-
Algorytm ANS to przełomowe rozwiązanie w kompresji danych, szeroko wykorzystywane w globalnych technologiach.
-
Spór nie dotyczy samej matematyki, lecz możliwości jej patentowania w różnych systemach prawnych.
-
Globalne firmy technologiczne wykorzystują przewagę prawną i finansową, by przejmować lub komercjalizować rozwiązania.
-
System naukowy oparty na otwartości nie jest przygotowany na bezpośrednią konkurencję z rynkiem patentowym.
-
Przypadek ten pokazuje szerszy problem — brak systemowego wsparcia dla ochrony innowacji powstających w środowisku akademickim.
- A
- A
- A
Krakowianin stworzył algorytm dla wszystkich. Teraz w grze są prawa, pieniądze i... technologiczny gigant
Algorytm stworzony w Krakowie przez dr. Jarosława Dudę (UJ) stał się jednym z fundamentów współczesnego internetu — przyspiesza przesyłanie danych i pozwala oszczędzać zasoby na całym świecie. Powstał jako otwarte rozwiązanie, z którego każdy mógł korzystać. Teraz jednak w grze pojawia się patent Microsoftu, który może zmienić zasady gry. Czy to, co było wspólnym dorobkiem nauki, może trafić pod kontrolę jednej firmy?Algorytm opracowany przez dr. Jarosława Dudę dotyczy sposobu zapisywania i przesyłania informacji. W praktyce chodzi o bardziej efektywne kodowanie danych — tak, by zajmowały mniej miejsca i szybciej się przetwarzały. Rozwiązanie to znalazło szerokie zastosowanie w kompresji danych, ale jego znaczenie wykracza poza tę jedną dziedzinę.
Algorytm pozwala lepiej dopasować sposób zapisu do częstotliwości występowania danych — częstsze informacje zajmują mniej miejsca, rzadsze więcej. Dzięki temu system jest jednocześnie szybki i dokładny, co daje przewagę nad wcześniejszymi metodami. Dr Jarosław Duda tłumaczy:
To jest sposób zapisywania informacji — częstsze dane zapisujemy krócej, rzadsze dłużej. Wcześniejsze metody były albo szybkie, albo dokładne. Ten algorytm łączy jedno i drugie.
Technologia używana globalnie – od systemów operacyjnych po obrazy
Rozwiązanie stworzone w Krakowie zostało zaadaptowane przez największe firmy technologiczne i funkcjonuje dziś w wielu powszechnie używanych systemach. Jest obecne m.in. w systemach operacyjnych, platformach internetowych oraz nowych formatach zapisu obrazu.
Jego znaczenie wynika nie tylko z oszczędności miejsca czy szybkości działania, ale także z efektywności energetycznej — co w kontekście rozwoju nowych technologii, zwłaszcza sztucznej inteligencji, ma coraz większe znaczenie.
Spór wokół algorytmu nie dotyczy samej matematyki, lecz możliwości jej opatentowania w określonych systemach prawnych. W Stanach Zjednoczonych dopuszczalne jest patentowanie rozwiązań informatycznych, co pozwala firmom takim jak Microsoft wykorzystywać istniejące koncepcje w ramach prawa.
Z perspektywy rynku technologicznego nie jest to naruszenie przepisów, lecz wykorzystanie przewagi — dostępu do zaplecza prawnego, finansowego i organizacyjnego. Patentowanie staje się elementem strategii biznesowej, a nie wyłącznie ochrony innowacji.
Microsoft opatentował, bo może. Ma prawników, zna system i działa w jego ramach. To nie jest złamanie prawa — to wykorzystanie swojej pozycji
- uważa dr Duda.
Bezsilność instytucjonalna i systemowe ograniczenia nauki
Przypadek dr. Dudy pokazuje ograniczenia, z jakimi mierzą się naukowcy i instytucje publiczne w konfrontacji z globalnymi firmami. Nawet jeśli rozwiązanie powstało w środowisku akademickim i było udostępnione otwarcie, nie oznacza to automatycznej ochrony przed jego komercjalizacją przez innych.
