Faworytką przed drugą turą wyborów szefa Polski 2050 była minister Hennig-Kloska. Tymczasem szefową została minister Pełczyńska-Nałęcz. Co o tym zdecydowało w tych ostatnich dniach?
Ja myślę, że kampania wyborcza, którą obie panie przeprowadziły, i przekonanie do siebie struktur, że ta wizja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz strukturom jest chyba bliższa. Wydaje mi się, że te ostatnie dni kampanii przesądziły o tym.
A czy realny wydaje się teraz panu rozłam w Polsce 2050?
Myślę, że nie. Obie panie jednak sygnalizowały, że będą chciały współpracować. Na mnie z kolei, jako na szefie klubu, będzie spoczywał obowiązek zadbania o to, żeby posłowie również się scementowali, zjednoczyli, bo mamy bardzo wrażenie – my idąc do wyborów powiedzieliśmy: chcemy odsunąć PiS od władzy, nie chcemy powrotu PiS-u. A Polska 2050 jest lojalnym koalicjantem koalicji 15 października.
Trudne i odpowiedzialne zadanie nie tylko przed panią przewodniczącą, nową przewodniczącą, ale także przede mną jako przed szefem klubu.
A czy są politycy z frakcji minister Hennig-Kloski, którzy rozglądają się bądź pukają do innych partii politycznych dziś?
Ja myślę, że nie. Nie dostrzegam jakiegoś większego rozłamu. Musimy po tej kampanii wyborczej spojrzeć sobie lustro, zobaczyć, co każdy zrobił niedobrze, powiedział może za dużo, jedno, dwa słowa. Umieć powiedzieć „przepraszam”, ale umieć też powiedzieć „wybaczam”. Trochę zapomnieć, trochę przeprosić.
Ryszard Petru zostanie?
Ryszard Petru musi zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, czy dalej ma w sercu wizję Polski 2050 i te elementy, które są naszym DNA, będą także mu bliskie, czy jednak woli tę inną drogę. Natomiast ja na pewno będę rozmawiał z Ryszardem Petru na temat naszej wizji Polski 2050.
Pan, rozumiem, będzie namawiał do pozostania w Polsce 2050 Ryszarda Petru?
Ja uważam, że każdy poseł jest szablą. Każdy poseł jest szablą Koalicji 15 października. I ja będę dbał o to, żeby tych szabel po stronie koalicji października było zawsze jak najwięcej, bo uważam, że to jest dobra droga. To była dobra zmiana, którą się udało dokonać w dwudziestym trzecim roku.
Pamiętajmy o tym, że my musimy już patrzeć wprzód tym, co będzie w dwudziestym siódmym roku, żeby Konfederacja Grzegorza Brauna nie doszła do władzy, bo to jest olbrzymie niebezpieczeństwo. Zresztą czytałem dość dużo prasy na temat ostatniej konferencji Grzegorza Brauna i jest to wizja przerażająca, przed którą musimy się obronić. A Polska 2050 i takie ugrupowanie jak Polska 2050 jest tego gwarantem.
A co z Rafałem Komarewiczem? Bo też należy do tej frakcji rozłamowców, powiedzmy sobie. Różne plotki gdzieś w kuluarach krążyły co do przyszłości krakowskiego posła.
Rafał Komarewicz jest moim kolegą, nie tylko kolegą klubowym, ale także kolegą regionalnym z Krakowa. Z Rafałem także będę rozmawiał. On popierał wizję Pauliny Hennig-Kloski, miał do tego pełne prawo, tak jak ja uważałem, że lepszą szefową partii byłaby Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Myślę, że dojdziemy do porozumienia. To też jest szabla w obozie Polski 2050.
A czy w pana ocenie konflikt szefowej Polski 2050 z premierem wydaje się dzisiaj nieunikniony? No bo chemii między politykami nie ma od dawna.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jest bezkompromisowym politykiem. Jest politykiem, który dba o interesy Polski 2050, może czasami mocno, może czasami wyraziście. Ale my nie jesteśmy… My jesteśmy oddzielnym ugrupowaniem, które też ma jakąś swoją wizję lojalną – jeszcze raz podkreślam – z koalicją 15 października, ale też trochę inną.
