Wobec gigantycznych problemów Polski 2050, Koalicja 15 października ma jeszcze większość parlamentarną?
- Ma, zdecydowanie. Tu nie będzie zmian. Trzymam kciuki, żeby się skończyły problemy Polski 2050. Dla stabilności koalicji dobrze by było, żeby ta partia była w całości. Nie widzę zagrożenia jednak. Nie sądzę, że ktoś odejdzie z Polski 2050 do Konfederacji lub PiS.
Do Koalicji Obywatelskiej pukają już posłowie Polski 2050?
- Póki partia normalnie działa, nie prowadzimy takich rozmów.
Jak pan patrzy na to, co dzieje się w Polsce 2050? Jest tam pana były szef, Ryszard Petru. Może Ryszard Petru byłby tak naprawdę najlepszym rozwiązaniem?
- Niewiele mu brakowało do wejścia do II tury. Pytanie, co się stanie, jak Rada Krajowa zdecyduje, że powtarza także I turę? Wtedy wszyscy mogą się znowu zgłosić.
Rzeczywiście jest pan spokojny o losy Koalicji 15 października, gdyby ta dezintegracja Polski 2050 postępowała?
- Zdecydowanie tak. Nikt nie jest zainteresowany, żeby koalicja miała problemy.
Jak pan przyjmuje te zaskakujące deklaracje partii Razem? Rzecznik mówi - będziemy przyszłą Trzecią Drogą, po nowych wyborach parlamentarnych będziemy współtworzyć rząd i tak naprawdę Razem to będzie ta trzecia droga.
- Razem ma nieco na sumieniu. Ambicje Zandberga spowodowały, że w 2015 roku nie było lewicy w parlamencie. To pomogło PiS-owi rządzić dwie kadencje. Oby wyciągnęli wnioski i podjęli rozsądną decyzję. Blok lewicowy mógłby powstać. To by wzmocniło dużą koalicję.
Pan nie chciałby takiej trzeciej drogi w postaci Razem?
- Czasami mam wątpliwości i inne przekonania, jak chodzi o działania programowe partii Razem, ale kompromis jest możliwy w niektórych kwestiach. Radykalne głosy by były wyciszone.
Na razie słyszymy takie deklaracje, że oczywiście to będzie samodzielny start, ale sondaże...
- Oby nie powtórzyli błędu z 2015 roku. Co jak będą mieli 4,95%? To za duża odpowiedzialność.
Ale finansowanie z budżetu pozostaje...
- Tak. Ale jest niższe, gdy partia ma 3% w wyborach. To nie jest rozwiązanie. Raz się na tym przejechali.
Kogo tak naprawdę osłabia Zbigniew Ziobro na Węgrzech? Rzeczywiście obóz Prawa i Sprawiedliwości czy może obóz władzy, któremu były minister sprawiedliwości gra na nosie?
- Mam nadzieję, że osłabi Viktora Orbana i on przegra wybory. Na naszym podwórku osłabia PiS. Jego partyjni koledzy się odcinają. Sytuacja dotycząca Funduszu Sprawiedliwości pokazuje, że on kierował tą zorganizowaną grupą przestępczą. To duże obciążenie. Przez lata mówił, że jest twardym facetem, a teraz ucieka na Węgry i prosi o azyl. To jest po prostu żenujące.
Były minister sprawiedliwości apeluje, żeby odblokować te 500 milionów z Funduszu Sprawiedliwości, bo ofiary przestępstw na to czekają. Czy państwo zamierzają to zrobić?
- Jak chodzi o Fundusz Sprawiedliwości, jedyna sytuacja, żeby przestał działać, to brak pieniędzy. Oni to rozkradli. Trzeba pieniądze wydawać tam, gdzie one są potrzebne. Po sprawdzeniu nierozsądnego wydawania pieniędzy na oślep, trzeba ustalić nowe zasady. Pieniądze muszą trafiać do ludzi, którzy są ofiarami przestępstw.
