LIDAR odsłania to, co ukryte pod dżunglą
Projekt archeologiczny Nakum trwa od 2006 roku i obejmuje północno-wschodnią Gwatemalę. W ostatnich latach kluczową rolę odgrywa technologia LIDAR, która pozwala „zajrzeć” pod warstwę lasu deszczowego.
Możemy zaglądnąć pod płaszcz dżungli i zobaczyć, co ona skrywa
- podkreśla prof. Jarosław Źrałka.
Dzięki analizom prowadzonym w Krakowie naukowcy odkrywają nowe stanowiska z piramidami i pałacami, ale też dawne drogi i jaskinie. Wyniki są później sprawdzane w terenie podczas ekspedycji do Gwatemali.
Rabusie szybsi niż archeolodzy
Nie wszystkie odkrywane miejsca są nienaruszone. W wielu przypadkach archeolodzy trafiają na stanowiska wcześniej splądrowane przez rabusiów.
W niemal każdej większej budowli znajdują się wkopy rabunkowe
- mówi profesor.
Przez lata trudno dostępne tereny były kontrolowane przez dobrze zorganizowane grupy przestępcze. Archeolodzy zastawali zniszczone świątynie, przekopane konstrukcje i ograbione grobowce.
Majowie nie zniknęli
Cywilizacja Majów wciąż ma swoich potomków. W Gwatemali, Meksyku i Belize żyje dziś nawet 7–8 milionów osób posługujących się językami majańskimi.
Te języki pomagają również naukowcom. Szczególnie ważna jest grupa języków czolańskich, dzięki którym udało się w dużym stopniu odczytać inskrypcje z okresu klasycznego.
Setki miast i wielkie rywalizacje
Majowie nie tworzyli jednego państwa. W okresie największego rozkwitu istniały setki miast-państw, które rywalizowały ze sobą o wpływy.
Najsilniejsze były dwa ośrodki: Tikal oraz tzw. Królestwo Węża. Ich konflikt trwał dziesięciolecia i miał realny wpływ na losy regionu.
System polityczny Majów bardziej przypominał starożytną Grecję niż jedno imperium
- tłumaczy prof. Źrałka.
Wojny i ofiary z ludzi
Dawny obraz Majów jako pokojowej cywilizacji nie wytrzymał konfrontacji z badaniami. Odczytane inskrypcje i odkrycia archeologiczne pokazują, że prowadzili wojny i składali ofiary z ludzi.
Wiedza o rytuałach pochodzi m.in. z badań kości.
Specjaliści są w stanie zrekonstruować, w jaki sposób wyrywano serce
- mówi archeolog.
Znane są także praktyki autoofiary, czyli rytualnego przelewania własnej krwi przez władców i elity.
Ofiary z dzieci i trudna historia źródeł
Szczególne emocje budzi składanie ofiar z dzieci. Takie praktyki istniały, choć nie były powszechne. Wiązano je m.in. z kultem wody, urodzaju i pochówkami władców.
Wiedza o tych rytuałach pochodzi także z relacji hiszpańskiego duchownego Diego de Landy. Jego kronika jest jednym z najważniejszych źródeł, ale jednocześnie pozostaje kontrowersyjna - to on odpowiadał za niszczenie majańskich ksiąg w XVI wieku.
Między nauką a mitami
Popkultura często wyolbrzymia skalę przemocy w świecie Majów. Krwawe rytuały były częścią ich rzeczywistości, ale nie na taką skalę, jak pokazują filmy.
Jednocześnie odkrycia archeologiczne – jak choćby platformy czaszek, tzw. tzompantli – potwierdzają, że część dawnych relacji miała realne podstawy.
Cywilizacja, która wciąż się odsłania
Badania prowadzone przez polskich archeologów pokazują, że wiele tajemnic Majów nadal pozostaje ukrytych pod dżunglą. Nowoczesne technologie pozwalają je stopniowo odkrywać, zmieniając nasze wyobrażenie o jednej z najważniejszych cywilizacji Ameryki Środkowej.