Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Jacek Majchrowski: Premier Morawiecki mi mówił, że jest koncepcja przesunięcia wyborów samorządowych

Wybory samorządowe zostaną przesunięte? "Jest taka koncepcja" - przyznał na antenie Radia Kraków prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Ostatnie wybory samorządowe odbyły się jesienią 2018 roku, pięcioletnia kadencja wybranych podczas nich władz samorządowych upływa jesienią 2023 roku. "Premier Mateusz Morawiecki mówił mi, że jest koncepcja ich przesunięcia. Wynika z niej, że wybory mogłyby się odbyć na początku 2024 roku. Ale to jest palcem na wodzie pisane" - mówił prezydent Majchrowski w porannej rozmowie Radia Kraków.

fot: RK

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Krakowa, Jackiem Majchrowskim.

Co zrobią władze Krakowa, żeby więcej nie zalewało mieszkańców okolic ulicy Udzieli?

- Tam jest duży problem. Tam były zawsze kłopoty z Serafą, która wylewała przy średnich opadach. Zostało to zdiagnozowane tak, że są potrzebne 4 zbiorniki retencyjne. Jeden na terenie Krakowa, 3 poza Krakowem. My ten jeden wybudowaliśmy na naszych włościach. Tamtych dalej nie ma. Powiem jedną rzecz. Niektórzy odbiorą to jako przerzucanie odpowiedzialności. Gmina nie odpowiada za cieki wodne. To zostało nam odebrane. Dawniej samorząd wojewódzki za to odpowiadał. My też braliśmy odpowiedzialność. Teraz odpowiadają za to Wody Polskie.

Ale mieszkańcy są krakowianami. Coś trzeba zrobić.

- Tak, ale to taka sytuacja z wieloma rzeczami. Wszyscy uważają, że to, co jest na terenie Krakowa, powinien robić prezydent. Jest jednak masa administracji centralnych, które mają delegatury w miastach. One odpowiadają za pewne fragmenty. To nadzór budowlany, konserwator, Wody Polskie, ochrona środowiska. To jest od nas niezależne. Nie wszystkie te instytucje dobrze wykonują swoją pracę.

Jakieś rozmowy z Wodami Polskimi? Żeby to nie zostało odebrane tak, że mieszkańcy są zdani sami na siebie.

- Absolutnie nie. Nie można tak powiedzieć. Jesteśmy w kontakcie z Wodami Polskimi. Będzie specjalna komisja. Są tam zaszłości związane z PKP. My podejrzewamy, że przepust jest zrobiony źle i on zatrzymuje wodę. Jeśli przepust ma otwory niewielkie, jak idzie wielka woda i niesie ze sobą różne rzeczy, zostanie to szybko zatkane.

PKP odpowiada, że to jedna z hipotez.

- Tak. Dlatego mówię, że my tak uważamy. Będzie specjalna komisja.

Jakie wnioski wyciągną władze miasta z zalanych innych części miasta? Prądnicka, Bulwarowa...

- Trzeba mieć świadomość skali wydarzeń. Był wielki, nawalny deszcz. Mówimy o zatkanych studzienkach. Jest ich 27 tysięcy w Krakowie. Są 4 wielkie wozy, które czyszczą studzienki i przewody kanalizacyjne. Tego się na raz nie da zrobić. Systematycznie robią, co mogą.

Czyli w wypadku podobnych ulewnych opadów, sytuacja może się powtórzyć?

- Może się powtórzyć. To też inna rzecz. My w większości funkcjonujemy na kanalizacji sprzed lat. Te przepusty kanalizacyjne mają określoną pojemność, szerokość. W części są wymienione na większe, ale w części nie. To tysiące kilometrów rur.

Nie wiem, czy to przekona mieszkańców, którzy utknęli w korkach...

- Wiem, że tak jest. Też stałem w korkach. To nie jest tylko przykład Krakowa. Dotyczy to wszystkich dużych miast nie tylko w Polsce. To problem generalny.

Błoto zalało także teren budowy tramwaju na Górkę Narodową. Będą konsekwencje dla dewelopera, którego studzienka odpowiada za to?

- On wybudował studzienkę, która się zatkała. Trzeba zobaczyć, czy były pozwolenia, czy nie. Media społecznościowe się domagają momentalnej reakcji. Wszyscy wiedzą lepiej. Pewne rzeczy trzeba zbadać.

Czyli ewentualne kary są możliwe?

- Jeśli był winny to tak.

Ulewy i podtopienia wpłyną na harmonogram dużych inwestycji w mieście? To pytanie o Górkę Narodową, Trasę Łagiewnicką.

- Nie wiem jak z tramwajem na Górkę. Budowa tam idzie jednak szybko i dobrze na całym odcinku od razu. Trasa Łagiewnicka powinna być bez zmian.

Dlaczego nie wiemy, co z Górką Narodową?

- Tam jest kwestia tego, co trzeba ustalić. Zeszła masa błota tam.

Podpisze pan umowę host city Igrzysk Europejskich, jeśli rząd przyjmie projekt specustawy w obecnym kształcie?

- Na ostatnim spotkaniu w poniedziałek ustaliliśmy, że jak rada ministrów przyjmie projekt ustawy, podpiszę umowę.

W projekcie jest wszystko, co chciał osiągnąć Kraków?

- Dzisiaj są w Warszawie moi przedstawiciele, prawnicy, którzy ustawę doprecyzowują. Nie było tam wszystkich naszych elementów. Chcieliśmy, zęby był wykaz inwestycji, które będą dla Krakowa w związku z igrzyskami.

