Gruzińska mafia w Polsce: zjawisko, nie incydent
Dariusz Nowak podkreśla, że obecność gruzińskich grup przestępczych w Polsce nie jest nowym ani przypadkowym zjawiskiem. Choć opinia publiczna zwróciła na nie uwagę po głośnym napadzie na jubilera w krakowskiej Nowej Hucie, ich historia sięga dużo dalej — rozpadu Związku Radzieckiego. Rozjechały się po całym świecie, najczęściej po Europie. Do Polski gruzińskie gangi przyjechały kilka lat temu - ich członkowie rozpoznawali teren i budowali struktury.
Znakiem rozpoznawczym gruzińskiej mafii jest jej ścisła, niemal rytualna hierarchia. Na samym szczycie stoją tzw. wory w zakonie — osoby o najwyższym stopniu wtajemniczenia w przestępczym świecie.
To odpowiednik szefa mafii w stylu włoskim." Wor" to po rosyjsku złodziej, a "zakon" to prawo — chodzi o prawo bandyckie, które funkcjonuje w zakładach karnych. Prawdopodobnie takich osób w Polsce jest pięć.
- tłumaczy Nowak.
Pod nimi działają smotriaszczy — osoby nadzorujące teren, obserwujące, gdzie i kiedy można dokonać napadu. Najniżej w hierarchii znajdują się wykonawcy, odpowiedzialni działania w terenie i fizyczną przemoc.
Dariusz Nowak mówi, że największym zagrożeniem nie jest liczebność gruzińskich gangów, ale zdolność do błyskawicznego przemieszczania się między krajami.
Dzisiaj są w Paryżu, jutro w Berlinie, a pojutrze w Nowej Hucie. Przyjeżdżają, robią skok i znikają — to ich największa przewaga.
Tak było również w przypadku napadu na jubilera na osiedlu Tysiąclecia w Nowej Hucie - brało w nim udział sześciu mężczyzn, z czego część przyjechała specjalnie na napad spoza Polski i natychmiast po nim wyjechała. Na miejscu został kierowca, obserwator i wor w zakonie, który nadzorował akcję.
Napady na jubilerów – brutalna specjalizacja
Gruzińskie gangi mają określoną specjalizację. Ich celem są miejsca, gdzie można zdobyć łupy o wysokiej wartości i łatwe do dalszego obrotu — przede wszystkim sklepy jubilerskie. Sposób działania jest brutalny i bezwzględny. Jak zaznacza Nowak, dziś trudniej o gotówkę, dlatego jubilerzy stają się idealnym celem takich grup:
Wpadają, biją, nie przebierają w środkach. Robią to, co robiły gangi w latach 90., tylko często jeszcze ostrzej
Deportacje nie rozwiązują problemu. Przestępcy wracają — pod innymi nazwiskami i z nowymi dokumentami. Nowa przekonuje, że walka z gruzińską mafią wymaga nie tylko działań lokalnych, ale także ścisłej współpracy międzynarodowej.