Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.
Rząd mocniej angażuje samorządy do realizacji programu szczepień. Zadaniem samorządów będzie telefoniczne informowanie seniorów 70+ o szczepieniach. Ilu urzędników zostanie do tego zaangażowanych? Ile to może potrwać?
- Nie wiem. To taka sytuacja, że mówi się o konieczności ograniczania administracji, ale dodaje się zadania i ludzi trzeba przyjąć. Teraz mamy około 610 tysięcy osób zaszczepionych w Krakowie, z tego ponad 180 dwoma dawkami. Trudno powiedzieć, ile osób jest z Krakowa, ile spoza Krakowa. Problem ze szczepieniami jest jeden – brak szczepionek. Przekładanie terminów wpływa na ludzi tak, że tracą zainteresowanie. To jest problem, nie sprawy związane z promocją.
Do ilu seniorów w Krakowie trzeba będzie dotrzeć z informacją o szczepieniach?
- Sądzę, że informację wszyscy mają. Do ilu seniorów trzeba będzie dotrzeć? Nie wiem. To się fajnie mówi. Czy istnieją listy seniorów od 60. czy 70. roku życia, którzy się szczepili? Trzeba znaleźć innych i do nich dzwonić. To masa roboty.
Szybko to nie pójdzie?
- Na pewno nie. To hasła, które się rzuca. One są politycznie fajnie, ale realizacja to inna rzecz. Ich to nie interesuje.
Wczoraj minister Dworczyk mówił o loterii dla zaszczepionych. Mówił, że do loterii chcą się włączyć miasta – Kraków i Warszawa. Na czym rola Krakowa ma polegać w loterii?
- Nie wiem. O loterii Krakowa nic nie wiem. Nie grywam raczej w gry.
Skądś ta informacja musiała wyjść.
- Nie wiem skąd. Niektóre informacje są nieprawdziwe. Podam głupi przykład. Zrobiła się afera w związku z tym, że miasto postawiło ogranicznik przed Bramą Floriańską. Nie miasto postawiło. Ktoś to przyniósł i postawił. Jednak już była polityczna afera, jak to prezydent odpowiada za takie rzeczy.
Kilka miesięcy temu przekonywał pan, że jak do końca kwietnia nie będzie specustawy i gwarancji finansowych związanych z organizacją Igrzysk Europejskich, maleją szanse na organizację tej imprezy. Mamy koniec maja.
- Dzisiaj jest spotkanie z przedstawicielami Europejskiego Komitetu Olimpijskiego. Mają być konkrety. Nie sądzę, żeby to tak szybko poszło. Premier Sasin mówił, że w czerwcu mają być umowy. To nam blokuje całość procesu. Nie ma jak zrobić inwestycji w ciągu 2 lat, jeśli teraz nie będę wiedział, że mam to zrobić.
Dwa tygodnie temu w Radiu Kraków marszałek Kozłowski tłumaczył, że na razie trwają negocjacje z federacjami sportowymi. Dlatego nie ma w oparciu o co tworzyć specustawy. Warunkiem podstawowym jest jednak i tak umowa host city. Podpisze pan wcześniej taką umowę?
- Dwie rzeczy. Ponad 1,5 roku Europejski Komitet miał czas na rozmowy z federacjami. Nie zrobił tego. Nie wiemy, jaka będzie lista dyscyplin. Do tego host city i specustawa. Nie jest tak, jak mówi marszałek. Jedno drugiego nie wiąże. Ja muszę mieć gwarancję, że rząd będzie też odpowiadał finansowo za te działania. Jak to spadnie na mnie i marszałka, pójdziemy z torbami.
Czyli nie podpisze pan wcześniej host city?
- Rozmawialiśmy 10 dni temu w Warszawie. Poprosiłem, żeby dali teksty umów. Nie da się pracować tak, że mailami się wysyła, jaki przepis zmienić. Chcę mieć cały tekst. Wtedy możemy mówić o pracy.
Czyli czekamy na to, co przyniesie czerwiec?
