Głosowanie/ Fot. Paweł Topolski.
Posłuchaj rozmowy Piotra Łęgowskiego z prof. Łukaszem Danelem.
Czego dowiesz się z tej rozmowy:
- Referendum w Krakowie wchodzi w kluczową fazę – teraz decydująca będzie kampania.
- Najważniejszym czynnikiem jest frekwencja, a nie tylko poparcie dla jednej ze stron.
- Kampania oprze się na dwóch strategiach: mobilizacji przeciwników i demobilizacji zwolenników prezydenta.
- Obóz za odwołaniem jest wewnętrznie podzielony i nie ma wspólnego planu „co dalej”.
- Referendum może mieć konsekwencje nie tylko lokalne, ale i ogólnopolskie.
Referendum się zaczyna – od podpisów do właściwej rozgrywki
Ogłoszenie daty referendum odwoławczego w Krakowie kończy etap formalny, a rozpoczyna właściwą fazę politycznej rywalizacji. Zebranie podpisów było sukcesem inicjatorów, ale – jak podkreśla Łukasz Danel – to dopiero początek. Teraz kluczowe będą kampania i mobilizacja wyborców, a w dalszej perspektywie – ewentualne wybory, jeśli prezydent zostałby odwołany.
Prawdziwa gra i prawdziwa rozgrywka dopiero się zaczyna. Przed nami kilka tygodni kampanii przedreferendalnej, później głosowanie, a później ewentualnie też kampania wyborcza, jeśli doszłoby do odwołania prezydenta
- mówi prof. Danel.
Najważniejszym czynnikiem, który zdecyduje o wyniku referendum, będzie frekwencja. W referendach odwoławczych obowiązuje określony próg udziału wyborców – bez jego osiągnięcia głosowanie jest nieważne. To sprawia, że kampania obu stron koncentruje się nie tylko na przekonywaniu, ale przede wszystkim na mobilizacji lub demobilizacji wyborców.
Tu nie chodzi o to nawet, kto ma rację, tylko o to, kto lepiej zarządzi frekwencją, jeśli można tak powiedzieć
- tłumaczy rozmówca.
Dwie strategie: mobilizacja i demobilizacja
Profesor wskazuje, że kampania referendalna będzie oparta na dwóch przeciwstawnych strategiach. Zwolennicy odwołania prezydenta będą dążyć do jak najwyższej frekwencji, natomiast jego obóz będzie próbował zniechęcać do udziału w głosowaniu, licząc na to, że referendum nie osiągnie wymaganego progu.
To – jak zaznacza politolog – charakterystyczne dla referendów odwoławczych, które rządzą się innymi zasadami niż klasyczne wybory:
Środowiska dążące do odwołania prezydenta nie tworzą jednolitego obozu. Składają się zarówno z partii politycznych, jak i ruchów miejskich, które mają różne cele i wizje. Brakuje też wspólnego kandydata na ewentualnego następcę prezydenta. To może oznaczać, że w trakcie kampanii jedność tego obozu będzie się stopniowo rozpadać, zwłaszcza gdy pojawi się pytanie „co dalej”.
To nie jest homogeniczne środowisko. W pewnym momencie drogi poszczególnych grup w ramach tego obozu się rozejdą
- uważa Danel.
Narracja kampanii: emocje i ocena rządów
Kampania zwolenników referendum będzie – zdaniem rozmówcy – oparta głównie na mobilizowaniu negatywnych emocji i niezadowolenia z działań prezydenta. Kluczowym elementem przekazu będzie krytyka jego decyzji i przedstawianie referendum jako odpowiedzi na „złe rządy”:
To będzie mobilizacja negatywnych emocji, niezadowolenia z decyzji prezydenta – taka mobilizacja gniewu.
Rozmówca ocenia, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest utrzymanie stanowiska przez prezydenta. Nawet jeśli tak się stanie, jego pozycja polityczna może zostać wyraźnie osłabiona. Taka sytuacja może przełożyć się na ostrożniejsze rządzenie miastem, unikanie kontrowersyjnych decyzji i trudniejszą walkę o reelekcję.
Wyjdzie z całej tej awantury politycznej bardzo poobijany. To będzie raczej prezydentura nastawiona na przetrwanie
- zauważa prof. Danel.
Choć referendum dotyczy Krakowa, jego znaczenie wykracza poza poziom lokalny. Może zostać wykorzystane w ogólnopolskiej rywalizacji politycznej, zwłaszcza przez partie opozycyjne. Ewentualne odwołanie prezydenta dużego miasta byłoby silnym sygnałem politycznym i mogłoby zachęcić do podobnych działań w innych ośrodkach.
To referendum będzie się toczyło lokalnie, ale również na szczeblu centralnym. Będzie wykorzystywane do celów polityki krajowej
- przekonuje profesor.