System patentowy wymaga nie tylko wiedzy, ale także dużych nakładów finansowych i zaplecza prawnego. Bez tego uczelnie i naukowcy mają ograniczone możliwości działania.
Żeby w ogóle myśleć o walce, trzeba zatrudnić amerykańskich prawników i ekspertów. To ogromne koszty i bardzo złożony system
- dodaje rozmówca.
U podstaw konfliktu leży różnica podejść: nauka opiera się na dzieleniu się wiedzą i swobodnym dostępie do wyników badań, podczas gdy biznes technologiczny dąży do ich komercjalizacji.
Historia algorytmu ANS wpisuje się w szerszy trend przejmowania lub wykorzystywania otwartych rozwiązań przez duże firmy. Często odbywa się to zgodnie z prawem, ale rodzi pytania o granice między innowacją a jej zawłaszczeniem.
To zderzenie otwartego podejścia naukowca z ogromną korporacją, która będzie to rozwiązanie komercjalizować.
- podsumowuje Jarosław Duda.
O przypadku dr. Dudy rozmawialiśmy z redaktor Sylwią Czubowską, która specjalizuje się w cyfryzacji.
Powiedzmy na początek, czym jest ten genialny algorytm i czego dotyczy.
- Jest to algorytm — w dużym skrócie oczywiście — dotyczący kompresji danych, czyli mechanizmu, który pozwala przesyłać duże pliki: graficzne, wideo, muzyczne, a także tekstowe, związane z informacjami tekstowymi. Nie chodzi tu jednak o proste wiadomości, jak maile, tylko o bardzo duże pakiety danych. To dokładnie to, do czego służy kompresja, ale jest to inny mechanizm niż ten, którego używamy dziś najczęściej, oparty na JPEG-ach.
Tak, zwiększa wydajność, ale też ogranicza zużycie energii. A to dziś staje się jednym z kluczowych wyzwań i jednocześnie jednym z motorów rozwoju technologii. W kontekście boomu na generatywną sztuczną inteligencję ogromne inwestycje dotyczą właśnie energii — tego, żeby dane można było szybciej przesyłać, szybciej przetwarzać i szybciej wykorzystywać. Mechanizm doktora Dudy wpisuje się w tę potrzebę, bo pozwala na oszczędności energetyczne.
Jak to się stało, że Microsoft opatentował ten pomysł w Stanach Zjednoczonych i jest krok od uzyskania praw w Europie? Matematyki przecież nie można opatentować.
- Microsoft opatentował to rozwiązanie, bo może. Tak działa system patentowy. Jest on bardzo skomplikowany i różni się w zależności od systemu prawnego — europejskiego i amerykańskiego. W Stanach Zjednoczonych można patentować oprogramowanie i rozwiązania informatyczne. Microsoft mógł więc oprzeć się na pracach naukowych — zarówno doktora Dudy, jak i innych badaczy — i dokonać zgłoszenia patentowego.
Trzeba też pamiętać, że dziś bardzo rzadko mamy do czynienia z wynalazkiem jednej osoby. To nie są czasy jednego genialnego naukowca, który sam tworzy rozwiązanie. Współczesne technologie powstają w zespołach, często międzynarodowych. Microsoft zatrudnia ludzi, którzy również pracowali nad tym rozwiązaniem, wykorzystując prace doktora Dudy. I na tym polega problem — nie ma tu złamania prawa, jest wykorzystanie bardzo silnej pozycji.
Zderzenie dwóch światów
Doktor Duda zwracał się do polskich ministerstw z prośbą o pomoc. Czy tak powinno wyglądać wsparcie dla naukowca?
- Rozumiem rozczarowanie i rozgoryczenie doktora Dudy. To jego wieloletnia praca, która stała się częścią rozwiązania komercyjnego, wykorzystywanego przez dużą korporację w celach zarobkowych. Prace naukowców, szczególnie w Europie, często powstają z myślą o otwartym dostępie — żeby rozwijać naukę i innowacje, żeby inni mogli z nich korzystać.
