Zapis rozmowy Jacka Bańki z kandydatem na prezydenta Nowego Sącza, Krzysztofem Głucem.
To co jest jasne dla sądeckich wyborców, nie musi być jasne dla innych Małopolan. Jak pan wytłumaczy taki obraz? W wyborach w Nowym Sączu startuje Iwona Mularczyk, kandydatka PiS; Małgorzata Belska, do przedwczoraj w PiS; startuje pan rekomendowany przez prezydenta Nowaka, do niedawna w PiS. Stratuje też zastępca prezydenta też związany w PiS. Co się dzieje w Nowym Sączu?
- To coś dziwnego? To sukces demokracji. Na tym polega demokracja, wybory są jej świętem. Każdy, kto ma przekonanie, że ma dobry program, może wystartować. Tak się stało. Nie rozpatrywałbym tego w kategorii analiz politycznych. Wybory samorządowe są inne. Inaczej się odbywają. Niech każdy robi swoje znakomicie. Jak jest dużo kandydatów to jest wybór.
W ostatnim badaniu poparcie dla pana sięga 11% co daje czwarty wynik. To już ocena pana, czy jeszcze dokonań prezydentury Ryszarda Nowaka?
- To ocena moja. Ja wyraźnie mówię, że to moja kandydatura. Prezydent mnie popiera i rekomenduje. Cieszę się i doceniam to. To ważne. Natomiast to będzie moja prezydentura, to mój program. Sondaże? Pokora i optymizm. Sondaże nie wygrywają. On jednak pokazuje, że jest potencjał, trzeba pracować. Szansa jest.
W jakim wymiarze pana kandydatura to chęć utrzymania status quo w Nowym Sączu, tak zwanej „spółdzielni prezydenta Nowaka”?
- To dziwne pytanie. Proszę popatrzeć na mój program. On pokazuje wiele kroków do przodu. Będę to robił z konsekwencją, z ludźmi, którzy będą fachowcami.
W ogóle balastem, są plusy i minusy, może być to, że jest pan rekomendowany przez prezydenta?
- Ja się cieszę z tego, że doświadczony prezydent mnie rekomenduje. On był 12 lat prezydentem. Rekomendacja nie rozwiązuje jednak późniejszej wizji zarządzania. To moja wizja, moje pomysły i praca.
Teraz wizja. Słuchacze Radia Kraków znają pana jako eksperta Wydziału Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego, eksperta polityk miejskich. Będzie pan chciał zaproponować mieszkańcom Nowego Sącza wizję miasta na wskroś nowoczesnego?
- Muszę być konsekwentny. Od kilku lat zajmuję się tematyką miasta. Pracuję na Uniwersytecie Ekonomicznym. To mój główny obszar. Będę starał się to nad czym pracuję, wdrażać w Nowym Sączu. Jest to konsekwencja sposobu myślenia, który jest mi bliski. Jakość życia – to po pierwsze. Mieszkańcy chcą, żeby miasto odpowiadało na ich potrzeby, było przyjazne, wygodne. Stąd jest wiele elementów. Na przykład edukacja. Ona stanowi klucz do przyszłości. Jeśli dobrze wykształcimy dzieci, one osiągną sukces. Chce, żeby edukacja w Nowym Sączu była najlepsza w Polsce. Transport miejski i komunikacja jest istotna. Przed chwilą mówili państwo o utrudnieniach w ruchu w Nowym Sączu. To sytuacja przejściowa, związana z budową nowego mostu. Trzeba jednak uwolnić miasto.
Wrócę do edukacji. Mówi pan o edukacji, przedsiębiorczości, innowacji. Nie czyni tego infrastruktura, ale kapitał ludzki. Jak będzie pan chciał zatrzymać w Nowym Sączu młodych i wykształconych ludzi?
