Zapis rozmowy Jacka Bańki z Łukaszem Smółką, wicemarszałkiem województwa małopolskiego.
Jakie rozwiązanie biorą państwo pod uwagę w związku z podziałem pieniędzy dla samozatrudnionych w ramach Małopolskiej Tarczy Antykryzysowej?
- Małopolska Tarcza bardzo dobrze została przyjęta. Nabór samozatrudnionych wywołał dyskusję. Środki w wysokości 16 milionów rozeszły się bardzo szybko. Marszałek Witold Kozłowski od razu po naborze zlecił kontrolę wewnętrzną, żebyśmy wiedzieli, co się wydarzyło. Czekamy na wynik audytu. Dzisiaj spotykamy się na zarządzie, żeby podjąć decyzję.
W sobotę w Radiu Kraków Michał Drewnicki z Urzędu Marszałkowskiego mówił, że z pierwszych analiz wniosków wynika, że skargi mogą być zasadne.
- Nie znam szczegółów. Nie chcę w nie wchodzić. Czekamy na wyniki audytu. Jeśli jest błąd systemu, który blokował przyjmowanie wniosków, wtedy będę rekomendował rozwiązanie sprzyjające ludziom. Najpierw analiza, potem decyzja.
Jeśli będzie błąd w systemie, będzie powtórka podziału pieniędzy?
- Tak. Jeśli był błąd systemowy lub techniczny, nie z winy samozatrudnionego lub osoby, która robiła program, rozważamy to.
Co powiedzą ci, którzy się już cieszą, że dostali dotację?
- Musimy zaczekać do końca audytu. Wtedy będzie decyzja.
Podobno z analizy pierwszych wniosków wynika także, że skargi składali także ci, którzy dostali granty.
- Doszły do mnie takie informacje. To dziwne. Jak ktoś dostał dofinansowanie, powinien być zadowolony i nie protestować. Jeśli ktoś tak robi, nie rozumiem tego. Niemniej sprawność naszych samozatrudnionych i kwota, która była, pokazuje, że środki się rozeszły bardzo szybko.
Inne rozwiązanie? Na przykład dosypanie pieniędzy do tego systemu, żeby pieniędzy starczyło dla wszystkich?
- To by musiało być ponad 3 razy więcej środków. Poczekajmy na wynik audytu. Wtedy będzie decyzja, czy unieważnić konkurs, czy dosypać środków. Komisja Europejska musi wtedy wyrazić zgodę, środki trzeba przesunąć. Dlatego nie chcę mówić, co się wydarzy.
Ale jest brane pod uwagę to, że pieniędzy może być więcej, o ile zgodzi się Komisja Europejska? To by potrwało kilka miesięcy, ale wtedy dostaliby wszyscy?
- Wszystko zależy, ile środków znajdziemy. Wtedy będziemy wiedzieć, jaka pula osób mogłaby dotrzymać dofinansowanie.
Czyli trzy rozwiązania. Pierwsze - jest jak jest. Dwa - powtórka całej procedury. Pytanie, czy na tych samych zasadach?
- Dla nas było ważne, żeby pomoc dla samozatrudnionych była szybko. Stąd szybko przygotowany generator wniosków, składanie przez internet, żeby środki były szybko. Jakbyśmy to robili tradycyjnie, czas dotarcia środków do ludzi byłby liczony w miesiącach.
Czyli jeśli będzie powtórka to na tych samych zasadach, ale bez błędu informatycznego?
- Nie powiedziałem, że jest błąd. Jest to analizowane. Jeśli chodzi o formę wsparcia dla samozatrudnionych, nabory muszą być dla nich bardzo dostępne.
Trzecie rozwiązanie to dosypanie pieniędzy i dotacja dla każdego?
- Dosypanie tak, ale czy dla każdego? Nie wiem. To zależy od wysokości środków, które uda się przesunąć z innych działań. Komuś damy, komuś zabierzemy.
Kiedy decyzja?
- Dzisiaj chcemy jako zarząd zdecydować. Marszałek Kozłowski poprosił o spotkanie w tej sprawie.
I dzisiaj dowiemy się co dalej?
- Dzisiaj o tym zarząd będzie rozmawiał.