Dlaczego państwo ma tu ograniczone możliwości? Bo to nie jest kwestia jednorazowej interwencji politycznej. Tu potrzebne są długofalowe działania: wsparcie uczelni i naukowców, zarówno finansowe, jak i prawne, oraz świadomość, że w wielu przypadkach patentowanie jest konieczne — nawet jeśli z perspektywy etycznej bywa to trudne do zaakceptowania.
Co jest potrzebne, aby podważyć tę decyzję lub skutecznie walczyć o prawa do rozwiązania?
- System patentowy, zwłaszcza amerykański, jest bardzo złożony. Nawet duże firmy technologiczne latami toczą spory patentowe, wydając na to dziesiątki milionów dolarów. W takiej sytuacji naukowiec czy uczelnia z Polski mają bardzo ograniczone możliwości działania.
Jeśli mówimy o ewentualnej walce prawnej, to wymagałaby ona zaangażowania amerykańskich kancelarii i ekspertów od prawa patentowego. To ogromne koszty, ale też konieczność bardzo dobrej znajomości konkretnego systemu prawnego i technologicznego.
Czy to odosobniony przypadek, czy część szerszego zjawiska?
- Takich przypadków jest więcej. Duże firmy przejmują technologie, startupy, a niekiedy całe organizacje. Czasami rozwijają ich rozwiązania, a czasami je zamykają, przejmując zespół i wiedzę. To część globalnej walki o innowacje.
Historia doktora Dudy jest szczególnie wyrazista, ponieważ pokazuje zderzenie dwóch światów: naukowca działającego w duchu otwartości i globalnej korporacji, która funkcjonuje w logice biznesu i komercjalizacji.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
21:32
Zaginęła 12-letnia Oliwia Cyper. Policja z Wadowic prosi o pomoc w poszukiwaniu dziewczynki
-
19:54
Mateusz Morawiecki w Andrychowie: "Polska powiatowa za naszych rządów odżyła"
-
19:03
„Złote talerze” w magistracie? Miasto odpiera zarzuty o cateringowe miliony
-
18:58
Krakowianin stworzył algorytm dla wszystkich. Teraz w grze są prawa, pieniądze i... technologiczny gigant
-
18:08
Nie będzie publicznego roweru na minuty, ale Kraków nie wyklucza współpracy z prywatnym operatorem
-
16:59
Czy kabaret potrzebuje rewolucji?
-
16:33
Tragiczny wypadek k. Miechowa. Zginął młody mężczyzna
-
16:28
Kraków sięga po narkotyki coraz częściej. Badania miejskich ścieków pokazują wyraźny wzrost
-
15:50
Czy inteligencję można wytrenować?
-
15:45
Nowy budynek, adres i nazwa - za kilka dni dowiemy się, jak będzie wyglądać siedziba krakowskiej filharmonii
-
14:47
92-latek z Ropy podejrzany o zabójstwo siostry zostaje w areszcie na kolejne trzy miesiące
-
14:21
Moda na kolej wróciła. Budowa parkingów przy stacjach w gminie Spytkowice na finiszu
-
14:10
Kraków buduje cybertarczę dla szpitali. Ma chronić przed atakami i wyciekiem danych pacjentów
-
14:05
Chrzanów: będą drogi i kanalizacja na jednym z dużych osiedli. Mieszkańcy czekali od dawna
-
13:46
Alergen. Od odporności do nadwrażliwości. Korepetycje z edukacji zdrowotnej. Lekcja 23
-
13:40
Cher bez upiększeń. Autobiografia legendy pokazuje ból, humor i narodziny gwiazdy
-
13:39
Oscary 2026 - podsumowanie tegorocznej ceremonii
-
13:26
Wiosna w pełni kolorów. To krokusowe pole też przyciąga turystów
-
13:18
Mieszkania za 1000 zł miesięcznie? Ekspert: "To nie zmieni rynku”