W oryginale: „The Truth is Out There”. W polskim odbiorze: serial, który przez lata uczył, że nie należy ufać nikomu, a prawda zwykle ukrywa się gdzieś pomiędzy oficjalną wersją wydarzeń a tym, co niewyjaśnione.
„Archiwum X”, stworzone przez Chrisa Cartera, zadebiutowało w USA w 1993 roku, a do Polski dotarło trzy lata później. Dziś, po trzech dekadach obecności nad Wisłą, wciąż pozostaje jednym z najważniejszych seriali popkultury lat 90.
To historia dwojga agentów FBI - Foxa Muldera i Dany Scully - którzy zajmują się sprawami niewyjaśnionymi, paranormalnymi i wymykającymi się naukowemu opisowi. Ale pod warstwą opowieści o kosmitach, spiskach i rządowych tajemnicach kryje się coś więcej: filozoficzny spór o naturę prawdy, poznania i ludzkiej potrzeby sensu.
Mulder i Scully, czyli dwa sposoby rozumienia świata
Relacja między głównymi bohaterami nie sprowadza się do prostego podziału na racjonalność i irracjonalność. Znacznie ciekawsze jest to, że oboje wzajemnie się uzupełniają.
Scully reprezentuje rygor naukowy, sceptycyzm metodologiczny i potrzebę dowodu. Mulder jest otwarty na hipotezy wykraczające poza przyjęty porządek wiedzy. Nie chodzi jednak wyłącznie o konflikt między nauką a „wiarą w kosmitów”. To raczej napięcie między tym, co mierzalne, a tym, co dopiero domaga się nazwania i zrozumienia.
W tym sensie „Archiwum X” opowiada o bardzo starym filozoficznym sporze. Z jednej strony stoi tradycja Kartezjusza, który kazał szukać tego, co pewne, jasne i niepodważalne. Z drugiej - doświadczenie świata, który nie zawsze daje się zamknąć w prostych formułach.
Skąd bierze się fascynacja UFO?
Od początku filozofii człowiek zakładał istnienie czegoś więcej niż tylko materialnego świata. U Platona były to idee, u Arystotelesa pierwszy poruszyciel, w innych systemach - byty niematerialne lub ponadświatowe. Dzisiejsze opowieści o kosmitach można więc potraktować jako nowoczesną wersję tej samej potrzeby: przekonania, że rzeczywistość nie wyczerpuje się w tym, co bezpośrednio dostępne zmysłom.
Do tego dochodzi jeszcze drugi wymiar - psychologiczny. Jak zauważała filozofka, ludzki umysł chętnie przyjmuje narracje, które szybko porządkują chaos rzeczywistości. Teorie spiskowe, mity o UFO czy paranormalne interpretacje zdarzeń bywają atrakcyjne właśnie dlatego, że dają prostą odpowiedź tam, gdzie nauka wymaga długiego wyjaśnienia, ostrożności i zniuansowania.
Kosmici jako współczesne duchy
Kosmici w „Archiwum X” mogą pełnić podobną funkcję jak duchy w dawnych kulturach. Średniowieczny świat był pełen opowieści o zjawach, bestiach, znakach z zaświatów. Nie były one tylko fantazją - często stanowiły sposób rozumienia śmierci, straty i tego, co przekracza ludzką kontrolę. W tym sensie współczesne opowieści o obcych cywilizacjach można potraktować jako nową formę oswajania tajemnicy.
Kosmici w serialu Chrisa Cartera są „zaświatowi” w bardzo dosłownym sensie. Przychodzą z zewnątrz, ale jednocześnie każą zadawać pytania o nasze własne tu i teraz: o lęk, samotność, utratę i granice wiedzy.
Nie ufaj nikomu. Popkultura po zimnej wojnie
„Archiwum X” powstało w szczególnym momencie historycznym. Zimna wojna dobiegła końca, runął mur berliński, dawny porządek polityczny się skończył. Jak zauważyła prof. Hańderek, zachodnia popkultura potrzebowała nowego typu zagrożenia.
W miejsce wroga z zewnątrz pojawił się wróg ukryty wewnątrz systemu: instytucje, służby, rząd, tajne struktury. To właśnie dlatego w „Archiwum X” tak ważne są nie tylko kosmici, ale też spiski, manipulacja i ukrywanie prawdy przez władzę.
Serial celnie uchwycił nastroje lat 90. - nieufność wobec instytucji, lęk przed niewidzialnymi mechanizmami kontroli i potrzebę znalezienia ukrytego sensu za oficjalnymi wersjami wydarzeń. I być może właśnie dlatego przetrwał próbę czasu.
Czy sceptycyzm to cnota?
Z jednej strony sceptycyzm metodologiczny pozwala oddzielać wiedzę od domysłów i nie ulegać łatwym wyjaśnieniom. Z drugiej - zbyt wąsko rozumiana racjonalność może zamknąć drogę do pytań, które są dla człowieka fundamentalne: o wolność, śmierć, sens istnienia czy to, co niewidzialne.
Dlatego „Archiwum X” nie jest po prostu opowieścią o wyższości Muldera nad Scully albo odwrotnie. Siła serialu polega właśnie na napięciu między nimi. Między potrzebą dowodu a gotowością na to, że nie wszystko da się od razu wyjaśnić.
Dlaczego wciąż wracamy do „Archiwum X”?
Bo ten serial opowiada nie tylko o kosmitach. Opowiada o człowieku, który nie godzi się na brak odpowiedzi. O potrzebie znalezienia przyczyny, nazwania straty, odkrycia prawdy ukrytej pod warstwą pozorów.
Mulder bywa obsesyjny, Scully bywa bezwzględnie sceptyczna, ale właśnie dzięki temu ich duet stał się tak ważny dla popkultury. To dwa sposoby myślenia, które pozostają w sporze, a jednocześnie są sobie potrzebne.
Po 30 latach od polskiej premiery „Archiwum X” nadal pozostaje czymś więcej niż serialem science fiction. To opowieść o naszych lękach, potrzebie sensu i o tym, że nawet w epoce nauki człowiek wciąż szuka odpowiedzi na pytania, które wykraczają poza to, co da się łatwo udowodnić.