Czy w obliczu wydarzeń w Afganistanie stajemy wobec potężnego kryzysu migracyjnego?
Jeszcze tego nie wiadomo, ale bardzo możliwe. Nie wiem, czy on będzie potężniejszy niż ten wcześniejszych, bo zauważmy, że tamten obszar działań wojennych był bardzo zróżnicowany: cała północna Afryka, Syria, w zasadzie cała Afryka. Mam nadzieję, że to nie będzie taka silna presja jak poprzednio. Ale tak to niestety bywa, gdy nie potrafimy jako cywilizacja zachodnia rozwiązywać problemów, które są trudne do rozwiązania, bardzo kosztowne i wymagają także wiedzy i delikatności np. wiedzy antropologicznej, kulturowej.
Mamy jeszcze jednego gracza, jakim stara się być Łukaszenka, który próbuje rozgrywać niejako ten kryzys migracyjny. Widzimy to już na naszych granicach.
Widzimy to. Jest to już przez nasze służby od dawna rozpoznane, tak jak zresztą było to komunikowane przez pana ministra Błaszczaka od co najmniej miesiąca. Przygotowujemy się już w sposób taki zdecydowany, organizacyjny do tego. Wiadomo, że to jest nowa forma wojny hybrydowej, jakiegoś nacisku, jakiejś presji. Państwa niedemokratyczne, takie jak Białoruś, Rosja przede wszystkim, tego typu presję wywierają i pewnie będą wywierać. My także będziemy uruchamiać mechanizmy solidarności międzynarodowej. Takich rzeczy być nie może, bo to jest naprawdę bardzo groźne.
Ale też widzimy, że w Afganistanie staje pod znakiem zapytania to wszystko, o czym mówili wcześniej talibowie. Czy mimo wszystko powinniśmy zadeklarować, że jakąś część obywateli Afganistanu, którym być może grozi śmierć, powinniśmy przyjąć?
Zobaczymy, jak to się będzie rozwijało. Na pewno, jak to wszyscy widzimy, zaopiekowaliśmy się już tymi obywatelami Afganistanu, którzy z nami współpracowali, nie pozostawiamy sojuszników samym sobie. To jest stosunkowo przecież niewielka liczba. To jest też oczywiste. Jesteśmy tam obecni. Przypominam, że już w czerwcu, gdy wycofaliśmy się jako Polacy, proponowaliśmy naszym współpracownikom i osobom, które mogą być zagrożone przez nową sytuację, powrót do Polski czy powrót do Europy, wywiezienie z tych stref najbardziej niebezpiecznych. Wtedy kilkanaście osób z rodzinami i z tego skorzystało, inni nie. Dlatego też zdecydowaliśmy się, bo sytuacja była dynamiczna. Ja zawsze powtarzam, że specjaliści, którzy znają ten rejon, wiedzieli, że tak to się skończy w momencie nieodpowiedzialnych decyzji. Mamy sytuację taką, jaką mamy. Jak powiedziałem, w tej chwili polskie samoloty tam już działają, osoby, które wymagają pomocy, są zaopiekowane. Jako kraj jesteśmy przygotowani zarówno na pomoc tym, którym trzeba pomóc, jak i odpór temu, co zagraża polskiej suwerenności poprzez właśnie takie działania strony białoruskiej. Zdajemy sobie sprawę, że to jest nowa wersja nacisku czy presji hybrydowej na Polskę i wraz z innymi krajami bałtyckimi, z całą Unią Europejską, z naszymi sojusznikami w NATO potrafimy się przeciwko temu obronić.
W Krakowie odwiedził pan teren dawnego obozu KL Płaszów, który przekształca się w muzeum Miejsce Pamięci KL Płaszów. Czy prace nad upamiętnienie tych ofiar to może być element dialogu z Izraelem zwłaszcza po tych ostatnich wydarzeniach związanych z wypowiedziami szefa izraelskiego MSZ po przyjęciu noweli Kpa?
