Zapis rozmowy Jacka Bańki z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim
Panie prezydencie, czy decyzja Platformy Obywatelskiej o braku poparcia dla wotum zaufania dla pana będzie miała wpływ na pana decyzję o starcie w kolejnych wyborach samorządowych?
Wszystko wskazuje na to, że wybory samorządowe będą wiosną '24, a więc są niecałe 2 lata, około 21 miesięcy. Ja podejmę decyzje pół roku przed tym, w momencie, kiedy zostaną ogłoszone wybory. To jest tyle czasu, że nie wiadomo, co się może zdarzyć. Tak że tutaj wszystko jest palcem na wodzie pisane.
Choć ostatnio w Play Kraków mówił pan, że na tak jest już 55%. Z 55 zrobiło się 60?
Nie, to ktoś tak oceniał a nie ja. Ja nie jestem takim aptekarzem, żeby wymierzać procenty.
A jeśli sytuacja się powtórzy w przyszłym roku i radni znów nie będą mieli do pana zaufania, czy to będzie miało wpływ?
Nie. Jak pan wie doskonale to nie jest kwestia oceny merytorycznej tylko politycznej. Ja się z tym absolutnie godzę. To jest kwesta tego typu, że jak nie będziesz tak głosował, to nie znajdziesz się na listach do rady przy najbliższych wyborach. To szantaż był dla niektórych.
Cytując wypowiedź jednego z polityków Platformy: "Chodziło nam o to, by w ten sposób odkleić się od prezydenta Majchrowskiego". W przyszłym roku chyba dalej się będą odklejać.
Coraz bardziej się będą odklejać. To jest właśnie taka polityczna zagrywka. Jak pan wie, jak parę lat temu byli w dołku absolutnym, to się przyklejali do mnie i z mojego komitetu startowali. Teraz chcą odzyskać tożsamość, jak mi to mówiono, i się odklejają.
Mówił pan też, że radni, którzy znaleźli pracę, także bez konkursu, warto przypomnieć, w miejskich spółkach, a potem nie poparli wotum zaufania, powinni zrezygnować z tych posad, bo nie mają zaufania do swojego szefa. Są już pierwsze wnioski o rozwiązanie stosunku pracy?
To dotyczy dwóch radnych z tego klubu, którzy są zatrudnieni w urzędzie czy w jednostkach urzędu. To trzeba historycznie na to popatrzeć. Oni zostali wyrzuceni z poprzedniej pracy także z powodów politycznych. Inna ekipa przychodzi i wyrzuca ich. Ja im podałem rękę, zatrudniłem tutaj. Oni w tej chwili obrośli w piórka, ponieważ radnego nie można usunąć z pracy, musi być zgoda rady miasta, a jak pan wie, bo już było kilka takich wypadków, obojętnie z której strony pracodawca chce usunąć radnego z pracy, to rada zawsze głosuje na nie, na zasadzie - niezależnie czy to jest nasz, czy ich, jak nasz jest dzisiaj, to ich będzie jutro i odwrotnie, lepiej zostawmy. To nie wchodzi w grę. Tylko chodzi o ich decyzję, bo to jest kwestia tego typu, że jeżeli pan ma szefa, do którego pan nie ma zaufania, to się pan wymiksuje z pracy. Tutaj nie ma tego związku.
Skoro radnych nie przekonały wczoraj do końca wyjaśnienia dotyczące sensu istnienia dwóch miejskich telewizji i dotyczące kosztów i zasięgów, to jak by pan wytłumaczył krakowianom konieczność istnienia jednego i drugiego medium.
Po pierwsze ja absolutnie się nie zgadzam z panem. Ja sądzę, że właśnie przekonały. Nie było żadnych głosowań. A ci, którzy byli przeciw, mieli odmienne zdanie, to obojętne jakie by pan argumenty dawał, oni i tak będą swoje głosili. Najlepszym przykładem są radni, którzy w kuluarach mówią "to jest potrzebne, takie powinno być, jest to ładnie ułożone, ale ja nie mogę tak publicznie mówić". Nie wiem, dlaczego nie może. Jeżeli ktoś jest w niezgodzie z samym sobą, to też nie powinien piastować urzędu radnego. Ale to jest inna rzecz. Po pierwsze uważam, że nie ma dwóch telewizji, nie ma żadnej. Gdy idzie o to, co się dzieje w magistracie, to jest kwestia tego typu, że to jest związane bardzo silnie z Biurem Prasowym i jednym z elementów funkcjonowania tego jest także obrazkowy przekaz. Jak pan wie, w tej chwili ludzie coraz mniej czytają, wolą obrazki. Wszystko się przeniosło do Facebooka, więc oprócz tego, że się pisze na komputerze i drukuje, to też jest obrazek, jest wizja. To jest jedno, to dotyczy tylko działania urzędu i tego co się dzieje w Krakowie. Natomiast to, co się dzieje w spółce 5020, ma inny charakter, ma inny zasięg. To ma promować Kraków. I promuje Kraków. To jest już telewizja, taka quasi-telewizja, powiedzmy sobie, która już jest cytowana przez największe stacje telewizyjne radiowe i inne, a więc już to zaczyna funkcjonować. Oczywiście zasięgi się buduje latami. To jest 4 czy 5 miesięcy niecałe. To było utworzone w związku z wojną na Ukrainie. Zresztą wczoraj tam występował pan mer Sadowy, który był u mnie. To jest kwestia takiego nakręcenia, ale ponieważ to nie jest tylko do oglądania na bieżąco, tylko można się zawsze włączyć, to są już niektóre materiały, które mają 2 miliony wyświetleń.
