Fragmenty pism ojców Kościoła i najważniejszych filozofów chrześcijańskich niewątpliwie dziś szokują, w starożytności i średniowieczu nie były jednak niczym niezwykłym. Chrystus narodził się w społeczeństwie patriarchalnym, będącym częścią nie mniej męsko-centrycznego Imperium Rzymskiego. Jak podkreśla też teolożka, badaczka Kościoła dr Angelika Małek „cytaty, nawet ze świętych oficjalnie kanonizowanych mężczyzn, niekoniecznie są obowiązującym nauczaniem Kościoła”.
Bo, paradoksalnie, nauczanie to, ale też praktyczna działalność wczesnego Kościoła, była przestrzenią emancypacji kobiet, które w pierwszych wiekach chrześcijaństwa odgrywały bardzo dużą (choć nigdy równą mężczyznom) rolę. Wiele na przykład wskazuje na to, że kobiety otrzymywały najniższe święcenia kapłańskie, istnienie diakonis (żeńska forma od diakon) jest potwierdzone historycznie.
Dr A. Małek: „istnieje natomiast spór o to, czy diakonisa była żeńskim diakonem, czyli czy była święcona, czy też diakonisa była jedynie osobą funkcyjną, asystującą na przykład przy chrzcie innych kobiet, ale bez święceń”.
Sporu tego nie sposób teraz rozstrzygnąć, nie ma jednak wątpliwości, że od samego początku, już w Ewangeliach wizerunek i rola kobiety różniły się od tego, co przyjmowane było za normę w społeczeństwie żydowskim.
Dr A. Małek: „Jezus nie zachowuje się tak, jak zachował się standardowy Żyd. Rozmawiał na przykład z obcymi kobietami, co często budziło opór otoczenia. Na przykład ta scena, w której obca kobieta obmywa nogi Jezusa, czyli wypełnia posługę zastrzeżoną dla żony bądź córki religijnego Żyda”.
Kobiety znajdowały się wśród uczennic, słuchaczek nauk Jezusa i nie była to tylko Maria Magdalena (zdaniem historyków postać ulepiona z trzech różnych żeńskich postaci). „Pełnoprawnymi” apostołami, co do dziś ma ogromne konsekwencje, byli jednak tylko mężczyźni.
To właśnie między innymi ten argument przywoływany jest przez przeciwników przyznania kobietom prawa do otrzymywania święceń kapłańskich w Kościele rzymskokatolickim (i wielu innych Kościołach chrześcijańskich).
W przeszłości argumentami za wyższością mężczyzny nad kobietą, a co za tym idzie także przeciwko możliwości udzielania kobietom święceń, były też narracje oparte na Starym Testamencie, jak choćby ta o stworzeniu Ewy z żebra Adama, a później nakłonieniu go przez nią do grzechu. Zupełnie poważnie traktowano też (a czasem traktuje się do dziś) twierdzenia o tym, że kobieta podczas menstruacji jest nieczysta…
Dr A. Małek: „przez wieki ta argumentacja była jednoznacznie antykobieca, tak bardzo wprost. Kobieta uznawana była po prostu za gorszą. Kropka. Teraz jest to już dużo bardziej zniuansowane”.