-
Krakowska SCT jest dobrze zaprojektowana, wymaga jedynie korekt technicznych.
Prof. Michał Wolański ocenia, że strefa w Krakowie jest lepiej przygotowana niż w Warszawie. Ewentualne zmiany powinny dotyczyć głównie kwestii formalnych oraz ułatwień w dojazdach do parkingów Park & Ride, a nie zasadniczego ograniczania jej obszaru. -
Opłaty za wjazd mają racjonalizować decyzje, a nie karać kierowców.
Mechanizm płatnego wjazdu ma odróżnić osoby wjeżdżające sporadycznie od tych, które robią to codziennie. Celem nie jest zbieranie pieniędzy, lecz stopniowa eliminacja najbardziej emisyjnych, zwłaszcza starych diesli. -
Strefa nie jest „dyskryminacją”, lecz elementem zmiany modelu mobilności.
Zdaniem eksperta codzienne dojazdy do pracy powinny opierać się na transporcie publicznym. SCT ma ograniczać najbardziej szkodliwe pojazdy, a nie zakazywać wjazdu jako takiego. -
Celem jest zdrowie mieszkańców, nie klimat.
Strefa ma zmniejszać lokalne zanieczyszczenia powietrza – pyły i spaliny, które „zabijają tu i teraz”. To narzędzie, które może zostać wycofane, gdy poprawi się jakość powietrza i spełni swoją funkcję.
- A
- A
- A
Ekspert: Jako Warszawiak zazdroszczę Krakowowi dobrze przygotowanej SCT
Czy zapowiadana przez prezydenta Krakowa korekta Strefy Czystego Transportu to racjonalna poprawka, czy polityczny krok wstecz? W debacie o smogu, samochodach i prawie do wjazdu do miasta znów ścierają się emocje z argumentami ekspertów. Gość Radia Kraków, profesor Michał Wolański, dyrektor Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie przekonuje, że w sporze o SCT tak naprawdę nie chodzi o samochody. "Chodzi o to, czy wygoda kierowców jest ważniejsza niż zdrowie mieszkańców oddychających zanieczyszczonym powietrzem" - podkreślał profesor.Strefa do poprawki czy do obrony? Krakowska debata o czystym transporcie
Zapowiedź korekty Strefy Czystego Transportu w Krakowie wywołała polityczną i społeczną burzę. Prezydent Aleksander Miszalski nie zdradził jeszcze szczegółów zmian, ale zapewnił, że SCT nie zostanie zlikwidowana. Dla jednych to dowód elastyczności i wsłuchiwania się w głosy mieszkańców. Dla innych – nerwowy krok wstecz wobec presji przeciwników ograniczeń dla kierowców.
W rozmowie z Radiem Kraków profesor Michał Wolański, dyrektor Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności SGH, studzi emocje i przekonuje, że z perspektywy eksperta krakowska strefa jest rozwiązaniem dobrze zaprojektowanym:
Jako Warszawiak zazdroszczę Krakowowi dobrze przygotowanej Strefy Czystego Transportu. Jest mi trochę przykro, że my Polacy ciągle uważamy, że nasze prawo do jeżdżenia samochodem, czasem rozwalonym, czasem dymiącym straszliwie z rury wydechowej, jest dla nas ważniejsze niż życie i zdrowie nasze i innych osób.
Korekta – ale jaka?
Profesor nie neguje potrzeby zmian, ale widzi je raczej jako techniczne doprecyzowanie niż polityczny odwrót. Wskazuje m.in. na konieczne poprawki formalne po wyroku sądu administracyjnego oraz możliwe "skrócenie” strefy w wybranych miejscach tak, by ułatwić dojazd do parkingów Park & Ride:
Przede wszystkim właśnie w dojazdach do węzłów komunikacji miejskiej, do parkingów Park & Ride. Chodziłoby o rozwiązania „bardziej punktowe, liniowe”, obejmujące konkretne drogi dojazdowe, a nie zasadnicze ograniczenie obszaru.
To ważny sygnał w kontekście obaw, że magistrat – pod hasłem wsłuchiwania się w głosy mieszkańców gmin ościennych – zdecyduje się na znaczące zmniejszenie zasięgu strefy, która dziś obejmuje około 90 proc. zurbanizowanego obszaru miasta.
Opłata jako bodziec, nie kara
Jednym z najbardziej krytykowanych elementów SCT jest możliwość wjazdu za opłatą dla niespełniających norm pojazdów – rozwiązanie czasowe i drożejące z roku na rok. Przeciwnicy kpią, że „po zapłaceniu 10 zł samochód przestaje dymić”. Profesor Wolański odpowiada na to, że wprowadzony mechanizm ma inny cel:
Ta opłata nie jest po to, żeby jakieś gigantyczne pieniądze zdobyć, tylko po to, żeby właśnie odróżnić tych, którzy wjeżdżają raz na miesiąc, od tych, którzy wjeżdżają codziennie
– tłumaczy. Jego zdaniem jednorazowa opłata racjonalizuje decyzje ekonomiczne i daje czas na dostosowanie się, bez zmuszania wszystkich do natychmiastowej wymiany auta.
Co istotne, ekspert podkreśla, że nie chodzi o przymus kupowania nowych samochodów.
Bardzo często to jest zmiana diesla na benzynowy w tym samym roczniku
– mówi, wskazując, że to właśnie najstarsze diesle są głównym celem regulacji.
Dyskryminacja czy zmiana modelu mobilności?
Jednym z najmocniejszych argumentów przeciwników strefy jest rzekoma dyskryminacja mieszkańców spoza Krakowa. Profesor unika tego słowa. „Nie nazwałbym tego dyskryminacją” – odpowiada wprost.
Jego zdaniem problem leży głębiej – w tym, jak wyobrażamy sobie funkcjonowanie metropolii.
Jeżeli mówimy o codziennych dojazdach do pracy, to one nie powinny być realizowane transportem indywidualnym. Powinny być realizowane transportem publicznym
– podkreśla. I przypomina, że mieszkańcy gmin ościennych i tak mają dziś relatywnie dobrą ofertę transportu zbiorowego.
Co więcej, nikt nikomu nie zakazuje wjazdu do miasta. „To jest mechanizm wymuszający przede wszystkim to, że jeżeli masz stary samochód, to żeby on nie był dieslem” – zauważa.
"Leki powinny być dobrane do choroby"
W debacie często powraca argument, że w Europie Zachodniej odchodzi się od stref czystego transportu. Profesor przyznaje, że w niektórych krajach rzeczywiście są one wygaszane. Ale – jak podkreśla – dlatego, że spełniły już swoją rolę.
Leki powinny być dobrane do choroby. Jeżeli pacjent jest zdrowy, nie musi się leczyć
– mówi obrazowo. W Polsce – a zwłaszcza w Krakowie – problem jakości powietrza wciąż jest poważny. Miasto wykonało ogromną pracę, likwidując kopciuchy i wprowadzając zakaz spalania paliw stałych. Teraz przyszedł czas na kolejny etap: transport.
Strefa to jest narzędzie, celem jest czyste powietrze
– podkreśla ekspert. I dodaje, że gdy cel zostanie osiągnięty, narzędzie będzie można wycofać, choćby ze względu na koszty utrzymania systemu kontroli.
Nie klimat, lecz zdrowie
Ważne jest też to, czego – zdaniem profesora – w tej dyskusji brakuje. Strefa nie jest przede wszystkim narzędziem walki ze zmianami klimatu.
Tu zupełnie nie chodzi o dwutlenek węgla. (…) Tu chodzi o pyły, o zanieczyszczenia, o te rzeczy, które są lokalnie. Nie o te rzeczy, które zmieniają klimat, tylko o te rzeczy, które zabijają nas tu i teraz
– akcentuje.
Prof. Wolański zwraca również uwagę na inny problem: brak skutecznej kontroli technicznej pojazdów w Polsce. Samochody z wyciętymi filtrami cząstek stałych formalnie spełniają normy, ale realnie trują. To jednak – jak zaznacza – nie jest argument za rezygnacją ze strefy.
Miasto dla mieszkańców
W tle sporu o SCT jest pytanie o to, komu ma służyć miasto.
Przypominam, że to jednak mieszkańcy miasta są jego gospodarzami
– mówi profesor. Ostrzega przed scenariuszem, w którym brak działań na rzecz jakości życia wypycha ludzi na przedmieścia, generując jeszcze większy ruch i korki.
Zapowiadana korekta może więc stać się testem: czy będzie to kosmetyczna poprawka, która wzmocni funkcjonowanie strefy, czy też polityczny kompromis osłabiający jej sens. Jeśli wierzyć ekspertowi, stawka jest większa niż komfort kierowców. Chodzi o to, czy Kraków konsekwentnie będzie budował miasto, w którym czyste powietrze nie jest luksusem, lecz standardem.
Komentarze (2)
Najnowsze
-
17:19
Zabójstwo 26-latki z Oświęcimia. Ingebrigt G. odwołał się od wyroku
-
15:46
Nagła zmiana zasad w krakowskim programie "Mieszkanie za remont". "Zastanawiamy się, jak wybrnąć z tej sytuacji"
-
15:45
Nowy napastnik w Cracovii
-
15:04
Tak teraz wygląda Klimkówka
-
14:57
400 dzieci mniej. Tarnowskie przedszkola czekają zwolnienia
-
14:56
Ekspert: Jako Warszawiak zazdroszczę Krakowowi dobrze przygotowanej SCT
-
14:26
93-latka z Tarnowa przechytrzyła oszusta. „Na policjanta” nie zadziałało
-
13:39
Prezydent Krakowa o SCT i odwołaniu Łukasza Franka: „Potrzebna korekta”. Konkretów brak
-
13:37
Brud i smród w nowej poczekalni. Mieszkańcy domagają się reakcji
-
13:36
Pchła lekko nie ma
-
13:24
Referendalna gorączka w Małopolsce. Dlaczego 82 proc. prób kończy się fiaskiem?
-
13:23
Koniec batalii o użytek ekologiczny na Zakrzówku. Jest ugoda z deweloperem
-
13:20
Trzęsienie ziemi w tarnowskich Azotach. Prezes odwołany
-
13:17
Święto teatru dostępne dla wszystkich
-
13:42
"Bądź pochwalony Panie mój. O wracaniu do istoty rzeczy". K.Grzywocz