- Francuski geopolityk, który podziela środkowoeuropejskie spojrzenie na Rosję, to nadal ewenement - podkreślał dr Olech. - I to podwójny: po pierwsze dlatego, że mówi to Francuz, a po drugie dlatego, że jest przedstawicielem młodego pokolenia. Wojna w Ukrainie wyraźnie uruchomiła nową debatę nad Sekwaną. Wokół Duchêne’a zaczyna się tworzyć środowisko i oby był on zapowiedzią głębszej zmiany.
Europa Środkowa długo ignorowana
W swojej książce Duchêne wprost przyznaje, że głos Europy Środkowej był we Francji przez lata lekceważony. To podejście zaczyna się zmieniać - choć bardzo powoli.
- Francja jest państwem skrajnie pragmatycznym i zawsze kieruje się własnym interesem. Dziś Paryż dostrzega, że jego sojusznicy - szczególnie w krajach bałtyckich i nordyckich - realnie mierzą się z zagrożeniem. To nie jest przypadek, że Francja utrzymuje wojska w Estonii. Jest tu także element wzajemności: gdy Francja potrzebowała wsparcia w Sahelu, kraje regionu odpowiedziały - przypominał dr Olech.
Jednocześnie książka Putin przeciwko Zachodowi jest częściowo życzeniowa. - Autor słusznie akcentuje zmianę tonu, ale pomija fakt, jak silne są we Francji środowiska prorosyjskie. Mimo to taki głos jest potrzebny - jako punkt wyjścia do dalszej debaty.
Francja patrzy globalnie, Polska - egzystencjalnie
Różnica w postrzeganiu wojny w Ukrainie wynika - zdaniem eksperta - z zupełnie innej pozycji geopolitycznej Francji.
- Francja działa globalnie: Indo-Pacyfik, Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Południowa, Arktyka. Ukraina jest dla niej jednym z wielu problemów. Dla Polski i regionu to zagrożenie egzystencjalne. Stąd fundamentalna różnica perspektyw- mówił.
To także powód, dla którego Francuzi często nie rozumieją determinacji państw Europy Środkowo-Wschodniej wobec Rosji.
Zmiana polityczna? Niekoniecznie trwała
Choć obecna linia Pałacu Elizejskiego jest wyraźnie antyrosyjska, dr Olech przestrzega przed nadmiernym optymizmem.
- Przed Francją wybory w 2027 roku. Macron kończy kadencję, a jego następca może mieć zupełnie inne priorytety. Problemy wewnętrzne - dług, brak wzrostu, napięcia społeczne, migracja - będą pchały Paryż do koncentracji na sobie. W takiej sytuacji Rosja może znów zostać potraktowana jako partner gospodarczy - ocenia.
Rosja jako wróg? Tak, ale „inny” niż dla Polski
Zdaniem rozmówcy Radia Kraków, Francja inaczej definiuje rosyjskie zagrożenie.
- Paryż nie ma potencjału do lądowej wojny z Rosją. W razie ataku na NATO Francja jest w stanie szybko wysłać ok. 5 tysięcy żołnierzy. Kluczowe jest więc stałe rozmieszczanie wojsk w krajach bałtyckich — jako realnej zapory odstraszającej - mówił.
Jednocześnie wskazywał na liczne sprzeczności francuskiej polityki: sprzedaż uzbrojenia do Indii czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które pośrednio współpracują z Rosją, czy obecność rosyjskich baz w Armenii przy jednoczesnym francuskim wsparciu wojskowym dla Erywania.
Demokratyzacja Rosji? Perspektywa pokoleniowa
Dr Olech zgodził się z tezą Duchêne’a, że szybka demokratyzacja Rosji jest iluzją.
- Nawet jeśli dojdzie do zmiany przywództwa, proces będzie długotrwały. To kwestia co najmniej jednego pokolenia. Co więcej, Rosję czeka raczej dalsza radykalizacja ideologiczna - podkreślał.
Zwracał też uwagę na podobieństwo rosyjskich działań destabilizacyjnych we Francji i w Polsce: wykorzystywanie polaryzacji społecznej, sporów politycznych i tematów tożsamościowych.
Gospodarka wojenna i armia silniejsza niż w 2022 roku
W rozmowie pojawiło się także porównanie tez Duchêne’a i Emmanuela Todda, autora Klęski Zachodu. Obaj wskazują na odporność rosyjskiej gospodarki i zdolność do szybkiej odbudowy armii.
- Rosja przestawiła się na gospodarkę wojenną. To fakt. Macron reaguje, mówiąc o potrzebie przyspieszenia francuskiej produkcji zbrojeniowej, ale realne efekty przyjdą dopiero za kilka lat - zaznaczał dr Olech.
0 Co więcej, armia rosyjska jest dziś groźniejsza niż w 2022 roku. Ma ogromne doświadczenie bojowe. Jeśli dojdzie do zawieszenia broni, Rosja odbuduje zdolności jeszcze szybciej. Ukraina bez stałej „kroplówki” europejskiej nie byłaby w stanie prowadzić wojny na wyniszczenie - dodawał.
Na koniec padł gorzki, ale realistyczny wniosek: - Ta książka to dopiero początek. Jeden z wielu kroków, które trzeba podjąć szybko. Bo Paryż ma krótką pamięć, a geopolityka nie znosi próżni.