Te wypowiedzi są skandaliczne i nie ma sensu szerzej ich komentować, natomiast myślę, że nie tylko politycy izraelscy, ale także cały świat, który się interesuje sprawami żydowskimi czy Holokaustem, wie doskonale, jak bardzo wiele Polska robi, jeżeli chodzi o nasz obowiązek wobec upamiętniania miejsc Holokaustu w Polsce. My dopełniamy te ewentualne zaniedbania sprzed lat i w ostatnim czasie zarówno Treblinka, jak Gross-Rosen, jaki Płaszów stały się muzeami narodowymi pod opieką Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, bo dotychczas były pod opieką samorządów tylko akurat te trzy ostatnie. Kończymy już muzeum w Sobiborze, wielkim miejscu śmierci Żydów holenderskich, słowackich, polskich. Skończyliśmy wielką inwestycję w Auschwitz - Centrum Edukacyjne. Budujemy centrum przyjmowania odwiedzających, więc jesteśmy bardzo aktywni w tej polityce dotyczącej upamiętniania Holokaustu, bo on się zdarzył tutaj, a nie zdarzył się sam z siebie. Został zorganizowany i przeprowadzony przez Niemców w Polsce. Stąd także powołanie Muzeum Getta Warszawskiego w Warszawie, opieka państwa polskiego nad cmentarzami żydowskimi, bo one są elementem polskiego dziedzictwa. Robimy pierwszy raz w historii inwentaryzację i oznakowanie tych cmentarzy. Jest 1200 miejsc po cmentarzach albo cmentarzy. Jest wreszcie szczególna opieka, bo muszę powiedzieć, że byłem zirytowany tym, że w Warszawie jest ponad 30 hektarów niezagospodarowanego terenu, czyli krótko mówiąc, największego cmentarza żydowskiego przy ulicy Okopowej, który jest potwornie zaniedbany od czasów wojny. Tam jest dużo dziedzictwa polsko-żydowskiego powiedziałbym, bo przecież ci ludzie - mówię o mniejszości żydowskiej w Polsce - mieszkali w Polsce przez 800 lat i są elementem polskiego dziedzictwa. Skoro inne instytucje nie potrafiły, poprzednie rządy także nic nie zrobiły w tej kwestii, to myśmy się zdecydowali, przeprowadziliśmy przez Sejm ustawę i stworzyliśmy taką możliwość sensownej opieki nad tym miejscem symbolicznym, które było bardzo zaniedbane.
Jak głęboki jest to kryzys? Widzieliśmy, jak został potraktowany polski ambasador z jednej strony, ale z drugiej strony nie było wspólnego apelu Izraela i Stanów Zjednoczonych. Były wreszcie słowa krytyki pod adresem szefa izraelskiego MSZ.
Ja nie uważam, żeby był głęboki. Jest raczej powierzchowny, związany właśnie z tym czymś, co jest naganne, to znaczy wykorzystywanie Holokaustu, wykorzystywanie emocji, bardzo wysoko postawionej retoryki emocjonalnej, zwłaszcza jeżeli się wykorzystuje to cierpienie Holokaustu do wewnętrznych rozgrywek politycznych. Przecież to jest także na potrzeby wewnątrz izraelskich rozgrywek politycznych, ale także i zewnętrznych. Nie życzymy sobie tego. Uważamy to za skandaliczne, ale wierzymy, że przyjdzie opamiętanie, tym bardziej, że nawet pan Lapid musi sobie zdawać sprawę z tego, że Polska w stu procentach wywiązuje się ze swoich obowiązków wobec pamięci o Holokauście. Jego słowa są po prostu z jednej strony absurdalne i z drugiej strony skandaliczne.
Wracając do Muzeum Miejsce Pamięci KL Płaszów, to ta instytucja ma być oparta na trzech filarach. Wiadomo Szary dom, dwa to jest Memoriał, ten nowy budynek, i Edukacja i Dialog - to jest ten trzeci filar. Jak komunikować o tym, co wydarzyło się w Krakowie?
Ja myślę, że to jest dobra koncepcja, bo przede wszystkim szanuje charakter tego miejsca. To jest miejsce naprawdę szczególne, olbrzymie - 40 hektarów przekształconego terenu po czymś, co jest oczywiście druzgocące, jeżeli chodzi o tragedię pamięci, a jednocześnie jest tam zadziwiająco piękna przyroda. Myślę, że tam powinno być niewiele ingerencji w to, co jest, natomiast powinny być te dodane elementy, które instytucjonalizują i pomagają wypromować to miejsce. Słowo „promować” współcześnie jest też konieczne, bo musimy edukować o takich miejscach. W związku z tym ten Memoriał, który zbudujemy, będzie takim miejscem nowoczesnym edukacji, będzie umożliwiał właśnie realizację najróżniejszych aktywizujących, dialogowych nowych projektów i programów z wszystkimi. Zapraszamy wszystkich, a nie tylko tych, którzy są historycznie czy narodowo związani z tym miejscem. Pamiętajmy, że to jest miejsce także kaźni Polaków, a jeżeli chodzi o Żydów, to też byli obywatele polscy, więc to jest miejsce, które jest związane z polskim dziedzictwem straszliwym dziedzictwem polskim. To była polska historia, natomiast los zgotowany był przez Niemców tutaj w Polsce.
Jak to wyważyć? Z jednej strony mamy teren, o czym też pan mówił, który jest terenem rekreacyjnym, z drugiej strony jest cmentarzysko.
Więc na pewno nie rekreacyjnym w sensie szerokim i otwartym. Myślę, że powinno to miejsce być półotwarte czy otwarte, ale z zachowaniem zasad, które uniemożliwiają tam robienie grilla czy jakieś głośne zachowania czy rozrywkowe. Ale spacery z dziećmi, nawet jogging, jeżeli nie jest jakoś specjalnie ingerujący w przestrzeń, to już jest taki element współczesnego życia. To powinno być zachowane. Uważam, że można to zachować, bo też przecież cmentarze, miejsca dawnych cmentarzy, miejsca, gdzie są ewentualnie pochówki czy prochy, będą oczywiście odpowiednio zabezpieczone.