Zapis rozmowy Jacka Bańki z wicepremierem, ministrem kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotrem Glińskim.
Jakie będą skutki nauki hybrydowej na uczelniach artystycznych? Pytam o takie przypadki jak ASP w Krakowie czy Szkoła Teatralna. Jacy to będą absolwenci?
- Mam nadzieję, że będą tak dobrzy absolwenci jak dotychczas. Oczywiście pandemia uderza w działanie wszystkich instytucji, także wyższych uczelni artystycznych. To kwestia dobrej woli i samodyscypliny, żeby pokonać takie problemy.
Ministerstwo przygotuje specjalne propozycje i programy dla tych uczelni, żeby pomóc nauce zdalnej lub hybrydowej?
- Jesteśmy w kontakcie. Uczelnie mają ogólne i szczegółowe wytyczne z naszej strony. Przede wszystkim szef uczelni odpowiada za to, jak działa uczelnia. My wspieramy. To nasze uczelnie, które są przez państwo finansowane. Wsparcie jest.
Często słyszymy takie pytania w kontekście uczelni medycznych. Jacy będą ci absolwenci? Zasadne jest porównywanie sytuacji studenta medycyny z sytuacją studenta uczelni artystycznej?
- Jakieś podobieństwa są. Jest praca nad rzemiosłem artystycznym i medycznym. Jest też ważna odpowiedzialność. Artysta nie może być niewykształcony. Myślę, że to jest do rozwiązania. Musimy pamiętać, że pandemia jest, istnieje. To nie jest prawda, że Ziemia jest płaska. Mamy z tym problem. Nie chcemy już zamykać gospodarki i ludzi. Koszty takich lockdownów są wielkie. Możemy tylko opierać się na własnej odpowiedzialności. Musimy jakoś przejść ten ciężki czas.
Które dziedziny kultury ucierpiały najbardziej na lockdownie?
- Wszystkie ucierpiały. Nie jest tak, że nie były jednak bez wsparcia. Od początku wspieraliśmy artystów, instytucje, organizacje pozarządowe. W ostatniej Tarczy zrealizowaliśmy duży program wsparcia dla kultury. To 400 milionów złotych dla działalności teatralnej, artystycznej i dla firm organizujących koncerty.
Jak ocenić efektywność programu Kultura w Sieci?
- Myślę, że to był program, który odniósł duży sukces. Nie powinienem się wypowiadać. To program mojego resortu. 80 milionów złotych poszło do 3500 podmiotów i osób. Aplikowało ponad 12 000. Sam fakt, że w dwa tygodnie aplikowało 12 000 osób i instytucji świadczy o zainteresowaniu tym programem. Wybranych zostało 3500 osób i podmiotów.
Resort przygotowuje podobne programy związane z zapowiadaną drugą falą Covid-19?
- Zobaczymy, jak będzie. Na ten moment uruchomiliśmy program na 400 milionów dla firm i instytucji samorządowych, które działają w obszarze teatru, tańca, muzyki i organizują koncerty. To duże zasilenie. Pamiętajmy, że wszystkie Tarcze miały propozycje dla instytucji, osób i firm działających w obszarze kultury. To zwolnienia z ZUS, dopłaty do miejsc pracy, dotacje. Zupełnie niezależnie wszystkie instytucje państwowe i współprowadzone przez państwo, mają dodatkowe wsparcie Covid.
Kina mają o 90% mniejszą frekwencję niż przed rokiem. Mamy specjalną akcję „Kino to Emocje”. Jak tę sytuację zmienić?
- Firmy, które pracują w obszarze kinowym to normalne przedsiębiorstwa. Wszystkie mogły korzystać z udogodnień Tarcz. Myśmy przekazali polskiej gospodarce, przedsiębiorcom 130 miliardów złotych na ratowanie miejsc pracy i firm. Dzięki temu w Polsce drastycznie nie wzrosło bezrobocie, obroniliśmy gospodarkę. Wyniki gospodarcze w III kwartale są bardzo pozytywne. To odbicie – to wiadomości bieżące z Forum Ekonomicznego w Karpaczu – jest optymistyczne. Mamy szansę, żeby skończyć rok z niewielką stratą. To dużo lepiej niż w innych gospodarkach na świecie. Polska to stosunkowo duża gospodarka. Nasze odbicie gospodarcze jest optymistyczne. Tak jest między innymi dzięki działaniu Tarcz. Jest to obserwowane także w obszarze kultury, choć wiem, że pandemia to coś, co się wszystkim przytrafiło. Nie ma rady. To poważna rzecz, która dotknęła cały świat. Trzeba podejść do tego po męsku, zakasać rękawy i pracować.
O jakości kultury nie decyduje tylko rachunek ekonomiczny. Jaka polska kultura wyjdzie z pandemii? Jakie tendencje pan dostrzega? Co nowego się pojawia?
- Jeszcze jest za wcześnie na diagnozę. Na pewno to doświadczenie, które wielorako nas naznacza. Pewnie będzie to też doświadczenie dla ekspresji artystycznej, kreatywności. Już widzimy aktywność w sieci, w obszarach, które mogą być realizowane w okresie pandemii. Na pewno tu jest zmiana jakościowa. To będzie miało też wpływ na funkcjonowanie kultury. Część nadawców i użytkowników przyzwyczai się do tego, że można bardziej wykorzystywać to, co jest poza bezpośrednim kontaktem. Tam dystans społeczny nie jest istotny. On jest przez media, elektronikę. Zobaczymy. To wielkie doświadczenie. Są obszary kultury w mniejszym stopniu dotknięte tym. Można tworzyć w zaciszu domowym, skupić się na dziełach. Mówię o kompozytorach, poetach, pisarzach, chociaż pisarz bardzo polega dzisiaj na spotkaniach autorskich, które teraz są trudne do zrealizowania.
Obserwuje pan zamieszanie krakowskie wokół planów budowy Centrum Muzyki?
- Od pewnego czasu tak. Jestem kibicem. Wspieramy pewne inwestycje, także w Krakowie i Małopolsce. Ja się koncentrowałem głównie w ostatnich latach na wsparciu Muzeum Narodowego w Krakowie. Dalej będę to robił. Zaczynamy inwestycję dotyczącą Cracovii. Tam będzie oddział nowoczesnej architektury i designu. Jestem za tym, żeby Kraków miał więcej sal koncertowych na poziomie światowym.
Kiedy parlament mógłby się zająć ustawą o dekoncentracji mediów?
- Zobaczymy. Jesteśmy w fazie przed decyzją polityczną. Jak pan wie, priorytetem są zmiany w rządzie. Będzie racjonalizacja struktur resortowych. Dość szybko zajmiemy się też dekoncentracją mediów.
To może być jeszcze ten rok?
- Myślę, że tak. Oczywiście.