- Te pieniądze, które teraz tracą na wartości, mogą być podstawą nowych przedsięwzięć, będą wspierały miliony polskich gospodarstw domowych. Musimy to zrobić - przekonywał prezes PiS. "Polacy tracą to co im się należy" - mówił poseł Brynkus w porannej rozmowie Radia Kraków.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem ruchu Kukiz'15, Józefem Brynkusem.
Podczas szczytu NATO dojdzie do spotkania prezydentów Dudy i Obamy. Będzie mowa między innymi o TTIP, czyli handlowym porozumieniu UE z USA. Kukiz'15 bije w tej sprawie na alarm. Czego powinniśmy się obawiać?
- Przede wszystkim utraty suwerenności gospodarczej. Zostaniemy ograniczeni przez powołanie ponadpaństwowych sądów arbitrażowych. Na nie będą miały wpływ wielkie korporacje. Druga sprawa to zabezpieczenie interesów tych korporacji przez takie rozwiązanie, że sądy arbitrażowe będą brały pod uwagę przyszłe zyski przedsiębiorstw. To jest niejasne, ale to pozwala na wycofywanie się państw z procesów. TTIP nie jest rozwiązaniem, które gwarantuje wolny rynek. Jak pojawia się porozumienie ograniczające wolność handlu, to jest to przykład ograniczania wolnego rynku.
O co powinien walczyć o prezydent Duda?
- O to, żeby TTIP nie było.
W ogóle czy na specjalnych zasadach?
- Mamy doświadczenia z działaniem TTIP w USA. Tam korporacje wygrywają w sądach z państwami słabszymi gospodarczo. Nie sądzę, żeby jakieś wyłączenia w TTIP gwarantowały nam suwerenność. To znowu degraduje znaczenie państw suwerennych. To porozumienie UE-USA. W UE mamy do czynienia z próbą banalizowania krajów, które zostały włączone do Unii niedawno.
Brexit pomoże czy utrudni negocjowanie dobrych warunków w tej umowie?
- Nie wiem. Jak UE wyłoni to twarde jądro to będzie to dla Polski niekorzystne w tych negocjacjach.
Jak pan przyjmuje zapowiedzi prezesa Kaczyńskiego o wykorzystaniu 140 miliardów z OFE na plan Morawieckiego?
- Fatalnie. To spowoduje, że Polacy stracą to co im się należy. Za rządów PO-PSL było 160 miliardów. Tu 140 miliardów. Jakby zabezpieczono interesy Polaków to te pieniądze powinny być wpuszczone w rynek, żeby pobudzić gospodarkę. Ona potrzebuje pieniędzy.
Jak wykorzystać te pieniądze?
- Trzeba stworzyć zabezpieczenie. Jakby się udało to trzeba zrobić zabezpieczenia ustawowe, gdzie byłaby gwarancja posiadania tych środków przez Polaków. Niech zajmują się tym prawnicy. Ja nie potrafię tego przedstawić, ale prawnicy powinni to przygotować.
Na razie jest to drugi skok na OFE?
- To bandycki skok na OFE.
Jednak te pieniądze tracą na wartości. Tu zgadza się pan z prezesem Kaczyńskim.
- To powinno być wcześniej przygotowane. To tak samo jak z reformą szkolną. O niej się teraz mówi. Założenia są, ale nikt nie wie na czym to będzie polegało. Tu też jest pomysł. Jak to zostanie przejęte to będzie to złodziejstwo. To wtedy nie zabezpieczy interesów Polaków.
Jest pan profesorem UP. Ma pan do czynienia z przyszłymi nauczycielami. Plan zmiany w edukacji krytykuje nawet Klub Jagielloński. Jak pan przyjmuje pomysł dwóch matur?
- Ja mam kontakt z przyszłymi i obecnymi nauczycielami. Mamy studia podyplomowe. Miałem w sobotę dyskusję z nauczycielami o tej reformie. Nie mówiliśmy o maturach, ale o innych kwestiach. Tam było wiele zastrzeżeń. Dla mnie dwie matury to fatalne rozwiązanie. To zmierza do deprecjonowania idei matury. Nie mówię już o jej jakości. Będzie bałagan na studiach. To najsłabszy punkt tej reformy.
Rozciągnięcie nauczania wczesnoszkolnego na 4 lata to dobry pomysł? Objęty tym będzie 11-latek.
- Ten 11-latek to nie będzie klasyczne nauczanie wczesnoszkolne. Będą wprowadzone quasi-przedmioty jak historia czy przyroda. Nie wiemy jak to się będzie nazywało. Mam nadzieję, że historia będzie na tym poziomie. Nauczanie zacznie się wcześniej. Już w zerówkach będą uczniowie przygotowywani do czytania i pisania. To nie jest bardzo złe z punktu widzenia wychowanka. Będą jednak problemy organizacyjne. Wychowawca będzie w klasie 1-4. W klasie 4 będzie musiał mieć dodatkowe kompetencje. Może będą obligatoryjne studia dwukierunkowe dla nauczycieli? To by było dobre ze względu na elastyczność. Będzie można im dokładać do etatu dodatkowe przedmioty. W tej reformie jednak brakuje szczegółów.
Odprawy dla 100 tysięcy nauczycieli gimnazjów, nowe podręczniki? Stać nas na to?
- Nie wiem czy 100 tysięcy. Cześć znajdzie zatrudnienie w szkole ponadgimnazjalnej.
Ale gimnazja będą likwidowane.
- Tak, ale część nauczycieli zostanie zatrudniona w innych szkołach. Są zespoły szkół, gdzie w ramach tego samego zespołu jest szkoła podstawowa i gimnazjum. Zwolnienia będą, nie ma o czym mówić. Samorządy i państwo pójdą na łatwiznę. Zamiast tworzyć mniejsze klasy, będą zwalniać. Pewnie bardziej opłaca się dać odprawy.
Faktycznie przy okazji reformy i niżu można było obniżyć liczbę uczniów w klasie.
- Tak powinno być. Niektórzy mówią, że w czasach po II wojnie światowej były klasy 50-osobowe. Były, ale to wynikało z różnych przyczyn. Dzisiaj trzeba zadbać o jakość kształcenia.
Kukiz'15 jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu chce przyjąć ustawę o ustanowieniu 11 lipca dniem pamięci o ludobójstwie na Kresach. Skąd ten pośpiech?
- 11 lipca to rocznica kulminacji zbrodni ludobójstwa z 1943 roku. Na kolejnym posiedzeniu nie będzie to miało takiego znaczenia. Często w porządku obrad pojawiają się nowe rzeczy. Teraz nie ma tego w porządku obrad. Podnosiliśmy to znacznie wcześniej. Przygotowaliśmy ustawę ponad 3 miesiące temu. PiS kluczy. Oni szukają innego rozwiązania. Najpierw proponowali ustawę bez słów o ludobójstwie. Teraz uchwałę z ludobójstwem, ale to akt niższej rangi. My chcemy, żeby to było procedowane. To też kwestia powiedzenia tym ofiarom, które jeszcze żyją, że czujemy do nich szacunek. Chcemy to upamiętnić. To też okazja, żeby na innym gruncie tworzyć relacje międzypaństwowe. Takie zaniechania powodują, że te relacje są fatalne. Zawsze jest zadra między Polską i Ukrainą. Trzeba to przeciąć.