Jednym z takich uczonych był Edward Osborne Wilson, wybitny biolog ewolucyjny, entomolog i biogeograf, którego dorobek na trwałe zmienił sposób myślenia o relacji między biologią a kulturą.
Jak podkreśla Prof. Marcin Urbaniak, Wilson należał do naukowców, którzy „mieli odwagę próbować analizować zjawiska typowo kulturowe przez pryzmat mechanizmów biologicznych – nawet jeśli było to socjologicznie i światopoglądowo niewygodne”.
„Socjobiologia” i intelektualny wstrząs
Punktem zapalnym stała się książka Socjobiologia. Nowa synteza z 1975 roku. Wilson zaproponował w niej, by ludzkie zachowania społeczne – altruizm, moralność, a nawet religię – interpretować jako efekt mechanizmów ewolucyjnych. Inspiracją były jego badania nad owadami społecznymi, zwłaszcza mrówkami. To właśnie ten fakt wzbudził największe oburzenie.
– „Zarzucano mu redukcję ludzkiej duchowości do poziomu automatycznych mechanizmów znanych z biologii owadów” – tłumaczy prof. Urbaniak. Krytycy, głównie z obszaru humanistyki i socjologii, widzieli w tym próbę biologicznego „zawłaszczenia” etyki i moralności oraz negację wolnej woli człowieka.
Od Wilsona do Dawkinsa: gen jako główny bohater
Kontrowersje wokół socjobiologii stały się zapowiedzią jeszcze ostrzejszych sporów. Zaledwie rok później ukazała się książka Samolubny gen autorstwa Richard Dawkins. Dawkins przesunął punkt ciężkości jeszcze dalej, argumentując, że podstawowym „podmiotem” ewolucji nie jest organizm, lecz gen.
Altruizm – uznawany powszechnie za bezinteresowny – w tej perspektywie okazał się skuteczną strategią przetrwania informacji genetycznej. Jak podkreśla prof. Urbaniak, „to, co z ludzkiego punktu widzenia wydaje się moralnym wyborem, z perspektywy genów jest chłodną kalkulacją”.
Dawkins spotkał się z zarzutami skrajnego redukcjonizmu i uprzedmiotowienia człowieka. Sam wielokrotnie podkreślał, że metafora „samolubnego genu” nie oznacza, iż geny mają intencje czy świadomość – jednak kontrowersyjny tytuł zrobił swoje.
Nauka wkracza na teren religii
Największy społeczny rezonans przyniosła jednak książka Bóg urojony z 2006 roku. Dawkins otwarcie skrytykował religię jako zjawisko nieracjonalne i – jego zdaniem – szkodliwe społecznie. To moment, w którym nauka najostrzej wkroczyła w przestrzeń kultury i światopoglądu.
Prof. Urbaniak zwraca uwagę na różnicę między Dawkinsem a Wilsonem: – „Wilson był znacznie ostrożniejszy. Określał się raczej jako agnostyk lub deista, dopuszczając istnienie jakiejś pierwotnej siły sprawczej. Dawkins natomiast przyjął stanowisko zdecydowanie ateistyczne”.
Reakcje bywały gwałtowne – od polemik naukowych po procesy sądowe, jak w przypadku tureckiego wydawcy Boga urojonego. Spór dawno przestał dotyczyć wyłącznie biologii; stał się debatą o granicach nauki, wolności słowa i miejscu religii w nowoczesnym świecie.
Dziedzictwo kontrowersji
Z dzisiejszej perspektywy widać, że idee Wilsona i Dawkinsa – niezależnie od krytyki – miały ogromny wpływ na rozwój nowych dziedzin wiedzy. Socjobiologia stała się jednym z fundamentów psychologii ewolucyjnej, a następnie kognitywistyki ewolucyjnej.
– „Największą wartością ich pracy była odwaga myślenia interdyscyplinarnego” – podsumowuje prof. Marcin Urbaniak. – „Nawet jeśli nie wszystkie tezy okazały się trafne, to bez tych prowokacji nauka rozwijałaby się znacznie wolniej”.
Spory o biologiczne podstawy kultury, moralności i religii wciąż trwają. I być może właśnie to jest najtrwalszym dziedzictwem tych kontrowersyjnych uczonych: zmusili nas do stawiania pytań, których wcześniej baliśmy się zadać.