Zapis rozmowy Jacka Bańki z prof. Piotrem Glińskim, wicepremierem, ministrem kultury i dziedzictwa narodowego.
Wiadomo, kiedy zostaną odblokowane pieniądze na Krajowy Plan Odbudowy?
- Dowiemy się niedługo. Ostatnio wszystko dobrze poszło w parlamencie, jeśli chodzi o głosowanie ważnych spraw. Zachowujemy zimną krew. Oczekujemy, że to, co być powinno… Zgodnie z prawem i duchem Unii te sprawy powinny być szybko rozwiązane.
Kluczowa może być wizyta szefowej Komisji Europejskiej w Polsce w tym tygodniu?
- Ta wizyta oczywiście ma związek z tą kwestią.
Poślizg związany z KPO wpłynie na harmonogram prac związanych z dawnym hotelem Cracovia? Dziś to część Muzeum Narodowego.
- Nie. Omówiliśmy się z dyrekcją Muzeum Narodowego, że oni mają cały czas pracować nad projektem. To skomplikowane. To kwestia założeń, przetargów, projektów, jest kwestia konserwatorska. Inwestycja jest przygotowywana. Nie mamy problemów z finansowaniem prac przygotowawczych. One są ze środków budżetowych. Z KPO jest taka sytuacja, że w resortach się przygotowywaliśmy cały czas do wydania pieniędzy. Nie jest tak, że pieniądze z Unii przychodzą i dopiero to przygotowujemy. Żeby wydać pieniądze, najpierw musi być wiele procedur, pozwoleń i tak dalej. To jest przygotowywane. To się toczy. To było główne zadanie tej części rządu, która się zajmuje funduszami europejskimi. To element naszej umowy z Unią i Traktatu Europejskiego. Nie można w sposób bezprawny jakiemukolwiek państwu odbierać tego, co mu się należy, zgodnie z umową. To rodzaj wymiany. My korzystamy z wolności gospodarczej, wielu przywilejów, wolności poruszania się… Bardzo dobrze przyjmujemy wszelkie kontakty europejskie. To nie jest prawda, że nasza opcja polityczna w tej mierze ma jakieś niewłaściwe podejście. My tylko domagamy się partnerskiego traktowania. Polski rynek jest otwarty na Europę, na inwestorów od lat. Ktoś w Polsce robi interesy. Pamiętamy, ile z tych funduszy europejskich wraca do krajów zachodniej Europy. To obopólna korzyść. Na tym zasadza się idea europejska. Także na wymianie kulturowej między suwerennymi państwami. Reszta to polityka, która jest uprawiana w sposób agresywny. Ktoś próbował handlować prawami Polski, które wynikają z umów traktatowych. Niestety robiła to też duża część polskiej opozycji. Własny kraj próbowała atakować w sposób niegodny.
Zamknijmy sprawę Cracovii. Ta inwestycja szacowana była na 425 milionów. Koszty pracy, koszty energii w nowej rzeczywistości oznaczają nowy kosztorys. Ile więcej trzeba będzie zapłacić za Cracovię?
- Nie powiem panu, ile więcej. Często jest tak z dużymi inwestycjami. Mamy ich kilka, jak Muzeum Historii Polski. W sytuacji kryzysu gospodarczego wywołanego pandemią i wojną na Ukrainie… To nie tylko kryzys gospodarczy, ale też energetyczny, żywnościowy. To całe zło, które Putin i Rosja sprowadzili na cały świat… Ukraina jest ofiarą najbrutalniej potraktowaną, ale cały świat cierpi na tej wojnie. Powinniśmy się całą siłą przeciwstawiać temu. To jest zadanie dla UE, nie gierki polityczne z danymi krajami, które nie chcą się podporządkować dyktatowi biurokratów unijnych. Unio Europejska – jest problem najpoważniejszy na świecie. To kwestia sankcji dla Putina. Niestety sankcje są dziurawe.
W Europejskim Centrum Muzyki im. Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach przebywa na rezydencji artystycznej młodzieżowa, akademicka orkiestra symfoniczna Ukrainy. Jaka jest skala tego typu rezydencji? Ilu artystów z Ukrainy gościmy?
- Teraz nie powiem. Na początku było 300 osób. Teraz pewnie kilka tysięcy. Każda nasza instytucja coś robi w tej dziedzinie. Albo przyjęła uchodźców, albo zatrudniła specjalistów. Mamy takie rezydencje, jak orkiestra z Charkowa, Kijowska Orkiestra Symfoniczna. W lipcu będzie też kolejna orkiestra. To projekt robiony z Amerykanami. W Koszęcinie mamy też zespół pieśni i tańca z Ukrainy. Są też inne rezydencje artystyczne w innych miejscach. Jaki jest cel? To pomoc dla ludzi uciekających przed wojną. To też cel związany z naszym interesem. Ukraina się bije także za Polskę, za cały cywilizowany świat. Ukraińcy giną na froncie za nas wszystkich. Musimy im pomagać. Przyjmujemy artystów. Pozwalamy im pracować. Ich talent jest podtrzymywany, To służy ich ojczyźnie i nam. Oni mają głosić przesłanie o wojnie, mają powodować, żeby światowe elity nie były spokojne. Obserwujemy niestety ten proces od początku wojny. To proces kluczenia, próby uniknięcia odpowiedzialności. Wszyscy są zobowiązani, żeby działać przeciwko Federacji Rosyjskiej. To współczesne zło, które realizuje swoje cele imperialne za pomocą mordowania ludzi. Takim celem jest też działanie ukraińskich artystów. Musimy im w tym pomagać.
Mówi pan wyłącznie o artystach. Do tej liczby nie wliczają się osoby zatrudniane choćby na uczelniach artystycznych. Są też pracownicy samorządowych instytucji kultury. W Małopolsce każda instytucja kultury zatrudnia co najmniej jedną osobę z Ukrainy. Krakowska ASP także zatrudniła pracowników i oddała uchodźcom swoją siedzibę w Zakopanem.
- Ja mówię skrótowo. Mówię o artystach, ale to ludzie kultury. To jakiś wycinek naszej pomocy. Jako przewodniczący Komitetu Pożytku Publicznego odpowiadam za organizacje pozarządowe. Tu uruchomiliśmy dodatkowe fundusze. 20 milionów dla polskich organizacji, które są zaangażowane w pomoc dla uchodźców wojennych. Przypominam tym, którzy szepczą, dlaczego tak my pomagamy. To nasz interes. To nie tylko kwestia humanitarna. Oni za nas walczą. Oni walczą za Kowalskiego, żeby tu Putin nie przyszedł, nie zgwałcił i nie zabił. Tak to trzeba rozumieć. Mamy obowiązek wspierać ich w walce. Polska doskonale się rozwija. Mamy piękną infrastrukturę. Centrum w Lusławicach zostało zbudowane przez państwo. Ostatnio wzbogacone o dworek i arboretum. To miejsce, gdzie jest piękna sala koncertowa, warunki do pracy. Są pokoiki hotelowe, skromne. Młodzież może przyjeżdżać na kursy mistrzowskie, szkolenia. Jest tu miejsce, żeby gościć wybitnych artystów z Ukrainy, którzy swoim talentem służą swojej ojczyźnie i całej Europie. Oni mówią o wojnie, przeciwstawiają się tej napaści Rosji na Ukrainę.