„Obojętne, co by zrobił – byłaby krytyka”
Dlaczego doszło do referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa? Czy to efekt jego działań, czy raczej zbieg okoliczności?
– Sądzę, że większość tej grupy, która zorganizowała referendum, niezależnie od tego, jakie działania by podejmował, i tak by go krytykowała i wystąpiła o referendum.
Czyli po prostu silna opozycja?
– Jeżeli ktoś od siedemnastu lat ubiega się o to, żeby zostać prezydentem, to trudno się dziwić. To jest grupa, która zjednoczyła się wokół określonego celu. Gdy ten cel zostanie osiągnięty, rozejdą się.
Prezydent Aleksander Miszalski był krytykowany zarówno za wizerunek, jak i decyzje. Co pana zdaniem miało większe znaczenie?
– To są obie kwestie bardzo ważne. W takim mieście jak Kraków potrzebna jest pewna doza dostojeństwa. To nie może być ktoś, kto tańczy na dachu czy wykonuje takie działania, jakie widziałem na nagraniach. Uważam też, że prezydent ma fatalnych doradców i to się na nim mści.
A decyzje, na przykład dotyczące strefy czystego transportu?
– W dużej mierze nie dotyczy ona krakowian, tylko osób spoza miasta, które nie głosują w wyborach. Niezależnie od tego, jaka by była decyzja, byłaby krytyka.
Jak pan ocenia strategię wycofywania się z części decyzji?
– Moim zdaniem to błędna strategia. Jeśli podejmuje się decyzję, powinna być ona merytorycznie uzasadniona i właściwa. Wtedy się jej broni, a nie wycofuje po miesiącu.
Referendum i jego możliwe skutki
Czy referendum będzie ważne?
– Mam mieszane uczucia. Raz wydaje mi się, że będzie, a raz że nie.
Co w obu przypadkach czeka prezydenta?
– I tak będzie poobijany. Nawet jeśli referendum będzie nieważne, to przyjdą głównie przeciwnicy i będą pokazywać, że duża liczba osób jest za jego odwołaniem. Każda sytuacja jest nienajlepsza.
A jeśli referendum okaże się ważne i prezydent zostanie odwołany?
– Czeka nas stagnacja, która już się zaczęła i potrwa kilka miesięcy. Nie są podejmowane decyzje – nie tylko kontrowersyjne, ale też zwykłe.
Kto mógłby wygrać ewentualne wybory?
– Trudno powiedzieć, bo nie wiadomo, kto wystartuje. Na pewno wystartuje Łukasz Gibała, bo to on uruchomił cały mechanizm referendum. A kto poza nim – nie wiem.
Pojawiają się zarzuty dotyczące zadłużenia Krakowa z czasów pana prezydentury.
– Kto pierwszy zaczął zadłużać Kraków? Józef Dietl. I nikt dziś nie pamięta, ile zadłużył, tylko co zrobił. Wszyscy jego następcy zadłużali miasto dalej.
Najważniejsze jest to, że te środki szły na inwestycje, a nie na bieżące wydatki. Gdyby ich nie było, wiele rzeczy powstałoby później i drożej.
Podam przykład – basen olimpijski. Wszystko było przygotowane, były dokumenty i dofinansowanie z Ministerstwa Sportu. Jeśli ktoś z tego rezygnuje i zaczyna od nowa, to ta inwestycja nie powstanie w tej kadencji.
Czy ewentualne odwołanie prezydenta wpłynie na projekt metra?
– Dla mnie w ogóle idea metra jest bez sensu. Nawet osoby znające się na komunikacji przyznają, że to rozwiązanie nie jest potrzebne, ale temat się nakręca, bo wszyscy o nim mówią.