14 miliardów - tyle wynosi luka w finansach NFZ-u, w przyszłym roku może sięgnąć nawet 23 miliardów. Co prawda minister finansów zapowiada dotację, ale jeśli poprawi sytuację to doraźnie. Czy podniesienie składki zdrowotnej staje się dzisiaj nieuniknione?
- Jeżeli chodzi o finansowanie ochrony zdrowia, rząd PiS zrobił dużo. Zwiększyliśmy nakłady i nie było takich problemów. Sukcesywnie monitorowane były wpływy ze składki do Narodowego Funduszu Zdrowia, a brakująca kwota była uzupełniana z budżetu państwa, zgodnie z ustawą z bodaj 2017 roku. Ona mówiła, że będziemy dążyć do 7% wydatków na ochronę zdrowia. W ciągu ostatnich dwóch lat nic z tym nie zrobiono. Ten rząd źle zarządza gospodarką narodową. Nie ma przyrostu składek zdrowotnych z powodu spadku zatrudnienia, spółki skarbu państwa generują straty. Wpływy do budżetu są o wiele mniejsze. Stąd ta dziura. Dwa lata rządów i nie podjęto żadnych działań. Wiadomo było, że te nożyce zaczną się rozwierać.
Rząd zakopuje gospodarkę
Największe wydatki budżetowe to oczywiście zbrojenie, opieka zdrowotna i świadczenia socjalne. Trudno jakoś szukać tutaj w tych wydatkach oszczędności. Zapytam jeszcze raz o składkę zdrowotną. Co z tą składką zdrowotną? Ta dyskusja nam towarzyszy nieustannie.
- Nie jestem zwolennikiem dodatkowych obciążeń podatkowych. Trzeba zwiększyć wpływy ze ściągalności składek. Kiedy spada zatrudnienie, nie ma przyrostu wynagrodzeń, to nie ma co się dziwić, że będą mniejsze wpływy do budżetu państwa. Jeżeli chodzi o konieczność podwyższenia składki, za czasów PiS z budżetu państwa były uzupełniane dochody NFZ. Jest problem teraz z wydatkami na zbrojenia, na wydatki socjalne. To też było za czasów PiS, ale u nas spółki skarbu państwa generowały nadwyżki. To trafiało do budżetu państwa i były pieniądze na takie wydatki. Obecny rząd zakopuje gospodarkę. Ekonomiści mówią, że zawodzi dbałość o dochody budżetu państwa.
Jest pomysł podniesienia podatku CIT bankom. Dodatkowe wpływy z tego tytułu miałyby być przeznaczone na opiekę zdrowotną. Czy pani podniosłaby rękę za większym CIT-em dla banków?
- Dochody z banków nie gwarantują wprost, że środki dotrą do budżetu państwa. Nie od tego zależy przychód NFZ. To środki budżetowe.
Banki mają rekordowe zyski.
- Jak rząd twierdzi, że banki mają rekordowe zyski, niech przygotują rozwiązania. Jeżeli są to nieuzasadnione zyski, trzeba to ukrócić. Podwyższony podatek bankowy nie sprawi, że wpłynie więcej pieniędzy do NFZ. Można te pieniądze przeznaczyć, ale to będzie decyzja rządu.
Sprzedaż alkoholu na terenie Sejmu? "Nie korzystam z tego przywileju"
W Sejmie procedowana jest ustawa, która ma zaostrzyć kary za ataki na medyków. Czy po dramacie, jaki rozegrał się kilka dni temu w szpitalu w Suchej Beskidzie, coś pani by dodała do tych przepisów?
- Ten projekt dopiero trafił do Sejmu. Będzie rozpatrywany przez komisje, będzie debata. Trudno teraz oceniać zapisy. Nie ulega wątpliwości, że trzeba chronić pracowników ochrony zdrowia. Zachowania agresywne pojawiają się coraz częściej. Sytuacja z Suchej Beskidzkiej to dramat, ale jest wiele ataków na ratowników medycznych. Kilka lat temu przyjęliśmy ustawę, która nadaje status funkcjonariusza publicznego pracownikom ochrony zdrowia, jednak nasze społeczeństwo tym się nie przejmuje i ataki są. Zobaczymy, co przygotuje Sejm. Muszą być działania. Trzeba pracować też nad świadomością społeczną. Takie zachowania muszą być piętnowane i ostro karane. Nie można ich usprawiedliwiać, mimo trudnej sytuacji pacjentów, którzy czekają w długich kolejkach.
