Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Markiem Sową.
Rząd PiS dokończy demontaż OFE, który przed 3 laty rozpoczęła PO?
- Wszystko na to wskazuje po zapowiedzi prezesa Kaczyńskiego. Te pozostałości 140 miliardów, które są na kontach OFE i zostały zainwestowane w spółki giełdowe, zostaną zlikwidowane. To nie najlepsza informacja. Z tych zapowiedzi pana Morawieckiego wynika, że pieniądze mają być przesuwane na indywidualne konta czy do Funduszu Rezerwy Demograficznej. Ci, którzy zdecydowali się, bo ludzie mieli wybór, na pozostanie w OFE, dzisiaj będą tego żałować.
Ale tak naprawdę od czasu jak rząd PO i PSL nie rozpoczął odkrawania plasterków kapitału OFE, politycy nie pokazali, że reforma emerytalna z roku 1999 była błędem, za który płacą wszyscy obywatele? Ten kapitał, który wpłacaliśmy, rozpłynie się?
- W rzeczywistości po 15 latach ocena tej reformy w wymiarze ekonomicznym budziła wiele wątpliwości. Wcześniej w Polsce obowiązywał system, że ci, którzy pracują, pracują po to, żeby były wypłacane świadczenia dla emerytów. Reforma miała to zmienić. Mieliśmy odkładać na swoje emerytury i inwestować to w obligacje skarbu państwa czy w akcje spółek giełdowych. Chodziło o wzrost potencjalnych emerytur. Jak popatrzymy na notowania giełdowe to widać, że te inwestycje rożnie wychodziły. Są fundusze z dobrym wynikiem i te, których wyniki nie powalają na kolana. Jak popatrzymy na wysokie odsetki to widzimy, że ta reforma była kwestionowana. Rząd premiera Tuska zdecydował się przesunąć do ZUS środki z obligacji. Dzisiaj mamy odsłonę, która zabierze środki inwestowane w giełdę i akcje spółek. Tych środków nie będzie. Co gorsze, pewnie pójdzie to na sfinansowanie zobowiązań wyborczych. Te mgliste wyjaśnienia premiera Morawieckiego nie upoważniają nas jednak do mówienia o konkretach.
W piątek rozpocznie się szczyt NATO w Warszawie. Już wiadomo, że wzmocnione będzie bezpieczeństwo krajów na wschodzie Europy. Tymczasem w tym momencie odbywa się posiedzenie komisji, na której PO uzasadnia swój wniosek o wotum nieufności wobec ministra obrony, Antoniego Macierewicza. Nie można było poczekać na zakończenie szczytu?
- Są dwie kwestie. To, że szczyt NATO odbędzie się w Warszawie to zasługa prezydenta Komorowskiego i ministra Siemoniaka. Oni to wywalczyli. Od tego czasu trwały starania o to, żeby wschodnia flanka NATO została wzmocniona. Deklaracje o bazach na terytorium Polski padały już wcześniej. Pewnie będzie to potwierdzone w sobotę. Co do pana ministra Macierewicza to zawsze są pytania czy taki wniosek powinien być. Tu nie mam wątpliwości. To zły minister. Czas? Jak słucham pana ministra to nie mam wątpliwości, że taki wniosek musi paść jak najwcześniej. Dzisiaj będzie debata i głosowanie. Mogło to być 2 tygodnie temu. To pytanie do marszałka Sejmu. Nasz wniosek został złożony przed poprzednim posiedzeniem.
Pan słyszał, jak inni politycy opozycji, że po zakończeniu ŚDM PiS ma rozpocząć rozprawę z opozycją i ma zacząć od samorządów? O tym informuje Onet.
- Czyżby pan chciał mnie straszyć?
Ja tylko zadaje pytanie.
- Nie mam lęków. Wydaje mi się, że PiS nie czeka. Wszystkie kontrole zostały puszczone na samorządy. Regiony są atrakcyjnym politycznie ciałem. To poszło na pierwszy ogień. Będą powtórnie badane projekty. Projekty wojewódzkie zazwyczaj są najlepiej skontrolowane przez ministerstwo rozwoju, które za to odpowiada. Po drugie byliśmy sprawdzani przez urzędy skarbowe i departamenty UE. Czekam na wyniki ze spokojem. Martwię się tym, że ludzie zamiast skupić się na pracy, koncentrują się na dostarczaniu tysięcy akt i dokumentów. To absorbuje i paraliżuje pracę urzędników. To będzie wpływało na atmosferę pracy i na zaangażowanie. Co do wyników to nie mam wątpliwości. W Małopolsce mamy przejrzysty system wdrażania projektów europejskich. To było pozytywnie oceniane. Modyfikowaliśmy ten system w ciągu 7 lat, żeby był sprawny. Co będzie po wrześniu? Pewnie będą podejmowane ruchy, ale czekam na to spokojnie. Nie sądzę, żeby Małopolska i Kraków poszły na pierwszy ogień.
Dzisiaj Dziennik Gazeta Prawna pisze, że zarząd Przewozów Regionalnych chce pożyczyć 600 milionów na zakup i modernizację taboru, zmianę nazwy i barw przewoźnika. Tymczasem kilka dni temu Grzegorz Lipiec z zarządu Małopolski powiedział, że w ciągu 3 lat województwo chce przejąć wszystkie regionalne przewozy kolejowe w Małopolsce. Lepiej, żeby tylko Koleje Małopolskie w regionie woziły pasażerów?
- Kilka lat temu, będąc szantażowanym przez Przewozy Regionalne, zdecydowaliśmy się na stworzenie Kolei Małopolskich. Dzisiaj nie mam wątpliwości, że to był świetny ruch. Koleje Małopolskie dając nową ofertę, wyzwoliły dodatkową energię pracowników. Są obsługiwane teraz dwie trasy. To był dobry ruch. Będziemy rozwijali te usługi o kolejne odcinki. Potrzebny jest do tego tabor. Małopolska jest w trakcie realizacji zamówienia na 13 pociągów. Da to nowe możliwości dla spółki, która poszerzy swoje działanie. Jak coś funkcjonuje dobrze to trzeba to rozwijać. Jakbyśmy utrzymali Przewozy na trasie Kraków - Wieliczka to by nie było takiego sukcesu. Jestem przekonany, że będziemy zmniejszać udział Przewozów Regionalnych. W perspektywie będzie 100% obsługi Kolei Małopolskich na trasach regionu.