Skromne pudło z dykty
Kineformy (już bez cudzysłowu) odsyłają nas do połowy lat 50., do czasów tzw. drugiej awangardy (tutaj się kłania litera D, albo wręcz A), przypominają o Andrzeju Pawłowskim, o Tadeuszu Kantorze, Teatrze Cricot 2, o poszukiwaniu form nowoczesnych.
„Andrzej Pawłowski. Kineformy” w Galerii-Pracowni Tadeusza Kantora przy ul. Siennej 7/5 przypomina też postać przyszłego założyciela Wydziału Form Przemysłowych, który przez chwilę był twórcą teatralno-wizualnym i współtworzył Cricot 2. Ekspozycja w Cricotece, zorganizowana w 40. rocznicę śmierci artysty prezentuje wyjątkowy, i bardzo szybko zamknięty rozdział jego twórczości.
Opowiada kurator wystawy Jan Trzupek:
Historia zaczyna się w połowie lat 50., gdy Andrzej Pawłowski pracując nad teatrem epidiaskopowym, nie osiągnął oczekiwanych rezultatów. Zamysł był prosty: chodziło o to, żeby obraz animowanych w walizce lalek, wcześniej oglądanych w pochylonym lustrze, powiększony przenieść na wielki ekran. Niewystarczające nasycenie światłem i brak odpowiednich soczewek powodowały, że uzyskany w projekcji obraz był nieostry, rozmyty. To niepowodzenie otworzyło przed Pawłowskim nową ścieżkę poszukiwań: animacje improwizowanych, oderwanych od rzeczywistości żywych obrazów. Spotkało się to z bezkamerowymi, abstrakcyjnymi fotografiami, nad którymi równolegle wówczas pracował.
Pierwszy aparat do kineform był niezwykle skromny – było to pudło z dykty. Pawłowski umieścił w nim żarówkę i modele: kawałki kartonu, strzępki celofanu, którymi można było delikatnie poruszać. Jedna ze ścian pudła była zastąpiona ekranem z kalki technicznej, na którym powstawał ruchomy obraz. Z magnetofonu odtwarzano muzykę Bacha, śpiew Ymy Sumac.
Ruchome modele i układ soczewek
Domowe próby, w 1956 roku, oglądał m. in. Andrzej Wajda, który gorąco zachęcał artystę do dalszej pracy w tym kierunku, i Tadeusz Kantor, na którego zaproszenie Pawłowski zaczął trwającą dwa lata współpracę z teatrem Cricot 2 – występował w reżyserowanej przez Kantora „Mątwie” według Stanisława I. Witkiewicza. Kantor włączył kineformy do programu swojego teatru. Premiera miała miejsce 13 stycznia 1957 roku. Nowy, zbudowany z blachy projektor mieścił w sobie modele i układ soczewek, którymi można było poruszać. Obraz rzutowany był z tylu ekranu z projektora niewidocznego dla widzów.
W 1957 roku Andrzej Pawłowski zrealizował film „Kineformy” według własnego scenariusza, autorem zdjęć był Kazimierz Konrad, a muzyki – Adam Walaciński. Film ten rozpoczął międzynarodową obecność kineform: był pokazywany na festiwalu w Oberhausen, a na wystawie EXPO w Brukseli w 1957 roku został wyróżniony medalem. Specjalny charakter miały kineformy przygotowane na IX Triennale Architektury i Sztuki Dekoracyjnej w Mediolanie. Autor zbudował projektor z automatyczną animacją niewymagającą operowania ręką. Kineformy pokazywała tamtejsza telewizja.
Z materiału powstałego przy realizacji filmowych „Kineform”, Pawłowski zmontował drugi film – „Tam i tu” (1957 r.). Raz jeszcze zbudował specjalny projektor dla teatru, włączając improwizowane kineformy do spektaklu operowego „Zamek Sinobrodego” Beli Bartóka w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie (1963 rok)."
Wystawa w Galerii-Pracowni Tadeusza Kantora przywołująca kineformy Andrzeja Pawłowskiego, ten odkrywczy fenomen polskiej sztuki nowoczesnej sprzed 70 lat, pokazuje: oryginalny projektor używany do ich improwizowanych animacji na scenie teatru Cricot 2, autorski zapis, czyli film „Kineformy”, oraz dokumenty z epoki: afisze, artykuły prasowe, zdjęcia, fotogramy autorstwa Pawłowskiego i pamiątki związane z historią kineform.