Nie nazywałbym też tego różnicy zdań konfliktem, natomiast wyrazistą wizją Polski 2050.
A ta odmienność chwieje dzisiaj koalicją 15 października. Czy jest Pan spokojny co do większości parlamentarnej?
Ja jestem bardzo spokojny co do większości parlamentarnej. Ja wiem, z jaką wizją Polska 2050 szła do wyborów. Wiem, co kładli na stole po wygranych wyborach koledzy z Prawa i Sprawiedliwości, żeby tylko zachować się przy władzy. Bardzo wielkie apanaże polityczne oferowali Polsce 2050.
Jednak my byliśmy lojalni wobec wyborców, wobec danego słowa, wobec danych obietnic i odrzuciliśmy te apanaże polityczne, i trwamy w koalicji 15 października. Odpowiedzialnie trwamy w tej koalicji.
Pytałem pana o ewentualne odejścia, ale z drugiej strony czystki wydają się dzisiaj panu prawdopodobne, no, wśród rozłamowców przede wszystkim.
Ja nie widzę tutaj rozłamowców. To nie jest Polska 2050 Pauliny Hennig-Kloski, to nie jest Polska 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. To jest Polska 2050. Pamiętajmy o tym. I myślę, że tak jak powiedziałem na początku – powinniśmy umieć zrobić każdy z nas krok wstecz, każdy z nas powinien spojrzeć w lustro. Każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia, przeprosić i wybaczyć, i dalej iść do przodu z dobrymi projektami, które są na stole.
Rozumiem, że Polska 2050 powinna mieć swojego wicepremiera i powinna być wicepremierem Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Będą państwo to forsować.
Znaczy Polska 2050 powinna mieć wicepremiera. Zresztą to zapewnienie padło w trakcie negocjacji, które były przed rekonstrukcją rządu, w których także osobiście uczestniczyłem. Wiem, w jakim gronie ta zapowiedź padła i uważam, że Polska 2050 powinna mieć funkcję wicepremiera, tak jak funkcję wicemarszałka.
Czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz? To powinna być po pierwsze oczywiście decyzja pana premiera, ale pamiętajmy o tym – tutaj podmiotowość powinna mieć także Polska 2050, która w swoich ciałach statutowych wyraziła i rekomendowała Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz na funkcję wicepremiera.
Pamiętajmy o tym, że klub parlamentarny podjął taką decyzję, ale także Rada Krajowa w głosowaniu podjęła decyzję, że rekomenduje Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz na funkcję wicepremierki.
Czyli albo Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, albo bez wicepremiera dla Polski 2050.
To nie jest tak w polityce, że albo coś, albo śmierć. Uważam, że o tym temacie na pewno będziemy rozmawiać i mam nadzieję, że zapewnienia, które ze strony pana premiera padły w trakcie negocjacji przed rekonstrukcją rządu, zostaną spełnione.
W jaki sposób będą państwo chcieli teraz odbudować zaufanie do Polski 2050? No i co tu dużo mówić – jej powagę po tych przygodach z wyborami.
Znaczy tak, wybory były pewnym problemem, który się pojawił w trakcie tego procesu. Natomiast on był niezależny od Polski 2050. Było to pewne działanie powodujące, że te wybory, druga tura musiała się odbyć ponownie – działanie z zewnątrz de facto.
I przed nami bardzo duża praca, przede wszystkim przed nową liderką, która musi pokazać podmiotowość Polski 2050. My musimy pokazać istotę naszego ugrupowania. My musimy pokazać wyborcom, że bez Polski 2050 czeka nas brunatna koalicja Grzegorza Brauna i Konfederacji. Co dla naszego kraju – silnej Polski w silnej Unii Europejskiej – jest niebezpieczeństwem.