Wiadomo, kiedy uruchomione zostaną te pieniądze, o których pisze były minister sprawiedliwości?
- Nie wiem. Mam nadzieję, że te prace przyspieszą.
Wszyscy przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej mówią, że liczą na wybory na Węgrzech. Tymczasem Węgrzy zmienili prawo tak, że nawet po wyborach ekstradycja nie będzie łatwa.
- Jeżeli opozycja na Węgrzech wygra, może zmienić to prawo. Ja nie obawiam się. Kandydat na premiera powiedział, że on nie będzie tolerował przestępców na Węgrzech. Liczę, że panowie Ziobro i Romanowski wrócą do Polski.
Viktor Orban lubi też zmieniać prawo wyborcze przed wyborami. Konstytucję dziesięć razy zmieniał już.
- Lubi. Ja się boję o to, że ta ekipa jest zabetonowana. Nawet fałszując wybory mogą się utrzymać przy władzy.
W piątek zakończyły się konsultacje społeczne dotyczące S7 Kraków-Myślenice. Większość mieszkańców gmin, przez które ma przechodzić nowa droga, chce odrzucenia wszystkich wariantów. Co z tym ma zrobić Generalna Dyrekcja?
- GDDKiA zakończyła szerokie konsultacje społeczne. 20 tysięcy uwag było. Żadna koncepcja nie jest do zaakceptowania. Pewnie się wycofują rakiem z tych propozycji. Mówili, że to nie są jedyne możliwości. Trzeba doprowadzić do realizacji tej inwestycji. Musi być wariant do przyjęcia przez wszystkich. Pewnie będzie droższy, ale ludzie są ważni. Warto wydać więcej, żeby ludzie meli komfort.
Są gdzieś niezabudowane tereny, przez które drogę można poprowadzić? Gdziekolwiek ona zostanie narysowana, tam będą protesty.
- Tak, ale trzeba patrzeć na przebieg tej trasy tak, żeby ona nie dzieliła miejscowości na pół. Te warianty tak robiły. Jakie trudności mieli mieszkańcy, żeby przejść przez Zakopiankę? Nie może być izolacji żadnej strony.
Krakowa nie dzieli na pół ta droga. Mimo wszystko rozumiem, że pan nie jest za krakowskim przebiegiem tej drogi?
- Budziło kontrowersje to. Przechodziło przez uzdrowisko Swoszowice. Tam były zastrzeżenia, czy to najlepsze miejsce.
Co teraz po tych zakończonych konsultacjach i po tym sprzeciwie wszystkich gmin?
- Jak wszystkie zostały odrzucone, czeka nas pewnie opracowanie nowej koncepcji.
Nowa koncepcja, która też będzie budzić niepokoje i niezadowolenie.
- Będzie, ale może będzie łatwiej?
Co pokazały panu pierwsze dwa tygodnie Strefy Czystego Transportu?
- Jakieś pieniądze wpłynęły do kasy miasta.
Ale chyba nie o to chodziło?
- Nie. Budzi to kontrowersje u ludzi, którzy do Krakowa dojeżdżają do pracy. Może zmienić kolejność? Najpierw parkingi park&ride, gdzie by mogli zostawić samochód? Nie powinni płacić dwa razy – za wjazd do Krakowa i za parking. Może więcej parkingów by pomogło?
Nie jest pan takim żelaznym obrońcą tych zasad wprowadzonych przez miasto?
- Nie. Trzeba wypracować najrozsądniejsze rozwiązanie. Jak popatrzymy na stan powietrza w Krakowie, jest ono dzisiaj fatalne. Trzeba coś z tym zrobić.
Czyli rozumiem, że należy przemyśleć Strefę, mimo że ta obowiązuje?
- Ludzie muszą być spokojni – ci, którzy chcą dbać o zdrowie i ci, którzy chcą normalnie dojeżdżać do pracy.