Z hukiem i na bogato
Po sukcesie pierwszego albumu PotOCK zdecydował o utrzymaniu kursu, jednak pokusił się o nowe, brzmieniowe pomysły. Tym razem do pracy dołączył producent, niezwykle ceniony w muzycznym świecie, Marcin Bors, co wyraźnie wpłynęło na ostateczny kształt nagrań. Muzycy postawili na bogatsze aranżacje, więcej instrumentów i obecność elektroniki. Nie chodziło jednak o zmianę kierunku, raczej o rozwinięcie tego, co już wcześniej było znakiem rozpoznawczym PotOCKa, czyli połączenia tradycji z rockową energią.
Jak podkreśla Krzysztof Biały, wzbogacenie brzmienia wymogło więcej pracy nad koncertowymi wersjami piosenek:
Cały czas uczymy się tego materiału, żeby jak najlepiej wykonywać go na żywo
– mówi.
W poszukiwaniu najlepszych pieśni
Siłą zespołu Potok pozostaje sięganie do ludowych źródeł i nadawania im nowego kontekstu. Wybór repertuaru nie był przypadkowy. Za przekopywanie własnej pamięci oraz ludowych śpiewników wzięły się wokalistki PotOCKa. Niektóre z melodii znały jeszcze z domu albo zespołu Regionalnego Juzyna. Tym razem zdecydowały także o poszerzeniu horyzontów i tak na płycie pojawiają się utwory z regionu babiogórskiego, ale też melodie łemkowskie czy słowackie. Niektóre z nich funkcjonują w tradycji od pokoleń, inne zostały napisane specjalnie na album.
To jest studnia bez dna, tych piosenek jest ogrom, ale wybierałyśmy takie, z którymi już miałyśmy jakąś relację
- mówi Katarzyna Mętel.
Bez lilii na gorsecie ani rusz
Połączenie tradycji i nowoczesności widać nie tylko w muzyce, ale też w wizerunku zespołu. Stroje sceniczne łączą elementy ludowe, jak haftowane koszule czy charakterystyczne wzory, z bardziej współczesnymi formami. Słynna, babiogórska lilia, będąca jedną z najcenniejszych roślin tutejszych terenów, pojawić się musi obowiązkowo.
Działalność zespołu wpisuje się w szersze zjawisko odradzania się kultury regionu Babiej Góry. Coraz więcej osób sięga po tradycyjne stroje, wraca do gwary, angażuje się w zespoły ludowe.
Na „Z hukiem” tradycja spotyka się z nowoczesnością nie na zasadzie kontrastu, ale dialogu. Obok dawnych pieśni pojawiają się autorskie kompozycje, a stare melodie zyskują nowe życie dzięki nowoczesnym aranżacjom. Najlepszym przykładem jest współczesny tekst, napisany w gwarze przez Reginę Wicher, osobiście zaproszoną do wykonania utworu "Góralska nucicka".
Warto posłuchać, a potem wyruszyć do Zawoi i na babiogórskie szlaki.