Ja nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek może mówić: Polska musi wyjść z Unii Europejskiej, bo w silnej wspólnocie jest silna Polska i przede wszystkim bezpieczeństwo naszego kraju. Mając na uwadze to, co się dzieje za wschodnią granicą, mając na uwadze to, co wyprawia Władimir Putin, to są elementy, o które musimy dbać.
A jaka jest, jaka będzie przyszłość Szymona Hołowni w pana ocenie?
Ale na temat przyszłości Szymona Hołowni przede wszystkim musimy rozmawiać z Szymonem Hołownią. To nie jest moja ocena, gdzie Hołownia powinien się znaleźć.
Ja uważam, że Szymon Hołownia jest naturalnym liderem, ojcem, założycielem Polski 2050. Jest istotną osobą w polskiej polityce. Pokazał, że potrafi być świetnym marszałkiem. Pokazał, że potrafi świetnie prowadzić pracę Sejmu. Otworzył ten Sejm – i to nie tylko pod względem zwiedzania tego Sejmu, ale także w tworzenie prawa.
Teraz obywatele mogą mieć istotny wpływ na tworzenie każdej ustawy, którą składają posłowie czy prezydent do laski marszałkowskiej – przez konsultacje społeczne, otwarcie takich wysłuchań publicznych. Na takie stanowiska jak na przykład Najwyższa Izba Kontroli, która pokazała, że organizacje społeczne, NGO-sy miały głos w tym procesie.
Więc na temat przyszłości chciałbym, żebyśmy rozmawiali z Szymonem Hołownią, a nie z osobami trzecimi, bo przecież to będzie jego decyzja.
Ale ta przyszłość jest w polityce, w pana ocenie czy poza polityką?
Ja uważam, że w polityce, bo Szymon Hołownia jest naprawdę osobą, która na polskiej scenie politycznej pokazała, że potrafi być istotnym elementem. Pokazał, że tę politykę można próbować robić inaczej, w formie takiego dialogu. Możemy się fundamentalnie nie zgadzać z jakimiś poglądami, ale uważam – i to Szymon Hołownia wprowadził do polskiej polityki – że trzeba rozmawiać.
To na koniec jeszcze krótko, bo też Polska 2050 długo była zajęta sobą. No nie wiem, czy zapomnieli państwo o tym, co państwo obiecywali – zakaz smartfonów w szkołach. No, ten temat powraca przy okazji zawetowanej ustawy o usługach cyfrowych. No i wraz z tym pomysłem zakazu dostępu do mediów społecznościowych młodzieży poniżej piętnastego roku życia.
To jest właśnie dowód na to, że należy rozmawiać, ponieważ my te wszystkie tematy istotnych ustaw dla Polski 2050 poruszyliśmy w trakcie spotkania u prezydenta. My się możemy z prezydentem nie zgadzać, my możemy być fundamentalnie w różnych obozach politycznych, ale rozmawiać trzeba, żeby zmniejszyć ryzyko późniejszego weta.
A ustawy, z którymi szliśmy, są bardzo istotne dla obywateli, bo właśnie smartfony, właśnie kodeks wyborczy, właśnie kodeks postępowania karnego i tymczasowe areszty – więc wiele ważnych tematów poruszyliśmy w Pałacu Prezydenckim.
Usłyszeli Państwo deklarację, że nie będzie weta przy okazji kolejnego podejścia do ustawy o usługach cyfrowych, choćby?
Rozmawialiśmy na ten temat, przedstawialiśmy nasze wizje. Ja myślę, że w procesie legislacyjnym ten prezydent jest istotnym elementem, więc trzeba umieć rozmawiać. Kropla drąży skałę. Trzeba przekonywać i mam nadzieję, że Polska tę pierwszą kroplę w tej skale wyrzeźbiła.
Pan by poparł zakaz dostępu do mediów społecznościowych osobom poniżej piętnastego roku życia?
Ja uważam, że to jest słuszna droga. Ja sam mam nastolatki, dzieci, więc widzę, jak wielkim zagrożeniem w tym środowisku są media społecznościowe.