|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
12 630 62 06 (reklama)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
reklama@radiokrakow.pl
|
A
A
A

"Serce na dwóch szerokościach" - reportaż Ewy Szkurłat

Katarzyna Jawor z Myślenic od 10 lat pracuje w stolicy Peru Limie. Jako świecka misjonarka opiekuje się dziećmi ulicy, wspiera mieszkańców slumsów wielomilionowego miasta. Mieszkańcy Peru obecnie bardziej boją się głodu niż koronawirusa. Podczas obowiązkowej kwarantanny stracili dochody i nie mają z czego żyć. O tym, że mieszkańcy Limy głodują, świadczą białe prześcieradła zawieszone w ich oknach. Tak sygnalizują brak dostępu do żywności.

Na portalu zrzutka można wpłacać środki na pomoc dla mieszkańców Peru. 2 kg. ryżu, 1 kg. cukru, 1 kg. soczewicy, 1 kg. makaronu, puszka mleka i 2 puszki tuńczyka - pozwoli przeżyć wielodzietnej rodzinie 1-2 dni. Koszt takiej paczki to ok. 20-25 złotych. Środki trafiają do dwóch ośrodków, które pomagają najuboższym w slumsach wielomilionowej Limy. Bohaterka reportażu, Katarzyna Jawor, zdjęcia i  relacje z akcji pomocowej umieszcza na FB na grupie 'Pomoc dla Peru". #PomocdlaPeru

https://zrzutka.pl/paczki-zywnosciowe-dla-peru

 

Dziś Peru przegrywa walkę z koronawirusem. W niedzielę 15 marca prezydent Martin Vizcarra ogłosił wprowadzenie stanu wyjątkowego. Na ulicach Limy pojawiło się uzbrojone wojsko, które zaczęło kierować życiem miasta. Zamknięto granice kraju i zakazany został wszelki ruch międzynarodowy oraz wewnątrzkrajowy. Zamknięto drogi, a przemieszczanie jest możliwe wyłącznie za specjalnym pozwoleniem. Pozamykano sklepy, stragany na jarmarkach, zlikwidowano też popularny handel uliczny, co spowodowało przerażenie i panikę wśród mieszkańców. Zamknięto szkoły oraz urzędy. Wszyscy mieszkańcy kilkunastomilionowej stolicy zostali zmuszeni do pozostania w domu. Między 18:00 a 5:00 obowiązywać zaczęła godzina policyjna. Restrykcje są surowe i bardzo konsekwentnie egzekwowane przez wojsko. Ich nieprzestrzeganie kończy się więzieniem lub karami pieniężnymi. Peru ma obecnie drugi najwyższy wynik, jeśli chodzi o liczbę zakażeń w Ameryce Południowej.

Wg danych z 20.07. zachorowało 365 tysięcy, a zmarło 17 tysięcy osób. Jednak nikt nie wierzy, że te dane oddają rzeczywistą sytuację. Koronawirus uderzył w Limie z niespodziewaną siłą. Światowe serwisy informacyjne pokazują zatłoczone szpitale, ludzi koczujących na ulicy i czekających na informacje o stanie zdrowia ich bliskich, grzebanie ciał na stokach i rozpacz rodzin.

W samej Limie i w Callao –przemysłowej dzielnicy stolicy- przypada rekordowa liczba zakażeń - ok. 70 % wszystkich zanotowanych przypadków. Nikt nie może wjechać ani wyjechać z samej stolicy. Lima zostaje zamknięta i odcięta od reszty kraju. Nadal dzieci do lat 14 i osoby powyżej 65 roku życia mają całkowity zakaz wychodzenia z domów. Wszelkie publiczne zgromadzenia są zabronione, a kościoły zamknięte.
Z powodu ogromnej liczby zakażonych, w stolicy bardzo szybko załamał się system służby zdrowia: brakuje miejsc w szpitalach, specjalistów, brakuje tlenu i respiratorów. Z drugiej strony medykom od miesięcy nie wypłacane jest należne wynagrodzenie ani nie jest zapewniona profesjonalna ochronna. Ludzie są zostawieni sami sobie. Dodatkowym utrudnieniem jest klimat: w piaszczystej, pustynnej Limie panuje akurat zima i jak zawsze o tej porze roku nie ma w ogóle słońca, poranki i noce są bardzo wilgotne i dżdżyste, więc chłód jest bardzo dotkliwie odczuwalny. Każdego roku o tej porze bardzo wiele niedożywionych osób choruje na zapalenie płuc, a w obliczu pandemii tym bardziej.

Stolicę nęka najgorszy z wrogów - GŁÓD. Mieszkańcy najuboższych dzielnic wywieszają w oknach białe flagi sygnalizujące brak środków do życia- jest to błagalna prośba o pomoc. Tam gdzie jest to możliwe organizują na wzgórzach tzw. "olla comun" - czyli "wspólny gar", gdzie z uzbieranych wspólnie kilku produktów (co kto ma lub uda mu się zdobyć) gotuje się posiłek dla 150-200 osób – i przeważnie jest to dla tych ubogich wielodzietnych rodzin jeden jedyny posiłek w ciągu dnia.

Ewa Szkurłat/K.Jawor

Katarzyna Jawor mogła być dyrektorem banku, albo managerem w zagranicznej firmie, bo do tego przygotowały ją studia, które ukończyła. Ona wybrała inaczej - podążyła za tajemnicą i rozpoczęła pracę na rzecz biednych w Peru - jako świecka misjonarka. Wspiera liczne projekty dla ubogich ze slamsów, pomaga w liturgii w kaplicach na peryferiach diecezji. Pracuje z młodzieżą. Od 2018 pracuje w Domu Dziecka Jana Pawła II i pomaga innym Domom Dziecka pozbawionym wszelkiej pomocy ze strony państwa. Od 2012 odwiedza w peruwiańskich więzieniach naszych rodaków, którzy żyją tam w bardzo trudnych warunkach.

Młodzi ludzie, podopieczni i współpracownicy Katarzyny,przyjechali do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży. Bilety były  drogie i poza ich zasięgiem. Dlatego też młodzież z Myślenic pomogła  swoim rówieśnikom z innego kontynentu. Zorganizowała w swojej parafii akcję "bilet dla brata" . Udało się zebrać środki na trzy bilety. I w ten oto sposób Peruwianki przyjechały do Polski , a Katarzyna Jawor  podzieliła się z nami  opowieściami z serca Limy - stolicy Peru.

Posłuchaj reportażu nagranego podczas Światowych Dni Młodzieży

https://www.radiokrakow.pl/audycje/reportaz-w-radiu-krakow/pozdrowienia-z-peru-reportaz-ewy-szkurlat/

100%
0%