Szef MON deklaruje, że nie odpuści prezesowi NBP pieniędzy, które miałyby się kryć za projektem prezydenta Nawrockiego. Co więcej, przedstawiciele PSL-u już w zeszłym tygodniu przekonywali, że projekt poprawionej ustawy prezydenckiej jest gotowy. Czy trafił do Sejmu?
- Jeszcze nie mam takiej informacji. Mamy dziś posiedzenie Prezydium Sejmu, dostanę informację. Jak wpłynie to do laski marszałkowskiej, będziemy o tym informować.
"Sejm nie może się zajmować ustawami nierealnymi"
Będzie procedowany taki projekt, przejdzie drogę parlamentarną?
- Wszystkie projekty, które przechodzą przez Sejm i są poselskie lub prezydenckie, są zawieszone na stronie Sejmu. Czekają miesiąc. Jeżeli są braki merytoryczne, wracają do wnioskodawców.
Czyli będzie procedowany jak każdy inny. Projekt prezydencki był odesłany w związku z brakami merytorycznymi.
W tym zamierzeniu Ludowców i Koalicji 15 października chodzi tak naprawdę o grillowanie prezesa Glapińskiego, czy o konkretne pieniądze?
- Głównie chodzi o to, żeby projekt nie zawierał tylko opowieści, ale konkretne informacje, skąd mają być pieniądze, a one są duże. Tymczasem NBP od lat wykazuje straty. Co się stało, że nagle są zyski? Opowieści prezesa to bańka na wodzie.
Czy te pieniądze rzeczywiście są w NBP i są do wykorzystania przez MON? Trudno dzisiaj opowiadać o tych transakcjach obejmujących złoto, bo akurat cena tego kruszca spada na światowych giełdach.
- Sejm nie może się zajmować ustawami nierealnymi. Po drugie, trzeba się zastanowić, czy to poważna propozycja czy tylko opowieści. Jesteśmy państwem przyfrontowym, które musi pilnować swojej odporności na atak rosyjski. Sytuacja na świecie jest niebezpieczna. Musimy zająć się budowaniem własnej odporności. To, co się wydarzyło na Bliskim Wschodzie pokazuje, co możemy zbudować tu i teraz. To ochrona dronowa. W Polsce można szybko produkować drony i amunicję. Dziś trzeba inwestować w polskie zakłady, żebyśmy nie byli zależni od innych krajów.
Czyli reasumując, Koalicja 15 października jest zgodna, jednomyślna i powie prezesowi Glapińskiemu, za pomocą tej ustawy – sprawdzam?
- Tak. Jeśli są takie pieniądze do wykorzystania, mamy obowiązek ustawę przeprocedować. Państwo ma obowiązek wykorzystać te pieniądze do budowania bezpieczeństwa Polski.
"Widać nerwowość prezydenta"
Pani zna pełną listę projektów SAFE. Czy tam są jeszcze jakieś zakłady małopolskie? Mówimy przede wszystkim o Zakładach Mechanicznych, ale czy jakieś firmy z Małopolski są na tej liście?
- Lista jest dostępna, zapoznałam się z nią dokładnie. Wiem, że wszystko było podane przez wojskowych. Mam zaufanie do generałów. Jeżeli stworzyli listę tak, żebyśmy szybko uzyskali potencjał zbrojeniowy, to powinno być realizowane. W większości okręgów w Polsce są zakłady, które będą produkowały broń i części do uzbrojenia. To ważne. Nie ma nic do rzeczy, czy to jest w Małopolsce czy na Podkarpaciu. Chodzi o Polskę. Chodzi o nasze możliwości obrony przed Putinem.
Czy Polsce w jakiś sposób zaszkodzą te wyjazdy i gesty wsparcia prezydenta i polskiej prawicy dla Orbana?
- Trudno zrozumieć, o co chodzi prezydentowi - w grudniu mówił, że nie będzie jechał do Orbana, bo ten spotyka się z Putinem. Są informacje, że szef MSZ Węgier przekazuje informacje do Rosji. Są podejrzenia, że te informacje powinny być zatrzymane w UE. Człowiek jawnie współpracuje z Putinem, walczy o reelekcję. Wiem, że prezydent mówił, iż Putin jest wrogiem. Wiem, co powiedział ambasador USA - będziemy drugim krajem co do wielkości uzbrojenia w tej części Europy. A tymczasem prezydent tego kraju pojawia się u człowieka, który prowadzi prorosyjską politykę...
Będzie jakaś akcja odwetowa? Zobaczymy polityków Koalicji 15 października w Budapeszcie, ale razem z Peterem Magyarem i jego TISZ-ą?
- Nie chcę się na ten temat wypowiadać. Powiem, co wydarzyło się wczoraj. Widać nerwowość prezydenta, popełnił błąd. Tłumaczenie Polakom, że są bratankami z Węgrami? Tego nie trzeba tłumaczyć. Orban jednak jest prorosyjski, antyeuropejski. Europa wspiera Ukrainę, żeby nie przegrała wojny. To dla mnie działanie przeciw polskiej racji stanu.
"Trzymam kciuki za węgierską opozycję"
Powtórzę jeszcze pytanie, bo nie powiedziała pani „nie”. Może być tak, że zobaczymy przedstawicieli Prezydium Sejmu, albo premiera, przedstawicieli rządu u boku Petera Magyara przed wyborami?
- Mogę się wypowiadać w swoim imieniu - nie mam zamiaru jechać do Węgier. Nie mam zamiaru okazywać jednak żadnego poparcia dla Viktora Orbana. To nie jest nasz przyjaciel.
Oczywiście pytałem o Petera Magyara...
- Trzymam kciuki za opozycję węgierską, nikt poza nimi nie naprawi tego państwa. Orban wyprawiał różne rzeczy przez wiele lat, idzie w kierunku państwa totalitarnego. Możemy trzymać kciuki za Węgrów, żeby się oczyścili z korupcji i współpracy z Putinem.
Czy to jest ten moment na rządową ingerencję w ceny paliw? Widzimy, że po ostatniej wolcie Donalda Trumpa w sprawie ultimatum dla Iranu cena ropy na światowych giełdach spada, ale sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie zmienia. Doczekamy się tej interwencji? Jeśli tak, to kiedy?
- Na stole są trzy propozycje, jednak będzie uwzględniona. To zmniejszenie akcyzy albo uruchomienie rezerw, przerzucenie kosztów na Orlen. Każda z nich ma plusy i minusy. Trwają rozmowy w rządzie na ten temat. Niedługo będzie decyzja.