Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Koalicji Obywatelskiej, Ireneuszem Rasiem.
Jeśli większość sejmowa się nie ugnie i nie będzie parlamentarnej debaty ws. funduszu odbudowy i w podział pieniędzy nie zostaną w większym stopniu zaangażowane samorządy, zagłosuje pan przeciwko funduszowi? Konkretnie ws. uwspólnienia długów?
- Te środki są konieczne dla Polski. Nie wyobrażam sobie, żeby te środki nie trafiły do nas, żebyśmy wetowali ten program dla całej Europy. Tak to trzeba rozpatrywać. Inną rzeczą są twarde negocjacje. Nieuczciwe by było lekceważenie przez Jarosława Kaczyńskiego, że nie ma swojej większości. Jedna z partii rządzących mówi nie. On musi rozmawiać o zapisach z tymi, którzy chcą głosować. Chcą jednak też negocjować. Nie dla siebie. PSL stawia na samorządy. Ja będę mocno stawiał – jako szef komisji sportu i turystyki – na kwestię turystyczną. Muszą być środki dla konkretnych branż. To gastronomia, hotelarstwo. Jeśli Jarosław Kaczyński i Ryszard Terlecki to lekceważą, bo mówią, że mamy głosować i tak, jest to tylko taktyka. Z etyką polityczną nie ma to nic wspólnego.
Zrozumieją to wyborcy KO, jeśli zagłosują państwo przeciwko? Blok władzy mówi, że to rzeczywisty Polexit.
- To figury polityczne, które stawia PiS. On jest w świetnej pozycji. Wiedzą, że ja nie zagłosuję przeciwko temu programowi. Nie chcę jednak, żeby Jarosław Kaczyński i pan Terlecki, którego znam z czasów, gdy miał inne poglądy, mówił takim językiem, że ja jestem niewolnikiem. Jeśli Kaczyński potrzebuje głosu Rasia, niech go posłucha chociaż trochę.
Głosy Lewicy, która deklaruje poparcie funduszu...
- Ja też deklaruję. Nie jestem wariatem. Wariactwem jest brak rozmowy o ważnych kwestiach gospodarczych, o samorządach, bo Jarosław Kaczyński uważa, że tak mu będzie wygodniej w rozgrywce politycznej.
Jakieś rozmowy z Lewicą ws. jednego stanowiska będą prowadzone? Lewica mówi, że zagłosuje za tymi pieniędzmi, ale mają swoje warunki.
- Każdy ma warunki. Nie chodzi o rozmowę z Lewicą. To sprawdzenie kultury politycznej pana Kaczyńskiego. Czy będzie umiał prowadzić politykę w tej ważnej kwestii ponad podziałami?
Co będzie z większością senacką? Senator Jan Filip Libicki deklaruje, że poprze kandydata PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich i sam stanie się senatorem niezależnym.
- Filip Libicki tak to określił, ale nie było to mocne sformułowanie. Jego przyjaciel, z którym prowadzą politykę, pan Kosiniak-Kamysz mówił, że ma nadzieję przekonać pana Libickiego, żeby podjął ostateczną decyzję. Wiele będzie się działo. W sytuacji pata nie powinniśmy grać jednym głosem w Senacie czy Sejmie. Powinien powstać międzyklubowy zespół i powinniśmy powołać osobę akceptowaną przez wszystkich. To byłby dobry wybór dla instytucji RPO. Są takie osoby, ale PiS nie chce oddać swojej inwestytury.
Kto mógłby być kandydatem, który by zyskał poparcie wszystkich stron?
- Jak powiem nazwisko, to je spalę. Takie nazwiska są. Można dyskutować, ale nie będę ich palił. Może PiS-owi i Lewicy potrzeba kilku okrążeń, żeby ich kandydaci odpadali? Są osoby umiarkowane, które dla wszystkich by były do zaakceptowania. To byłby dobry wybór dla polskiej demokracji.
Jako szef sejmowej komisji sportu apeluje pan o zmianę w programie szczepień, żeby polscy sportowcy pojechali na Igrzyska w Tokio zaszczepieni. Jest odpowiedź ministerstwa zdrowia?
- Kilka dni temu była komisja, w której pani minister zajmująca się sportem mówiła, że kilka tygodni temu zwrócono się o wpisanie sportowców do takiego planu. Wiceminister zdrowia mówiła, że nie jest to aktualnie rozważane. Uważam to za błąd. Wiem, że były afery celebryckie, ale my tych sportowców do Igrzysk przygotowujemy nie 4 lata, ale 5 lat. Wydaliśmy masę pieniędzy. Chcemy, żeby przez wynik sportowy na najważniejszej imprezie, Polska była dobrze postrzegana. Mamy szanse medalowe. Teraz jak jedna z takich szans, z uwagi na zakażenie się, wypadnie z obiegu. Zacznie się polskie piekło. Będzie rozstrzygane, czy sportowiec był chroniony. Jedną z rzeczy chroniących jest szczepienie. Nie mówimy o wielkiej ilości.
No właśnie. Jaka to ilość?
- Około 500 osób. Jeden z posłów mówił też o piłkarzach przed mistrzostwami Europy. Zgadzam się. Polscy kibice nie wybaczyliby nam tego. Stawiam mocną tezę. Zrobiłem sondę. Wszyscy byli za. Nie wiem czemu minister zdrowia i premier nie chcą brać tego pod uwagę. W interesie państwa jest zaszczepienie sportowców. Wydaliśmy na ich przygotowania miliony złotych. Oby to nie poszło na marne.
Chodzi tylko o sportowców, bez działaczy? Czy o całe ekipy?
- Działacze i trenerzy w większości… Ostatnio było zakażenie Ewy Swobody przed halowymi mistrzostwami Europy. Ona się zakaziła podczas przygotowań. To sygnał. Większość działaczy i część trenerów jest w grupie zero i jeden. Są albo nauczycielami, albo osobami starszymi. Taka jest struktura sztabu szkoleniowego. To byłaby grupa 500-600 osób. Jeśli z taką dawką ilości szczepień Polska ma problem, ja mówię, że narodowy program szczepień nie działa.
Co z Igrzyskami Europejskimi w Krakowie? Będą w Krakowie i Małopolsce? Na Śląsku? To będzie razem Małopolska i Śląsk? Słusznie prezydent Krakowa trzyma się zasady, że najpierw gwarancje finansowe, potem umowa?
- Prezydent Krakowa pilnuje interesu miasta. Z tego jest rozliczany. Robi to od lat dobrze. Kolejne wybory w końcu wygrywa. Dzisiaj ostateczny zespół organizacyjny stanowić będzie Kraków i Małopolska. Dołączony zostanie Śląsk z bazą lekkoatletyczną na stadionie Śląskim. Tak są prowadzone rozmowy. Byli niedawno przedstawiciele Europejskiego Komitetu Olimpijskiego. Prezes PKOl rozmawiał z Krakowem, działaczami europejskimi. Wydaje się, że te igrzyska będą. Nie będzie nowych tworów, które by wiele kosztowały. Popieram to ponad podziałami. To będzie dobra promocja Polski i Krakowa po Covid.
Co słychać u konserwatystów w PO? Są plany ucieczki? Pan jako pierwszy był typowany na kolejnego polityka Polski 2050. Wybiera się gdzieś pan?
- U mnie bez zmian. Temperatura 36,7.