby wniosek pani prezydent.
- Dopiero co było referendum. Ono pokazało, że warszawiacy są zadowoleni. Teraz było badanie opinii publicznej. 90% warszawiaków cieszy się, że tam mieszka. Ponad 60% popiera panią prezydent. Referendum jest strasznie drogie. Wtedy nie ma pracy. W Warszawie musi być metro, tramwaje. Jest kupa roboty. Widzieliśmy, że każda taka akcja wywołuje falę populizmu. Widzieliśmy agresję, rzucanie piłeczkami. Co to za poziom? Mam nadzieję, że u nas w Krakowie by się taka chamska dyskusja nawet nie odbyła.
Nie boi się pani, że stojąc murem za Hanną Gronkiewicz-Waltz PO, jak pisze jeden z publicystów, popełnia samobójstwo na raty?
- Co to jest stanie murem? To walczenie o wyjaśnienie spraw, audyt i nawet komisję. Pani prezydent chce komisji śledczej, PiS nie chce. Pani prezydent tego chce. To nie jest stronnicze stanie za prezydentem Warszawy. Chodzi o wyjaśnienie spraw. Musimy zobaczyć jak jest, nie chodzi o populistyczny wrzask i głupie decyzje. One mogą zaszkodzić rozwojowi stolicy.
Decyzja o dymisji dwóch wiceprezydentów była dobra?
- Jeden się podał do dymisji. Pan Jóźwiak sam się podał. Drugi został zdymisjonowany. O tym mówiło się od dawna. On sam powiedział, że o tym mówiło się od lat. To zaistniało. Pan Jóźwiak podał się do dymisji. Zobaczymy. Sprawy będą wyjaśniane.
Jesteśmy w Krakowie, rozmawiamy o Warszawie.
- To nasza stolica. To nas dotyczy.
Grzegorz Schetyna wprowadza do Warszawy swojego człowieka. On mówi o tym wprost. PO jest jednomyślna w sprawie Hanny Gronkiewicz-Waltz?
- Nie słyszałam nawet debat w PO na ten temat. PO jest jednomyślna pod tym względem, że mamy zaufanie co do uczciwości pani prezydent. To człowiek kryształowo uczciwy.
Wiele jest wątpliwości co do tego.
- My w PO nie mamy. Każdy kto ją zna, nie ma wątpliwości. To, że w ogromnym urzędzie mogą być zaniedbania, to właśnie pani prezydent zależy na wyjaśnieniu tego. Dlaczego PiS nie zgadza się na komisje? Mają wątpliwości czy coś się nie działo za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego?
O ogólnopolskiej komisji śledczej mówi Kukiz'15. Ta komisja miałaby zbadać nie tylko Warszawę, ale także Wrocław czy Kraków.
- Nie jestem zwolennikiem szaleństwa. Działajmy tam, gdzie sprawy trzeba wyjaśnić. To populizm. Problem jest w Warszawie. Mieszkańcy Warszawy popierają panią prezydent. Nie popadajmy w populistyczne wrzaski. Sami warszawiacy do swojej prezydent mają zaufanie. Pani prezydent sama mówi, że wszystko wyjaśni. Dymisja pana Jóźwiaka może jest po to, żeby w sposób niezależny to wyjaśniać.
Parlament Europejski znowu będzie debatował o Polsce. Tym razem szereg ustaw będzie tematem dyskusji. PE staje po jednej ze stron sporu politycznego?
- Parlament Europejski zawsze stoi za tym, żeby państwa członkowskie przestrzegały prawa i warunków UE. Oczywiście PE będzie głośno mówić o tym, że należy przestrzegać prawa. Jest trójpodział władzy, niezależne sądy. To podstawa, na której PE działa.
Teraz będzie debatował nad większością ustaw przyjętych w ciągu roku. Wszystko idzie źle?
- Nie. Nie będzie debatował nad wszystkimi ustawami. Udawało nam się odsuwać tę debatę. Zatrzymać się jej nie da. W Unii istnieje zaniepokojenie tym co dzieje się w Polsce. Ustawy są niekonstytucyjne, prawo do prywatności jest łamane. Nie ma sygnału na wolę postępu ws. rozwiązywania konfliktu w TK. Sędziowie są nie zaprzysiężeni, najważniejsze wyroki nie są opublikowane. Są wyraźne wskazania Komisji Weneckiej i zapisy od Komisji Europejskiej. To musi być załatwione, żeby w Polsce była praworządność. Polski rząd te zasady łamie. Parlamentarzyści europejscy żądają wyjaśnień. Stąd będzie ta rezolucja.
Nie boi się pani, że PE w ten sposób wyświadcza niedźwiedzią przysługę obecnej opozycji? Przy umiejętnej retoryce obozu rządzącego, że znowu ktoś z Brukseli będzie mówił co mamy robić, wśród wyborców opozycja nie zyska?
- Tak. Ma pan rację. Trudno jest prowadzić debatę z populistami. Opowiadanie jak jest świetnie, że w Polsce nie jest łamana demokracja, łatwiej się sprzedaje niż merytoryczne argumenty. Łatwiej się przebijają krzyki populistyczne. Tych małych frakcji populistycznych jest dużo. Znowu prawicowcy proputinowscy będą krzyczeć. Polski widz nie wie kto to jest. Każda frakcja może jednak się wypowiadać. Wielkie frakcje mają proporcjonalnie mniej głosów. Ci szaleńcy jak Korwin-Mikke czy Marie Le Pen, którzy dużo krzyczą, łatwiej wpadają w ucho. Też uważam, że taka debata jest niebezpieczna i może zamydlić obraz. Ona niestety jednak będzie.
W Krynicy Viktor Orban powiedział, że potrzebna jest kontrrewolucja kulturowa. Co to może być?
- On tak określa ruchu antyeuropejskie. Kontrrewolucja demokratyczna czy pokojowa jest niebezpieczna u nas. To mi przypomina potworne czasy. Nacjonalizmy doprowadziły do najgorszych rzeczy. UE miała być po to, żeby nie było wojen. Rozwalanie tego tworu jest najgorsze. Mnie jest trudno zrozumieć Orbana. On ma wpływy. On mówi, że Jarosław Kaczyński jest takim moim przyjacielem, że konie z nim można kraść. Na co – cytując pana Kurasia z Gazety Wyborczej, który to słyszał – słychać głos pana Kaczyńskiego, że my mamy taką fają stajnię i nazywa się ona UE. Nie można takich rozmów o poważnej sytuacji między tymi politykami traktować poważnie.