Prawnicy będą się domagać, żeby zostały wpisane wszystkie inwestycje? Wymieńmy te przykładowe.

- To inwestycje infrastrukturalne. To kwestia ulicy Buszka, Oleśnickiej, węzła opatkowickiego, Trasa Balicka. Do tego kilka inwestycji związanych ze sportem.

Basen?

- Basen jest na pierwszym miejscu listy strategicznych inwestycji dla sportu. Jest budowa strzelnicy, tor kajakarstwa. To obiekty – z wyjątkiem basenu – które trzeba wygładzić. Coś trzeba tylko dorobić. Jest też sporna kwestia. Skoro mamy otwarcie Igrzysk na stadionie Wisły, trzeba tam też pozmieniać. Jednak to by nie było z pieniędzy miejskich.

Jest wola przyjęcia i zapisania tego?

- Jest. Premier Sasin tak powiedział. Trzymam za słowo. Idea polega na tym, żeby władza centralna wniosła więcej niż Kraków będzie musiał zapłacić.

Sierpień jest wskazywany jako moment podpisania umowy host city.

- Tak. Biorąc pod uwagę harmonogram posiedzeń Sejmu i Senatu, to wakacje są wyłączone. Jest zasada, że jak będzie uchwała rządu, nam to wystarczy.

Kiedyś mówił pan, że to musi być do końca kwietnia, potem do końca czerwca...

- Cały czas się boję. Mamy 23 miesiące do Igrzysk. To spotkanie dało jednak taki impuls do ruszenia.

Bierze pan pod uwagę wycofanie się z imprezy, jeśli warunki nie zostaną spełnione?

- Jeśli nie zostaną spełnione, nie wystawię się na śmieszność. Dzisiaj są rozmowy na ten temat. Śląsk też się zachowuje na zasadzie, że chciałby wejść, ale na innych warunkach, że to nie województwo, ale spółka Stadion Sląski. To ciekawe. Jakby weszła spółka, Śląsk by nie był współorganizatorem. Jest kilka problemów prawnych.

Ministerstwo klimatu rezygnuje ze stref czystego transportu. Do projektu nowelizacji ustawy o elektromobilności zgłaszał uwagi Kraków. Co z ruchem pojazdów spalinowych w centrum Krakowa?

- Nie wiem. Jak obserwuję całą sprawę przez lata, widzę działania doraźne. Raz się na coś zgadzamy, raz się wycofujemy. To wzbudza kontrowersje. Był pilotaż na Kazimierzu. Był protest mieszkańców i przedsiębiorców.

Na razie nie będzie stref?

- Na razie chyba nie.

Dlaczego decyduje się pan na prywatny akt oskarżenia Jana Śpiewaka pół roku po premierze filmu o Krakowie?

- Nie po pół roku. Ja to złożyłem 2-3 miesiące temu. Teraz prasa się dowiedziała. Ja to złożyłem zaraz po premierze filmu. Zasada jest taka, że jak ktoś podejmuje decyzje, jest zadowolenie jednych, krytyka innych. Ja to przyjmuję. Nie mam nic przeciwko krytyce, nawet jak to urąga dobrym zasadom wychowania. Często się z tym spotykam. Jest jednak różnica między krytyką władzy, a zarzutami, które stawia pan Śpiewak. To jest coś, co jest przekroczeniem granic. Postanowiłem się tak zachować.

Śpiewak nie odkrywa nadzwyczajnej wiedzy, on się opiera na doniesieniach lokalnych mediów….

- Może się opierać na doniesieniach mediów. Sądzę, że on tego nie robił z własnej inicjatywy. On działa w stowarzyszeniu, w którym jest jeden z tutejszych radnych. On mówił jego głosem.

Łukasz Gibała?

- Tak. To są słowa pana Gibały. Śpiewak to czasem przekręcał. Tam są jego oceny formułowane w stosunku do mnie i do miasta. Z tym polemizuję. O to mi chodzi.

Tak można oskarżać wszystkie lokalne media.

- Nie. Lokalne media nie mówią, że jestem szefem mafii, wprowadziłem omertę.

Po pół roku mało kto pamięta o tym filmie. Warto było?

- To zależy od sprawności sądu. To trwało krótko. Teraz to dopiero wyszło.

W akcji „Kraków Szczepi” w ciągu trzech weekendów zaszczepiło się tyle osób, ile w niedzielę na Podhalu. Kraków będzie chciał jakoś zintensyfikować tę akcję?

- Cały czas intensyfikujemy. Mamy lotne punkty szczepień, które jeżdżą. Były stałe punkty na Wielickiej, stadionie Wawelu i w Tauron Arenie. Wawel likwidujemy od 1 sierpnia. Nie ma chętnych. Apeluję do mieszkańców Krakowa o szczepienie. Sam przeszedłem Covid w przykry sposób. Namawiam państwa na szczepienia. W moim gronie parę osób nie żyje. To nie jest wymysł. To coś ciężkiego.

Dzisiaj myśli pan już o starcie w wyborach i kolejnej kadencji?

- Proces myślowy trwa długo. Jest 2,5 roku do wyborów. Będę jeszcze myślał.

2,5 roku, czy dyskutowane i realne jest przesunięcie wyborów na początek 2024 roku?

- Premier Morawiecki mi mówił, że taka jest koncepcja. Wtedy 3 lata.

Czyli to byłby początek 2024 roku?

- Z tego tak wynika. To jednak palcem na wodzie pisane.

Autor:
Jacek Bańka

Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię