Przy okazji posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego padają pytania o zaproszonego posła Skalika z Konfederacji Korony Polskiej. Czy prorosyjską Konfederację Korony Polskiej należy dzisiaj izolować? Jakie jest pana zdanie? Czy pan by izolował?
- Jak chodzi o to ugrupowanie, jest tu szereg wątpliwości co do stanowiska tych panów. Mówił o tym prezes Kaczyński, który mocno krytykował wypowiedzi dotyczące negacji holokaustu, komór gazowych przez pana Brauna i przez wymienionego pana posła. To ugrupowanie, które nie powinno mieć chyba za wiele wspólnego z polityką.
Wspomniany poseł ma mandat społeczny w postaci mandatu poselskiego. Powinien wziąć udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czy nie?
- Jak przysługuje to mu z mocy prawa na dzisiaj, pewnie nie jesteśmy w stanie tego prosto zablokować. Tego typu osoby, które mają takie zdanie na niektóre tematy, w mojej opinii w ogóle nie powinny być na scenie politycznej w Polsce.
Pana zdanie podzielają wszyscy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości? Padły też słowa ambasadora Stanów Zjednoczonych wczoraj w wywiadzie dla Rzeczypospolitej. Słowa ambasadora o tym, że trudna byłaby do zaakceptowania przez stronę amerykańską koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Koroną Brauna.
- Tak. My o tym też mówimy, że ta koalicja byłaby trudna do zaakceptowania. Prezes Kaczyński mówił, że z Konfederacją owszem, ale nie z tą. Konfederacja pana Brauna jest taka, z którą nie widzimy pola do współpracy. Współpraca z posłami marszałka Bosaka i tymi z grupy Sławomira Mentzena? Tam by było pole do współpracy.
Dzisiaj taką koalicję z Konfederacją, a także Konfederacją Korony Polskiej nie testuje, aby Prawo i Sprawiedliwość w Krakowie przy okazji tej akcji referendalnej?
- Nie. Jak chodzi o temat referendum w Krakowie, wiele środowisk jest za odwołaniem prezydenta Miszalskiego. Nie dziwi mnie to.
Jeszcze zatrzymam się przy tych relacjach polsko-amerykańskich i posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Najpierw wczorajszy wpis ambasadora Stanów Zjednoczonych o bardzo dobrych relacjach z Polską. Chwali ambasador prezydenta i premiera. Czy kończy się kryzys dyplomatyczny?
- Mam nadzieję, ale to co zrobił marszałek Czarzasty, jak chodzi o nasze stosunki z USA, to skandal do sześcianu. Nie może tak być, że druga osoba w państwie doprowadza do tego, że ambasador USA zrywa z nim relacje i mówi o tym głośno. Nie muszę mówić, jak ważny dla polskiego bezpieczeństwa jest sojusz z USA. To złe, co się wydarzyło. Jak chodzi o relacje z prezydentem Karolem Nawrockim, one ratują wizerunek Polski w oczach prezydenta Trumpa. To zasługa Karola Nawrockiego i dobrych relacji naszego środowiska z aktualną administracją USA.
Choć ambasador chwali premiera. Pamiętajmy też o spotkaniach choćby z szefem MON-u Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Też uznaje ambasador, że te spotkania były bardzo dobre.
- Oczywiście, ale jednak zdecydowanie bliżej jest do Pałacu Prezydenckiego. Relacje z rządem nie są tak tragiczne, jak z marszałkiem. Dobrze, że tak jest.
W pana ocenie przeszłość marszałka Czarzastego - tu oczywiście chodzi o Swietłanę Czestnych i udziały w spółce marszałka - i przeszłość prezydenta Nawrockiego - to jest z kolei odpowiedź marszałka Sejmu - to są dzisiaj najważniejsze sprawy związane z bezpieczeństwem Polski, czy może to jest takie zaproszenie na wspólne grillowanie?
- Bez wątpienia druga osoba w państwie powinna być jak żona Cezara. Jako posłowie PiS pytamy, dlaczego Włodzimierz Czarzasty w tej kadencji, gdy był członkiem komisji ds. służb specjalnych, która jest szczególnie ważna dla bezpieczeństwa, dlaczego wtedy się bronił przed wypełnieniem ankiety bezpieczeństwa? To jest najbardziej bulwersujące, że coś tu musi być na rzeczy, skoro marszałek nie chce ujawnić pewnych informacji kluczowych dla bezpieczeństwa państwa.
Przechodząc do spraw lokalnych i wracając do kwestii referendalnej, jakie emocje rządzą dziś w Małopolsce? Pytam o rozwijające się inicjatywy referendalne. W pana okręgu tak dzieje się w Kalwarii Zebrzydowskiej, no i w sąsiedniej Lanckoronie.
- Tak. My jesteśmy za demokracją zawsze. Referendum to ważny element demokracji. Co do progu odwołania, można o tym rozmawiać. Ten próg jest za wysoki. Co do tych dwóch sytuacji, w Kalwarii śledzę tę sytuację od wielu miesięcy. Zarzutami grupy referendalnej jest utrata nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. To skandal, że burmistrz doprowadził do tego, że w święta, w weekendy i w nocy nie ma tej opieki.
Burmistrz, który był popierany przez Prawo i Sprawiedliwość w wyborach.
- Nie. To bzdura. Pan Stela kiedyś wiele lat temu startował z naszym poparciem i chyba z naszym logiem, ale to było dawno. W ostatnich wyborach nie miał naszego poparcia. Jak chodzi o kluby sportowe… Była afera z boiskiem Sahara, które w poprzedniej kadencji rządu dostało dużą dotację. Dzisiaj burmistrz chce od klubów sportowych finansowania, żeby kluby płaciły za korzystanie z tego boiska. To skandal. 400 tysięcy złotych zostało zwrócone do budżetu państwa, jeśli chodzi o obronę cywilną. Można było za to kupić wiele rzeczy. Do tego wzrost administracji, 4 miliony…
Pan mówił, że zmieniłby pan zasady przeprowadzania organizacji referendów odwoławczych, zmniejszając ten pułap. Natomiast są też tacy eksperci, którzy wskazują na inne rozwiązania. Na przykład wadium, które organizatorzy by wpłacali. Jeśli na przykład liczba osób, które poszły do głosowania, znacznie odbiegałaby in minus w stosunku do tego, ile podpisów zebrano, wówczas takie wadium by przepadało. Co w ogóle pan by zmienił jeszcze w tych przepisach o referendum?
- Główna sprawa to jest 3/5 z ostatniej frekwencji w wyborach, gdy włodarz został wybrany. To dużo. Dla dobra demokracji ten mechanizm odwoławczy powinien być prostszy. Mieszkańcy powinni brać sprawy w swoje ręce, gdy jest szereg zarzutów.
Na obecnym posiedzeniu Sejmu ma się odbyć pierwsze czytanie ustawy o opłacie turystycznej autorstwa posłanki Lewicy Darii Gosek-Popiołek. Czy pan zagłosuje za taką możliwością wprowadzania podatku? No i czy takie rozwiązanie przydałoby się pana Wadowicom?
- Nie zagłosuję, bo to kolejny skok na kasę. Do tej pory ta opłata klimatyczna… Dlatego nie może być nazywana klimatyczna, bo gdy powietrze nie jest za ciekawe, opłata była przez sądy odrzucana. Stad zmiana nazwy. Procent tej opłaty ma trafiać do budżetu państwa. Do tej pory było to dla samorządów. To skok na kasę.
Czyli Wadowice nie potrzebują opłaty turystycznej?
- To temat do innej dyskusji. Co do sensu tych zmian, oceniam je źle.