Zapis rozmowy Jacka Bańki z dr. Marcinem Marcinko z Zakładu Prawa Międzynarodowego i Publicznego UJ.
Za spokojem, który do nas płynie w przekazach medialnych z Euro 2016 kryje się mrówcza praca służb, której nie widzimy?
- Oczywiście. Pewne informacje, które docierają do mediów, że jest spokojne, są poparte faktami. O wszelkich zagrożeniach, które są tłumione w zarodku, nie mówi się. To by mogło wywołać niepotrzebną panikę. To duża impreza masowa. Dochodzą do nas informacje, ze jedyne co może budzić zaniepokojenie to wybryki chuliganów. Natomiast w mediach nie słychać o zagrożeniach terrorystycznych. Służby są przygotowane. Po ostatnich wydarzeniach państwa Europy zachodniej stoją na straży bezpieczeństwa. Francja cały czas ma stan wyjątkowy ogłoszony i nie zniesiony.
Przykład Francji pokazuje, że nawet w tych trudnych czasach można przygotować wielką imprezę, eliminując wszelkie zagrożenia?
- O eliminacji całkowitej trudno mówić. Zawsze coś może nie zadziałać. Natomiast doświadczenie państw w zakresie walki z terroryzmem powoduje, że wzrost zabezpieczeń jest wysoki. Euro jeszcze się nie skończyło, ale wygląda na to, że obejdzie się bez przykrych incydentów.
Francja ma jednak duże doświadczenie w walce z terroryzmem.
- To prawda. To nie jedyne państwo z doświadczeniem. Są państwa, które problem terroryzmu znają. To doświadczenie przekłada się na służby i procedury. Pewne mechanizmy są tam od lat. One są wykorzystywane efektywnie.
Jak pan ogląda w telewizji szefa MSWiA na pokazówkach to jak pan to odbiera?
- To jest granie pod publikę. Zawsze politycy będą pokazywać przygotowania z dobrej strony. Mrówcza praca odpowiednich służb musi być też doceniana. Pewne informacje mogą nie docierać do mediów. Jak zagrożenie jest tłumione w zarodku to nie jest to ujawniane.
Czyli minister Błaszczak na kontrolowanych granicach to przekaz medialny a właściwa praca nie jest widoczna?
- Dobrze, że nie jest widoczna. To aspekt działań służb. Chodzi o niejawne działanie. Potencjalne zagrożenia terrorystyczne to właśnie wykorzystywanie luk. Nie o wszystkim się mówi. Na przykład chodzi o zakrywanie tożsamości oficerów operacyjnych. To jest ważne.
W jakom stopniu szczyt NATO i ŚDM będą testem jak działa nasze państwo?
- To będzie test? Trudno powiedzieć. To będzie wyzwanie, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Tu wyzwanie będzie większe. Przy szczycie NATO jest krótszy okres i współpraca wielu państw z doświadczeniem. To będzie wykorzystane. W przypadku ŚDM nasza rola będzie większa. Wyzwanie też będzie większe. Przyjedzie też więcej ludzi. Nie wiem czy to test, ale po zakończeniu szczytu NATO i ŚDM będzie podsumowanie. Oby to wyszło dobrze.
Co jest lepsze? Spokój czy podejście, w którym przebija się panika?
- Można posłużyć się teoretycznym ujęciem bezpieczeństwa. Generalnie to ocena czy stan bezpieczeństwa jest zapewniony czy mamy do czynienia z brakiem bezpieczeństwa. W przypadku braku bezpieczeństwa potencjalne ryzyko jest wysokie, ale jego postrzeganie jest prawidłowe. To jest najważniejsze, żeby znaleźć równowagę. Z jednej strony panika i nagłaśnianie spraw może powodować, że to będzie cel terrorystów. To pokazuje przykład Francji czy Belgii. Ludzie boją się wychodzić na ulice, życie społeczne zamarło. Z drugiej strony nie możemy nie poczuwać się do podjęcia pewnych działań. Bagatelizowanie tej sytuacji też może być niekorzystne. Zajmuję się tymi zagadnieniami i patrzę na to. Może być też kwestia paniki, omdlenia. To szerokie spektrum zagadnień. Bagatelizowanie pewnych spraw nie jest dobre. Musi być złoty środek.
Opozycja mówi, że przyjmując nową ustawę antyterrorystyczną przed szczytem NATO i ŚDM tak naprawdę się rozbroiliśmy. Były wypracowane procedury. By dopracować się nowych, potrzebujemy czasu?
- To prawda. Mamy do czynienia z ustawą. To prawo powszechnie obowiązujące, ale posiadające abstrakcyjny charakter. To wymaga doprecyzowania w formie na przykład zarządzeń czy rozporządzeń. To wymaga czasu. Przygotowanie takich procedur wymaga czasu. To, że ustawa weszła w życie, nie znaczy, że to już może funkcjonować. Mamy podstawę prawną, ale brakuje przepisów wykonawczych. Czy będzie to rozbrojenie? Trudno powiedzieć. Może być jednak trudność z egzekwowaniem tego. Jest to zbyt ogólny akt prawny, żeby mówić o szczegółowych rozwiązaniach. Zawsze w sytuacji kiedy mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną to jest to konkret. Wtedy stosujemy pewne przepisy, ale one muszą być sprecyzowane.
Lepszym rozwiązaniem by było przyjęcie tej ustawy po ŚDM?
- Trudno powiedzieć. Dla niektórych pewnie byłoby to spokojniejsze. Byłyby dotychczasowe procedury i byśmy je sprawdzili. Jak chodzi o głosy opozycji to one i tak by były. Nie zmienia to jednak faktu, że te akty wykonawcze musiałyby zostać przyjęte.