Jakie są nastroje wśród radnych Sejmiku Zjednoczonej Prawicy? Program Ochrony Powietrza dla Małopolski zostanie przyjęty bez poprawek 28 września?
- Na ostatnim sejmiku było pierwsze czytanie. Były dyskusje. Poczekamy do opinii samych radnych. Oni zapoznają się dokładnie, posłuchają dyskusji osób zabierających głos. Wtedy z końcem września Sejmik zdecyduje co z Programem Ochrony Powietrza dla Małopolski.
Może nie przyjąć?
- Są głosowania. Nie chcę mówić, że wszyscy radni powiedzą tak jak ja dzisiaj. Dyskusja trwa. Dokument został dobrze skonsultowany z przedstawicielami różnych środowisk. Radni się zapoznali. Jak jest jednak sesja i osoby zabiorą głos, każdy z radnych poddaje się jeszcze raz refleksji, czy dobrze zrozumiał przesłanie dokumentu.
Widzieliśmy nawet protestujących przeciwko obowiązującej uchwale antysmogowej dla Krakowa. Ona jest zagrożona?
- Uchwała została podjęta. Trudno mówić dzisiaj, że jest zagrożona. Sejmik dyskutował o programie dla Małopolski. To ważne. W ramach racjonalnego podejścia trzeba to przyjąć.
Uchwała obowiązująca od roku działa i kropka?
- Tak. Uchwała została przyjęta i jest.
Co z Cogiteonem? Brana jest pod uwagę zmiana lokalizacji w związku z procedurą wpisania terenu, na którym ma stanąć, do rejestru zabytków?
- To trudne pytanie. Jestem zdeterminowany, żeby to powstało. To duża inwestycja, za grube miliony. Lepsza niż Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Jestem za. Dołożyliśmy 50 milionów, żeby to było realizowane. Ja nie widzę możliwości, żeby to nie było zrealizowane. Jest pewien proces administracyjny rozpoczęty. Są zabezpieczone środki, dokumentacja jest tak posunięta do przodu, że nie ma możliwości niewybudowania tej inwestycji.
I to w tej lokalizacji przyjmowanej od początku – w Czyżynach?
- Tak jest.
Mieszkańcom trudno będzie zrozumieć tę sytuację. Wielka inwestycja planowana od lat, na którą wydano 50 milionów złotych i nagle się okazuje, że teren może być wpisany do rejestru zabytków.
- Powiedziałem, że dołożyliśmy dodatkowe 50 milionów, żeby inwestycja mogła być zrealizowana.
18 wydano, o ile dobrze pamiętam.
- Tak. Proces inwestycji jest tak zaawansowany, że środki są zabezpieczone, dokumentacja też. Jako zarząd zrobimy wszystko, żeby ta inwestycja powstała.
Ale mieszkańcom będzie trudno to zrozumieć. Od dawna wiadomo, że tam ma być Cogiteon, i nagle procedura wpisania do rejestru zabytków.
- Jest zawsze proces administracyjny. Ja chciałbym, żeby to powstało. Zrobię wszystko, żeby tak było.
Urząd Marszałkowski otwiera swój oddział w Nowym Targu. To odpowiedź na dyskusję o deglomeracji urzędów, czy to tylko punkt obsługi?
- To nie oddział. To punkt informacji o funduszach europejskich. Takie są w Chrzanowie i Oświęcimiu. Małopolanie coraz częściej sięgają po środki europejskie. W Nowym Targu jest dodatkowy punkt. Żeby poznać kryteria naborów, mieszkańcy nie muszą jechać do Krakowa lub patrzeć do internetu. Na miejscu mogą się skonsultować. To się świetnie przyjmuje w tych miejscach. Mamy świetnych pracowników do dyskusji z ludźmi. Mieszkańcy dowiadują się tam wszystkiego, czego chcieli.
Ile osób będzie tam zatrudnionych? To nieruchomość urzędu czy wynajmowana?
- To miejsce wynajmowane. Tam będzie dwóch pracowników. Największym punktem jest Kraków, ulica Wielicka 72. Tam jest kilku pracowników. W mniejszych punktach jest ich mniej. Dobrze przyjęły się też mobilne punkty w terenie.