Kary do pięciu lat więzienia, ściganie takich spraw z urzędu, do pięciu tysięcy grzywny. Czy to wystarczy? Kobieta, której atak spowodował ciężkie uszkodzenia ciała pielęgniarki w Suchej Beskidzkiej miała półtora promila alkoholu we krwi, więc konsekwencji chyba prawnych nie analizowała. Była pani szefową szpitala. Co wzmocniłoby jeszcze dodatkowo personel?
- W każdym szpitalu odpowiednia obsada jest istotna, szczególnie na SOR. Tam jest wielu pacjentów pod wpływem alkoholu, z różnymi problemami. To rodzi agresję. Odpowiedni dobór personelu jest ważny. Część szpitali zatrudnia ochronę, ale wracamy do punktu 1. Jak NFZ nie płaci za podstawowe świadczenia, trudno znaleźć je na profesjonalną ochronę. Dobrze by było, żeby taka firma była w szpitalu, Trzeba głośno mówić, że każde takie zachowanie będzie penalizowane.
Rekomendowałaby pani ograniczenie dostępu do alkoholu w Sejmie? Co chwilę trafiają do nas takie mało budujące historie. A to pijany poseł Wilk, poseł Konfederacji, a to atak pijanego aktora na jednego z posłów Prawa i Sprawiedliwości, a to minister rolnictwa wyprowadza się z sejmowego hotelu, bo ma dość - jak mówi – patoposłów. Trzeba ograniczyć dostęp do alkoholu parlamentarzystom?
- Dla mnie nie ma to znaczenia. Nie korzystam z przywileju kupowania alkoholu w Sejmie. Ale jeżeli będzie takie ograniczenie, wyeliminuje podobne zachowania? Nie wiem. Coraz częściej są takie sytuacje. Podał pan przykład posła, z nazwiska...
"Sala plenarna to miejsce naszej pracy"
Poseł Matecki, zaatakowany przez aktora.
- To nazwisko pojawiło się w kontekście spożywania alkoholu. Poseł powiedział, że od ponad roku nie miał kropi alkoholu w ustach, bo się leczy. Takie oskarżanie i puszczanie w eter jest nieuczciwe.
Nie. Ja mówiłem, że poseł Wilk był nietrzeźwy, natomiast incydent z posłem Mateckim to było, gdy pijany aktor zaatakował posła Mateckiego.
- Wczoraj w Sejmie minister rządu Donalda Tuska oskarżył posła PiS, że jest pod wpływem alkoholu i krzyczał o tym. Poseł Kownacki wykonał badanie alkomatem, miał 0.0. Narasta tendencja posłów koalicji rządzącej, żeby oskarżać opozycję o alkoholizm, awanturnictwo. To maniera tego rządu, żeby poniżyć, zdyskredytować.
Politycy mogą się pokłócić o ograniczenie dostępu do alkoholu w miastach, ale sami w Sejmie mają z nim problem. Czy posłowie powinni być badani alkomatem, jeśli jest podejrzenie, że mogli go spożywać? Takie rozwiązanie zapowiada marszałek Sejmu.
- Jak marszałek to wprowadzi, nie ma to dla mnie znaczenia. Może to dobre? Wyeliminowałoby to jakieś zachowania, ktoś mógłby się oczyścić. Sala plenarna to miejsce naszej pracy. Nie mam problemu z tym, żeby tu był zakaz spożywania i badanie alkomatem. Hotel to inne miejsce…
Co dzieje się w hotelu sejmowym, zostaje w hotelu sejmowym?
- Nie jestem zwolennikiem obrony tego, żeby nie było alkoholu, nie będę za tym, żeby był. Jak marszałek podejmie taką lub inną decyzję, będzie to dobre. Dla mnie to bez znaczenia. Dla większości posłów PiS też. My zachowujemy fason. Wiem, że niektórzy przedstawiciele obecnej koalicji rządzącej chcą wplątać posłów PiS w takie sytuacje. Była awantura z naszymi posłami, gdy aktor zaatakował. Informacja medialna była, że posłowie PiS uczestniczyli w awanturze. Oni się bronili tylko.