- Cały czas czekamy.
Czekamy też na Kossakówkę. Jak się okazuje, nie będzie tam Muzeum Historii Sztuki, bo zrezygnował z tego MOCAK. Czym będzie ten obiekt? Muzeum biograficznym rodziny Kossaków, czy może muzeum kobiet-artystek? Takie głosy się ostatnio podnoszą.
- Wtedy muszę się ująć za malarzami-mężczyznami z rodziny Kossaków. To będzie poświęcone rodzinie Kossaków. Cały zestaw. Kobiety pisały, panowie malowali. Ten budynek jest niewielki w sumie. To ponad 200 metrów, z tego 140 możliwe do ekspozycji. To będzie poświęcone Kossakom.
Jak wylicza szefowa MOCAK-a, metr kwadratowy powierzchni wystawienniczej będzie kosztował 70 tysięcy złotych. W kontekście muzeum biograficznego to suma, którą warto płacić?
- Nie wiem. Ta Kossakówka była kupiona pod naciskiem radnych i ludzi. Trzeba było ratować spuściznę. To krakowska, wybitna rodzina. Po nich powinno coś zostać. Dlatego to kupiliśmy. Chcieliśmy to rozszerzyć. Kossakowie mieli być pokazani na tle innych. Były różne głosy, bo każdy wie lepiej. Wycofujemy się. Będzie sama Kossakówka.
Do którego fortu trafi Muzeum Historii Sztuki?
- Pewnie do Kleparza.
Wojewoda nie uchylił uchwały o in vitro. Kiedy ruszy program?
- Teraz będą przymiarki do konkursów, przetargów. Jest procedura. Będzie to tak zrobione, że na koniec tego roku, albo od stycznia będzie program.
Czyli od stycznia pierwsze pary będą się mogły zgłaszać?
Być może w grudniu, ale nie daję gwarancji.
Co z przedsiębiorcami z Nowej Huty? Radni PiS chcą przesunięcia wejścia w życie uchwały o parku kulturowym z uwagi na kłopoty przedsiębiorców, którzy ucierpieli przez wirus. Z kolei radni KO mówią, żeby przepisy weszły, ale nie było karania przedsiębiorców, którzy z powodu pandemii nie mogli się dostosować do przepisów.
- Było 1,5 roku na dostosowanie się. Tego nie zrobiono. Są 3 dni przed wejściem w życie uchwały. Teraz niektórzy sobie przypomnieli. W takiej samej sytuacji było Stare Miasto i dało się dostosować. To nie trwa z dnia na dzień. To proces wieloletni. Nikt nie będzie wyrzucał i karał. Będzie tłumaczenie, pomoc, konsultacja z plastykiem miejskim, żeby to dostosować. Wilk syty i owca cała. Nie ma czego się bać.
Czyli nie będzie automatycznych kar?
- Nie.
Radny z pana klubu został zatrudniony w Zarządzie Dróg Miasta Krakowa. Nie ma konfliktu interesów? Teraz będzie kontrolował sam siebie.
- On nie jest zatrudniony na etacie, z tego co wiem. To zatrudnienie na umowie-zlecenie. Nie wiem, czego umowa dotyczy.
Nie ma konfliktu interesów?
- Moim zdaniem trochę jest.
To nie pierwszy taki przypadek. Pamiętamy o radnym, który pracował w spółce parkingowej.
- Tam była inna sytuacja. Była kontrola biletów. Tutaj możliwy jest konflikt. Radny ma różne pomysły dotyczące pasa drogowego.
Drugi radny, który startował z pana lisy, żegna się z PO. To pytanie o trwałość koalicji w Radzie Miasta.
- Nie wpłynie to na trwałość koalicji. Z tego co wiem, chociaż nie rozmawiałem z radnym Krzysztonkiem, on opuścił PO, ale nadal jest jedność. On jest związany z posłem Rasiem. To rzutowało na jego decyzję.
Czyli koalicji w Radzie Miasta to nie zmienia?
- Nie zmienia.