Samotność niejedno ma imię
Samotność wydaje się pojęciem prostym. W praktyce wcale taka nie jest. Jak tłumaczy Marcin Szafrański, w języku angielskim funkcjonują dwa odrębne słowa: solitude i loneliness. Oba tłumaczymy na polski jako „samotność”, choć znaczą coś innego.
Pierwsze oznacza bycie samemu z wyboru – bez negatywnych skutków psychologicznych. Drugie wiąże się z poczuciem braku. Braku bliskiej osoby, relacji, wsparcia. To stan, który wywołuje dyskomfort.
– Można być samemu i czuć się dobrze. Ale można też być wśród ludzi i doświadczać samotności – podkreśla psycholog.
Samemu nie znaczy samotnie
Nie każda samotność jest zła. Czasem świadoma decyzja o byciu samemu przynosi korzyści. Może być potrzebna po trudnym rozstaniu, w okresie przemęczenia relacjami, gdy chcemy coś przemyśleć i „poukładać sobie w głowie”.
Problem zaczyna się wtedy, gdy samotność się przedłuża i zaczyna boleć.
– Nie ma jednej sztywnej granicy. Ważne jest to, czy czujemy brak, czy cierpimy z powodu braku relacji i czy ten stan trwa długo – wyjaśnia Szafrański.
Co więcej, osoby doświadczające długotrwałej samotności nie zawsze zdają sobie sprawę, że to ona może być jednym z powodów pogorszenia nastroju czy nawet depresji.
Samotność w rodzinie i w związku
Samotność ma dwa główne wymiary: społeczną i emocjonalną.
Samotność społeczna to brak ludzi wokół – przyjaciół, grupy, wspólnoty. Samotność emocjonalna to brak osoby, z którą możemy stworzyć głęboką więź. Kogoś, komu możemy się zwierzyć i poczuć zrozumianymi.
Dlatego można być samotnym w tłumie. W rodzinie. A nawet w związku.
– Obecność ludzi może paradoksalnie wzmacniać poczucie osamotnienia. Bo widzimy kontrast: oni są, a my i tak nie możemy się na nich oprzeć – mówi psychoterapeuta.
Czy mamy epidemię samotności?
Dane są niepokojące. Badania Instytutu Pokolenia pokazują, że 53 proc. dorosłych Polaków doświadcza samotności, a 35 proc. nie ma osoby, do której mogłoby zwrócić się o pomoc. Według analiz Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu 68 proc. badanych odczuwa samotność, a 23 proc. żyje w izolacji społecznej. CBOS informuje, że odsetek osób bardzo często lub zawsze doświadczających samotności podwoił się w ciągu siedmiu lat.
Zjawisko to nie dotyczy tylko Polski. Narasta w wielu krajach Europy, a także w Japonii.
Jednym z powodów jest zanik wspólnotowości. Coraz rzadziej funkcjonujemy w stałych, lokalnych grupach. Coraz więcej relacji przenosi się do internetu.
– Mamy setki znajomych w mediach społecznościowych, ale to nie jest sieć, która chroni przed samotnością – podkreśla Szafrański.
Co więcej, badania pokazują, że im większa internetowa sieć kontaktów, tym większe może być poczucie samotności.
Młodzi „samotni w tłumie”
Szczególnie narażeni są młodzi dorośli. Pojawia się wśród nich zjawisko „samotnych w tłumie” – osób otoczonych ludźmi, a jednocześnie przeżywających pustkę i izolację emocjonalną.
Towarzyszy temu lęk przed bliskością, niska samoocena i powierzchowne relacje. W tej grupie duże znaczenie ma też nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych.
Z kolei seniorzy częściej doświadczają samotności społecznej. W ich przypadku znaczenie mają także problemy zdrowotne czy ograniczona mobilność.
Skutki samotności – nie tylko psychiczne
Długotrwała, niechciana samotność może mieć poważne konsekwencje.
– Obserwujemy pogorszenie stanu zdrowia, obniżoną odporność, większe ryzyko depresji i zaburzeń lękowych – mówi psycholog.
Samotność może wpływać także na codzienne funkcjonowanie. Brakuje motywacji do dbania o zdrowie, do wychodzenia z domu, do podejmowania aktywności.
W przypadku seniorów badania wskazują, że mężczyźni gorzej radzą sobie z samotnością po stracie partnerki niż kobiety. Jednym z powodów może być mniejsza dbałość o zdrowie i mniejsza sieć wsparcia.
Czy sztuczna inteligencja zastąpi relacje?
Coraz częściej mówi się o wykorzystywaniu sztucznej inteligencji czy robotów jako wsparcia dla osób samotnych, zwłaszcza starszych.
Jednak – jak podkreśla Szafrański – badania pokazują, że intensywne traktowanie chatbota jako „przyjaciela” może zwiększać poczucie samotności.
– To może być proteza relacji, ale nie zastąpi realnego kontaktu z drugim człowiekiem – zaznacza.
Jak radzić sobie z samotnością?
Nie ma jednej recepty. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie problemu.
W przypadku samotności społecznej ważne jest aktywne szukanie grupy, wspólnoty, zajęć. Wyjście do ludzi – nawet jeśli wymaga to wysiłku.
W samotności emocjonalnej kluczowe jest pogłębianie relacji. Czasem wystarczy odnowić kontakt z bliską osobą.
Psycholog proponuje proste ćwiczenie: zrobić listę ważnych dla nas osób i sprawdzić, kiedy ostatni raz się z nimi kontaktowaliśmy.
– Często okazuje się, że z bliskim przyjacielem nie widzieliśmy się od ośmiu miesięcy. Może warto zacząć właśnie od tego – mówi.
Bo choć samotność bywa potrzebna, człowiek pozostaje istotą społeczną. I nawet w świecie pełnym wirtualnych połączeń wciąż najbardziej potrzebuje prawdziwej obecności drugiego człowieka.