„Początków idei siedmiu grzechów trzeba szukać… na pustyni” przypomina prof. Elżbieta Przybył-Sadowska, religioznawczyni, dziekan Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, „choć początkowo wcale nie były nazywane grzechami, a »złymi myślami« lub »demonami«”.
„Demony” te wodziły na pokuszenie pustelników, umartwiających się w samotności i w ten sposób szukających drogi do Boga. Jednym z takich pustelników był żyjący pod koniec IV wieku naszej ery Ewagriusz z Pontu.
Prof. Przybył-Sadowska: „to by człowiek bardzo dobrze wykształcony, przyjaciel wielkich teologów i ojców Kościoła. Ewagriusz na pustynię miał uciec przed kobietą, która koniecznie chciała okazać mu swoją miłość. I na tej pustyni spędził resztę swojego życia, praktykując ascezę”.
Ewagriusz bardzo skrupulatnie analizował też swoje myśli, uczucia, popędy i spisywał wnioski tych autoobserwacji.
Prof. Przybył-Sadowska: „pisał o tym, przez co trzeba przejść, jakie etapy trzeba przejść w drodze do oczekiwanej doskonałości. Ewagriusz wymienia osiem złych myśli, nie siedem grzechów głównych, ale ten katalog siedmiu grzechów mamy po nim”.
Złe myśli Ewagriusza to: obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, acedia (utożsamiana często z lenistwem ospałość duchowa), próżność i pycha. Papież Grzegorz Wielki, który włączył ten katalog do głównego obiegu myśli chrześcijańskiej, połączył próżność i pychę i postawił ją na pierwszym miejscu, jako grzech, który jest pierwotnym źródłem zła.
Prof. Przybył-Sadowska: „rzeczywiście Grzegorz Wielki postawił pychę na pierwszym miejscu, to duża zmiana, bo według ojców pustyni pycha to grzech, który pojawia się na końcu, jako skutek tych wszystkich nieopanowanych żądz wcześniejszych”.
Kolejną ważną postacią, która dołożyła cegiełkę do rozwoju idei grzechów głównych, był św. Tomasz, który połączył myśl Ewagriusza i Grzegorza z augustyńską filozofią tego, że grzech to jest przedkładanie mniejszego dobra nad większe dobro, a tym największym dobrem oczywiście jest Bóg.
Prof. Przybył-Sadowska: „Tomasz miał tendencję do tego, żeby porządkować wszystko, czym się zajmował, uporządkował więc i to. Poukładał grzechy w szufladki i nadał temu bardzo wyraźny rys związany z tym, że grzech to jest wina wobec Boga”.
We współczesnym nauczaniu Kościoła katolickiego powraca tradycyjne, średniowieczne rozumienie siedmiu grzechów głównych, jako wad, słabości, skłonności do grzechu.
Prof. Przybył-Sadowska: „to pokazuje siłę tej koncepcji. Jeżeli sobie weźmiemy, a polecam wszystkim bardzo serdecznie, i poczytamy teksty ojców pustyni, tę literaturę dotyczącą kształtowania się grzechu u podstaw, to bardzo łatwo zobaczyć, że ona, mimo tego języka takiego trochę omszałego, obcej nam terminologii, ona pokazuje rzeczywiste zmagania psychiczne człowieka z samym sobą”.
Ta literatura pokazuje też, że kilkanaście wieków postępu, odkryć, wojen i rewolucji wcale tak bardzo nie zmieniły ludzkiej psychiki.
Prof. Przybył-Sadowska: „jeżeli sobie przetransponujemy te wszystkie idee na to, co nas najbardziej dotyka teraz, nie myśląc o religii, nie myśląc o tym, jakie to ma znaczenie w kontekście Boga, to się okaże, że to są rzeczy, które wciąż nas trzymają w uścisku. Pokazują, jak bardzo możemy być uzależnieni od jedzenia, picia, naszych zmysłów, od tego, jak bardzo czujemy się bezpiecznie i kiedy czujemy się bezpiecznie. Dopóki nie zadamy sobie pytania, czy podążając tą drogą, jesteśmy szczęśliwi i nie uporządkujemy tego, tak długo dyrygować nami będą nasze żądze, namiętności. To przesłanie jest ponadczasowe”.