Żadna troska. To jest cyberhorror klasy C, kręcony w piwnicy przez kogoś, kto liczy na to, że twój strach jest większy niż twój rozsądek. Oszuści właśnie ruszyli z castingiem do nowej superprodukcji pod tytułem: "Jak oskubać widza, zanim skończą się napisy końcowe?". Mamy tu dwa główne gatunki tego oszustwa.
Pierwszy to kino akcji z pościgiem za portfelem. Dostajesz informację, że właśnie wydałeś 500 zł na subskrypcję, której nie chcesz. Twoje ciśnienie skacze pod sufit, widzisz wielki guzik "anuluj", klikasz w niego z prędkością światła. I co? Zamiast do panelu klienta, trafiasz do cyfrowej pułapki, która tylko czeka, aż wpiszesz tam login i hasło. Gratulacje, właśnie oddałeś klucze do mieszkania włamywaczowi, bo bałeś się, że kupił Ci pizzę, której nie zamawiałeś.
Drugi gatunek to dramat egzystencjalny - brak sygnału. Straszą Cię - "napraw płatność teraz albo nie obejrzysz finału". To jest szantaż emocjonalny. Pod wpływem adrenaliny wpisujemy dane karty na stronie, która wygląda jak nasza platforma streamingowa, ale ma w adresie więcej błędów niż wypracowanie z polskiego w trzeciej klasie. W finale oszust ogląda życie na Twój koszt.
Jak nie zostać kaskaderem finałowym w tym marnym filmie? Zastosuj zasadę reżyserskiego cięcia. Jeśli dostaniesz taki alert, nie dotykaj żadnych linków w mailu. To są złe duble. Zamknij pocztę, weź głęboki oddech. Popcorn też może poczekać. Sam wpisz adres platformy w przeglądarce. Jeśli faktycznie Twoja karta przestała działać, dowiesz się o tym w oficjalnym panelu, nie od pana Disneya, który pisze do Ciebie z adresu disneypromopolska.com.
Na koniec, jeśli czujesz, że ktoś próbuje Cię wkręcić, nie bądź cichym widzem, stań się bohaterem akcji. Podejrzane maile wysyłamy do CERT Polska. Jeśli dostaniemy lewy SMS, przesyłamy go pod numer 8080. To jest darmowy numer, pod którym siedzą ludzie, którzy takie oszukańcze premiery zdejmują z afisza szybciej niż polskie komedie romantyczne.