- Zatrzymać może jakość życia. Ludzie szukają dobrego miejsca do życia. Muszą mieć też dobrą pracę. To rozwój przedsiębiorczości. Program będzie niebawem przedstawiony. Pracuję z kilkoma ekspertami nad tym. Druga rzecz to miejsce gdzie warto żyć, ze względu na rodzinę - miejsce bezpieczne. Miasto, które oferuje różne usługi dla rozwoju dzieci i młodzieży. Chcemy dbać o dzieci i mieszkać w dobrym dla nich miejscu. To kwestia mieszkań. Chcę zaproponować program, który przedstawię w ciągu kilku dni. Chodzi o mieszkania dla młodych ludzi. Będą zachęty dla młodych do osiedlania się w Nowym Sączu. Obowiązkiem miasta jest tworzenie warunków do życia w tym miejscu.
Powiedział pan o zmianach w komunikacji. Wszyscy o tym mówią. To ważna polityka miejska. Jaki model komunikacyjny dla Nowego Sącza będzie najlepszy? Mówię o całym systemie.
- Patrząc na specyfikę układu Nowego Sącza, jak on jest zbudowany przestrzennie, kluczowa jest komunikacja miejska. Trzeba zwiększyć jej dostępność. Będziemy zachęcać młodzież do korzystania z komunikacji miejskiej. Dowozy do szkół powodują utrudnienia w ruchu. Zwiększenie tej dostępności dla osób starszych też jest ważne. Te grupy będą miały przejazdy za darmo. Będą też tańsze bilety okresowe. Jeśli kupuję bilet na cały rok, mam cenę niższą. To może zachęcić do korzystania z tego, samochód zostawię przed domem. Trzeba też myśleć o parkingach, które będą oferowały miejsca, ale tam będzie przepływ. Musi być rotacja. Parkingami trzeba zarządzać.
Mówi pan także o potrzebie zaangażowania mieszkańców w podejmowanie ważnych decyzji. Jakie narzędzie pan zaproponuje? Budżet obywatelski i barometry są jakie są. One nie budzą entuzjazmu. Co dalej?
- Budżet obywatelski wpisał się w krajobraz działania miast. Współzarządzanie, czyli uczestnictwo mieszkańców w podejmowaniu decyzji jest dla mnie ważne. Narzędzia? W ciągu pierwszych trzech miesięcy, gdy obejmę urząd, zostanie uruchomiona aplikacja na telefony, która pozwoli na komunikację z mieszkańcami. Będę mógł zadać pytanie mieszkańcom o różne sprawy. W ciągu sekundy będzie można odpowiedzieć. Te odpowiedzi trafią do Urzędu Miasta i ja się dowiem, co myślą mieszkańcy. Taki system można stosować często. Ja potem podejmę decyzję, ale to mnie zmusi do tego, żeby decyzję wytłumaczyć mieszkańcom. Jeśli pytam to powiem, dlaczego jest taka decyzja.
Jak to by miało wyglądać? To byłby pomysł podobny do idei Klubu Jagiellońskiego, czyli dnia referendalnego? Raz w roku by pan o coś pytał mieszkańców Nowego Sącza?
- To ciekawa propozycja, żeby pytać raz w roku o kilka spraw. Nie powiem, że tak będzie. Chciałbym o tym rozmawiać z mieszkańcami. Chce wykorzystać jednak referendum. Obywatele mają prawo do miasta. Mają prawo wyrażać opinię nie raz na 4 lata w wyborach, ale częściej.
O co by pan zapytał w pierwszej kolejności?
- Będę pytał na przykład o lokalizację centrum wiedzy, które chce wybudować. To ważne miejsce, które będzie oferowało wyprzedzające nasze czasy możliwości dla młodzieży, jeśli chodzi o edukację i innowacyjność. Chodzi o lokalizację. Jest kilka miejsc, które można wykorzystać. Na przykład stara Sandecja. Chciałbym o to zapytać. Referendum nie można jednak nadużywać. To koszt, organizacja.
Nie przestraszą się wyborcy akademika, dla którego Nowy Sącz będzie naukowym laboratorium?
- Nie. To nie jest laboratorium. Jestem stąd, urodziłem się tu i mieszkam. Stoję na nogach twardo. Praca w Sądeckich Wodociągach przez 9 lat i realizacja wielkiego projektu nauczyła mnie pokory i rozmawiania z ludźmi. Jestem menadżerem lokalnym.