Dla kremlowskich spin-doktorów 24 lutego to nie jest rocznica, to „narracyjny reset”. Oni traktują tę datę jak premierę wielkiego horroru, gdzie wszystkie efekty specjalne to kłamstwa. W tym roku postawili na scenariusz pod tytułem „Wielkie Zwycięstwo, Którego Nie Ma”.
Przypomnijmy sobie generała Rudskoja, który kilka dni temu ogłosił światu: „Zajęliśmy 42 wsie!”. Brzmi poważnie… Tyle że niezależni analitycy sprawdzili to „na centymetry”. Okazało się, że generał po prostu „rozmnożył” sukcesy, a te „strategiczne miejscowości” to w rzeczywistości dwie zrujnowane stodoły i dziurawy płot. To jest czysta „inflacja sukcesu”, która ma nas przekonać, że Ukraina już upadła, więc po co w ogóle słać im broń?
Rosjanie idą dalej i wchodzą w świat technologii przez sieć „Matrioszka”. Zapomnijcie o koślawych deepfejkach sprzed lat. Teraz, podczas niedawno zakończonych Zimowych Igrzysk w Mediolanie, AI działała tak sprawnie, że „podłożyli” głos szefowej komisji zawodniczej MKOl. W sfałszowanym nagraniu, udającym materiał BBC, mówiła, że ukraińscy sportowcy są „irytujący”. Cel jest jednoznaczny - zohydzić nam Ukraińców nawet w sporcie.
Co u nas, w Polsce? Tu grają na naszych portfelach. To nie przypadek, że niedawno liczba antyukraińskich postów wystrzeliła do 180 tysięcy! Konta o nazwach typu „Chłop Antoni” - flaga w awatarze i zero znajomych - karmią nas wizją, że polska onkologia leży wyłącznie przez sąsiadów ze Wschodu. To klasyczne uderzenie w czuły punkt: nasze poczucie bezpieczeństwa.
Czy da się przed tym obronić? Da się! Mamy systemy, które wyłapują farmy trolli, zanim ich kłamstwa staną się wiralem. To, że aż 85% z nas widzi w dezinformacji realne zagrożenie, to nasza najlepsza szczepionka. Krytyczne myślenie to dziś nie jest hobby dla wybranych, to nasz obywatelski obowiązek. Nie dajmy się „uwieść” algorytmom, które ktoś nakarmił propagandowym kłamstwem w Petersburgu!