W każdym razie istnienie tych dwóch mediów wywołuje dyskusję. Czy przewiduje pan jakąś fuzję na przykład?
Współpracę. To nie jest fuzja, bo nie może być fuzji, bo mają inne zadania oba podmioty. Natomiast współpraca oczywiście tak. Niech pan przypomni sobie sprzed paru lat, jak tworzyłem krakow.pl, ten dwutygodnik, który jest informacją o Krakowie, potem miesięcznik Kraków, jaki był hejt w prasie, głównie papierowej. Co to oznacza - oznacza, że się im odbiera monopol na prawdę, w cudzysłowie "prawdę", ten przekaz, który oni głoszą. Tutaj jest to samo.
Wracając jeszcze do wczorajszej sesji - zgodnie z zapowiedzią z porządku obrad spadł projekt podwyżki cen o parkowanie. O złotówkę miały te opłaty wzrosnąć. Był też tam projekt rozszerzenia płatnego parkowania na niedzielę. Czy to oznacza, że na razie ten pomysł, ten projekt nie wróci, czy to jest kwestia miesięcy, kiedy ponownie będziemy o tym dyskutować?
Nie wiem, bo jak pan widzi po głosowaniu związanym z wotum zaufania i absolutorium, zaczęła się już kampania polityczna, kampania przedwyborcza. Jest półtora roku do wyborów parlamentarnych. Natomiast cały problem polega na tym, że kampania się charakteryzuje tym, że rośnie procent populizmu we wszystkich decyzjach. To jest makabryczną rzeczą, bo to wpływa na finanse, na wszystko. Tutaj też zadziałał populizm. To zostało zdjęte z tego powodu, że na Komisji Infrastruktury zaczęła być dyskusja właśnie populistyczna na ten temat. Nie było sensu tego wrzucać na radę, żeby to dalej tak trwało.
A jest sens wprowadzania takich podwyżek?
Jest, oczywiście. Kwestia rozszerzenia na niedzielę była kwestią wnioskowaną przez mieszkańców bardzo często, którzy nie mogli sobie poradzić z tym, że w niedzielę czy sobotę te miejsca są zajmowane przez osoby, które przyjeżdżają do Krakowa, zostawiają samochód i idą na cały dzień, a oni, jako mieszkańcy, nie mają gdzie się zatrzymać.
Panie prezydencie, tymczasem w poniedziałek sejmik nie odrzucił wniosków dwóch gmin, które chcą przedłużenia możliwości funkcjonowania kopciuchów na terenie województwa. Jakie znaczenie dla Krakowa miałaby ewentualna zmiana uchwały smogowej dla Małopolski?
Fatalne. Skoro zrobiliśmy coś, co działa, co funkcjonuje w samym Krakowie i cały czas mówimy, że ten obwarzanek jeszcze trzeba wyczyścić. My nawet przekazujemy w cudzysłowie "swoje" pieniądze na rzecz gmin, żeby one podejmowały w tej materii działania. Teraz na skutek lobby różnego typu, ale ja sądzę, że to nie tylko te lobby działają... Ja przepraszam, że ja tak wszystko ściągam do wyborów - moim zdaniem to jest kwestia tego typu: elektorat wiejski, podmiejski jest głównym elektoratem partii rządzącej i jeżeli oni nie będą musieli wydawać na nowy piec, to będzie dla nich dobrze. Dla Krakowa fatalnie.
Dla Krakowa fatalnie - tak pan mówi, chociaż stowarzyszenie Metropolia Krakowska, którego jest pan szefem, akurat apelowało, żeby niczego nie zmieniać. Czy w związku z tym to również w gminach metropolii krakowskiej opóźniłoby wymianę?
Wszędzie by opóźniło. Tylko pragnę zwrócić uwagę, może niedokładnie czytam, ale jak pamiętam, Krakowski Alarm Smogowy jakoś tutaj się wycisza i tak specjalnie nie zabiera głosu.
Dlaczego się wycisza, jak pan to ocenia?
Jakieś powody musi mieć.
Panie prezydencie - na koniec w takim razie: ekspertyza dotycząca pożaru archiwum znowu została przesunięta. Termin publikacji ekspertyzy. Dlaczego to tak długo trwa?
To nie jest pytanie do mnie, bo nie ja zlecam i wykonuję ekspertyzę, ale to świadczy o tym, że to nie jest taka prosta sprawa zrobienie takiej ekspertyzy. To jest cały skomplikowany problem i dlatego się to tak przeciąga. Sądzę, że będzie niedługo już. Też na to liczę, bo sam jestem ciekaw. Co prawda niektórzy mówią, że nie wyciągnąłem konsekwencji, tylko nie dali mi listy osób, co do których mam wyciągnąć konsekwencje.
Zna pan datę?
Nie, ale sądzę, że to powinno być naprawdę blisko.