Zapis rozmowy Jacka Bańki z Norbertem Kaczmarczykiem, sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, z Solidarnej Polski.
Jacek Bańka: W jaki sposób ograniczenia od 15 grudnia w branży Ho-Re-Ca dotkną także producentów i dostawców żywności? O ile oczywiście dotkną.
Norbert Kaczmarczyk: Jeśli chodzi o naszą branżę, przede wszystkim rolnictwo, to skupiamy się z sytuacją na Białorusi i trudności w przepływie towarów. To bardzo istotne. Natomiast z koronawirusem, obostrzeniami, z tym boryka się cały świat. Jeśli chodzi o problemy dostaw. W Polsce sytuacja jest pod kontrolą, jeśli chodzi o dostawy, o żywność. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się w najbliższym kwartale.
A czy nie jest za późno na niektóre rozwiązania, na przykład obowiązkowe szczepienia dla mundurowych, lekarzy, nauczycieli od 1 marca. Wg najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia: 560 zgonów, ponad 27 tysięcy nowych zakażeń.
Myślę, że Polska poszła drogą wolności i cały czas nią podążała, jeśli chodzi o pandemię. Wielkim zaufaniem do obywateli, odpowiedzialnością. Nigdy nie byliśmy za przymusem, zawsze za dobrowolnością i odpowiedzialnością. Kiedy porówna się różne gospodarki, te drogi rzeczywiście, jeśli chodzi o wykresy, inflacje, miejsca pracy, bezrobocie – to zależy jakie państwo poszło jaką drogą. My poszliśmy taką, gdzie utrzymaliśmy miejsca pracy. Wszelkiego rodzaju dofinansowania, tarcze antycovidowe spowodowały, że mamy jedno z najniższych bezroboci w Unii Europejskiej. Na pewno będzie łatwiej podnieść się po koronakryzysie. Opozycja zarzuca inflację, ale nie mówi o tym, że, aby inflacja była mniejsza trzeba pozostawić rynek samemu sobie i doprowadzić do bezrobocia jak w Hiszpanii – 16%, czy we Włoszech. To temat trudny, ale uważam, że poszliśmy dobrą drogą. Łatwiej jest wstać z kolan, niż wstać z pozycji leżącej. Polscy obywatele, utrzymując miejsca pracy, są w stanie wrócić do pozycji wyprostowanej. Zainwestowaliśmy w miejsca pracy. Inflacja jest pokłosiem pewnych zdarzeń, ale mamy nadzieję, że to wszystko się wyrówna. Takie są prognozy.
UE zgadza się na zerowy VAT na żywność. Jak to wpłynie na sektor producentów? Konsumenci mogą spodziewać się niższych cen.
Jeśli chodzi o żywność to jedna z tych wojen hybrydowych. Paliwa, gaz, żywność to rzeczy strategiczne. Żywność jest niezwykle istotna w tym koronakryzysie: jej przepływ, magazynowanie przez największe państwa świata, ceny. Widzimy, że są rekordowe ceny, jeśli chodzi o sprzedaż zbóż dla rolników. Oczywiście koszty wzrastają, ale zyski są rekordowe ze sprzedaży tych towarów. To też jest zastanawiające, jeśli chodzi o rynek światowy. Powinniśmy mieć doinwestowaną przetwórnię żywności. Nasze wielkie programy przyszłoroczne i kolejne: 4,5 mld na przetwórstwo. Kiedy mamy nadwyżki, powinniśmy magazynować żywność, aby zabezpieczać się. Bezpieczeństwo żywnościowe w czasie kryzysu na granicy z Białorusią w czasie pandemii koronawirusa jest niezwykle istotne, bo tym bezpieczeństwem żywnościowym można grać na arenie międzynarodowej. Nie chcemy być ofiarą w tym zakresie, wojny żywnościowej. Budujemy wielkie programy przetwórcze. Dlatego zabezpieczamy się w żywność. Chcemy być państwem samowystarczalnym i stawiamy na eksport. Dlatego zabezpieczamy hodowle w trudnej sytuacji ASF, dofinansowanie 400 mln na utrzymanie stada, loch. Mamy nadzieje, że dzięki temu hodowcy będą mogli tę trudną sytuację przetrzymać. Jest to też pewnego rodzaju dofinansowanie do utrzymania miejsc pracy. Mówiąc w takim dużym cudzysłowie. By utrzymać hodowlę, do której potem trudno jest wrócić. To praca dzień i noc, 7 dni w tygodniu. Ktoś kto odchodzi od hodowli, bardzo rzadko do niej wraca. Bardzo istotne jest to, by otrzymać pogłowie. Ok. 44 tys. gospodarstw będzie mogło skorzystać z tego dofinansowania. To 1000 złotych na każdą lochę. Niektórzy mówią, że ten program jest niewystarczający. Ale to nie jest program dla osób, które wchodzą w hodowlę, ale dla tych, którzy mają ją utrzymać.
Zerowy VAT na żywność to rozwiązanie, które ma obowiązywać przez 6 miesięcy. Czego konsument może się spodziewać? Na pewno niższych cen na produkty mleczarskie, warzywa. Jak to przełoży się na zawartość portfela konsumenta?
To nie jest prosta odpowiedź. Cały łańcuch dostaw żywności w Europie i na świecie został przerwany. W Polsce tego nie widzimy na co dzień. Nie mamy sytuacji, że w jakimś sklepie brakuje żywności czy towarów pierwszej potrzeby. Cały czas staramy się wzmacniać ten łańcuch poprzez różnego rodzaju ustawy, dobrowolność handlu. Chociażby lokalnie, poprzez nową ustawę, w piątki i w soboty dostępność produktów lokalnych prosto do rolnika na rynkach wielkich miast i małych miasteczek. To nie jest wielka rewolucja. Ale chcę pokazać skalę. Musimy wzmocnić łańcuch dostaw, wzmocnić sieci dystrybucji, jeśli chodzi o polski kapitał. Nie możemy być uzależnieni. VAT na żywność wpłynie na ceny dla konsumenta, ale żeby miał wymierny wpływ i tego typu obniżki podatków, powinniśmy mieć większy wpływ na rynek. Nie tyle państwo, co obywatel, osoba, która wytwarza, produkuje żywność. Jeżeli taka osoba będzie mieć większy wpływ na rynek, mieć bezpośredni dostęp do konsumenta, to będziemy w stanie produkować taniej. Często ten finalny produkt kosztuje kilkaset razy więcej niż jego pierwotna cena dla rolnika. Tutaj nikt nie atakuje osób, które pośredniczą w wymianie towarów, bo to również są koszty. Ale żeby obywatel miał wybór: mogę kupić od rolnika, który ma możliwość sprzedaży, bo udostępniamy tego rodzaju rynek dla konsumenta, ale mogę też pójść do marketu i kupić wszystko, co jest mi w danej chwili potrzebne. Musimy stworzyć alternatywę, nie zamordyzm i atakowanie pośrednictwa. By rolnik i pierwszy przetwórca miał również swój rynek w Polsce. W czasach transformacji te rynki zostały zniszczone. Trzeba doprowadzić do odbudowy. Z Polskiego Ładu dla polskiej wsi to 4,5 mld również na przetwórstwo. Przedsiębiorca będzie mógł otrzymać kwotę dofinansowania do 15 mln, oczywiście przy 50% wkładzie, ale to realne pieniądze na miejsca pracy i na przetwarzanie żywności, co też będzie prowadziło do uregulowania jej cen w sytuacji kryzysowej. My nie możemy doprowadzić do przerwania łańcucha dostaw, musimy go zabezpieczyć, by każdy Polak miał wybór, gdzie kupuje żywność i w jaki sposób się w nią zaopatruje.
Mówi Pan o skracaniu łańcucha dostaw, o czym mówi się przecież od lat. Rolnicy uskarżają się na to. od pola do stołu. Wracając do perspektywy unijnej. Jednym z elementów Europejskiego Zielonego Ładu ma być strategia „od pola do stołu”, czyli podaż niedrogiej, ekologicznej żywności, czy też zwiększanie obszarów objętych rolnictwem ekologicznym, czy też ograniczenie w ogóle marnowania żywności. W jaki sposób ta strategia będzie wdrażana w Polsce?
Strategia „od pola do stołu” to bardzo duża ogólność. Nie można jednym sformułowaniem załatwić całą tę rzecz, jeżeli chodzi o program budowania bezpieczeństwa żywnościowego. Mój poprzedni wywód też tego dotyczył. Musi być przede wszystkim możliwość wejścia na rynek i rolnika, i przetwórcy bez totalnej kooperacji z zachodnimi sieciami sklepów. Trzeba dać wybór. Nie może być zamordyzmu i atakowania. Zawsze przestrzegam polityków przed tym. Jeśli będą powstawać przetwórnie, spółdzielnie, poprzez zbudowanie do tego odpowiedniego programu, to rolnicy i przedsiębiorcy będą łączyć się w grupy i dawać miejsca pracy, wchodzić na rynek. Do tego jest mała ustawa, która powoduje, że mają mieć dostęp do miejsc w miastach, gdzie będą mogli handlować. Ten handel musi odbywać się w sposób cywilizowany. Nie może być tak, że pan redaktor zaparkuje w błocie, zapłaci za wejście na giełdę kilkadziesiąt złotych i będzie kupował marchewkę. To musi być na zasadach korporacyjnych. Skupić rolników, drobnych przedsiębiorców i przetwórców. Ale to musi być dobre i wygodne dla konsumenta. Konsument dziś kupuje okiem. Wchodzi do marketu i może kupić wszystko: od gazet, przez ubrania, skończywszy na żywności. Tak samo mają wyglądać lokalne giełdy: wygodnie, czysto, pięknie. Tam, znajdując lokalnych wystawców i producentów, którzy są indywidualnymi sprzedawcami, ewentualnie połączonymi w jakieś grupy producenckie, rzeczywiście możemy obudzić ten bezpośredni rynek „od pola do stołu”. Ale to musi być spięte taką klamrą dostępności dla obywatela, z całą infrastrukturą. Będziemy to budować.