W pana ocenie odpowiedzią na weto prezydenta w sprawie KRS powinno być niemal automatyczne uruchomienie planu B ministra Żurka, co do którego są prawne wątpliwości?
- Trzeba zgodnie ze starą ustawą powołać sędziów, wybrać KRS. To powinno wyglądać tak, że ci sędziowie powinni być niezależni, wybrani przez środowiska sędziowskie, nie polityków. To najrozsądniejsze co możemy zrobić, gdy dobra ustawa, merytoryczna została utrącona przez prezydenta z powodów politycznych.
To jest właśnie ten plan B ministra Żurka. Pytanie, czy taki tryb nie pogłębiłby chaosu, bo nie ma prawnych podstaw do takiej preselekcji sędziów?
- Prezydent nie dał nam wyboru. Długo pracowaliśmy nad tym projektem ustawy. To było dobrze oceniane przez ekspertów. To by rozwiązało chaos. Komuś jednak na tym nie zależało. Weto przekreśliło możliwość realizacji wyborów do KRS w oparciu o konstytucyjne przepisy. Dziś albo będzie działała istniejąca Rada poza swoją kadencją, albo wybory się odbędą, przy założeniu, że mamy do czynienia z trybem, który jest bardzo kontrowersyjny.
Zostanie utrzymana ta najbardziej wątpliwa wada, czyli wybór sędziów przez Sejm.
- Tak. Będzie utrzymane to, co podkreślają konstytucjonaliści, że jest niezgodne z konstytucją. Innego wyjścia chyba jednak nie ma.
W najbliższej perspektywie jest też ustawa o programie SAFE na biurku prezydenckim. Teraz z Senatu wraca do Sejmu.
- Tak, ale Senat przyjął jeden z postulatów prezydenta i PiS. Jasne było stanowisko PiS, że pieniądze muszą być spłacane poza budżetem MON. Senat to przegłosował. Ten postulat jest zrealizowany. Pewnie będzie też zrealizowany drugi, czyli lista projektów będzie w jakiejś części upubliczniona. Powody do negacji tego tracą rację bytu.
Jest pan dobrej myśli, że tutaj podpis jednak będzie?
- Zdziwiłby się jakby go nie było. Byłoby to szkodliwe dla Polski. To zdrada stanu by była.
Podział Polski 2050 na te dwa ugrupowania, Polska 2050 i klub parlamentarny Centrum, stabilizuje raczej Koalicję 15 października? Kończy się ten serial związany z wewnętrznymi problemami Polski 2050. Czy jednak może wprowadza więcej niepewności co do stabilności tej koalicji?
- Mamy dwie Polski 2050. W Sejmie się żartuje, że mamy jedną i drugą Polskę 1025. Przyczyną tego podziału są konflikty personalne, co źle świadczy o Polsce 2050, że nie umieli znaleźć kompromisu. Oba ugrupowania zarządzane są przez ministry z rządu. Wydaje mi się, że nie będzie ruchów związanych z brakiem większości parlamentarnej. Jak ktoś ma na to nadzieję, powinien ją porzucić.
Są takie pogłoski, że jedna część, czyli Centrum w stronę Konfederacji mogłaby zerkać, druga w stronę Lewicy. Nawet w kontekście Razem się pojawiały takie odniesienia.
- To pewnego rodzaju dramat tego ugrupowania i tych zacnych ludzi, którzy w większości ciężko pracują. Nie umieli do siebie przekonać wyborców tak, żeby mogli sami startować i pracować w Sejmie. To ich porażka. To w większości dobrzy parlamentarzyści. Trzeba się będzie przykleić pewnie do jakiejś partii, która może się dostać w wyborach.
Koalicja Obywatelska zrobi miejsce na listach jednej albo drugiej części w 2027 roku?
- To pytanie do zarządu krajowego partii. Jeśli tak, będą indywidualne rozmowy. W Polsce 2050 jest wielu merytorycznych polityków. W komisji sprawiedliwości dobrze mi się współpracuje z Pawłem Ślizem. To świetny parlamentarzysta.
Czyli na wspólnej liście jako konkurenta wolałby mieć pan Pawła Śliza, a nie Rafała Komarewicza? Pamiętamy też ten konflikt między panem a Rafałem Komarewiczem.
- Nie. W polityce konflikty personalne trzeba wygaszać. Na tym polega rozsądek polityka. Tu konfliktu nie ma. Z tego co wiem, Rafał Komarewicz nie przewiduje współpracy z KO. To raczej pytanie do niego, nie do mnie.
Pan też szedł do wyborów parlamentarnych, m.in. z hasłem przyjęcie dla Krakowa ustawy metropolitalnej. Jest projekt takiej ustawy. To się nie nazywa teraz ustawa metropolitalna, tylko ustawa o rozwoju miast. Autor ustawy mówi, że jeśli tego się nie uda zrobić w tym roku, to się może w ogóle już nie udać. W przyszłym roku są wybory, jakby jeszcze przyszły takie władze, które ponownie wrócą do takich tendencji recentralistycznych, to już w ogóle należy zapomnieć o ustawie metropolitalnej. Czy jest polityczna zgoda w Koalicji 15 października, w Koalicji Obywatelskiej, co do przyjęcia tego typu ustawy? Tym bardziej, że wychodzi przecież ona z ministerstwa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
- Absolutnie jest zgoda. To potrzebny projekt ustawy. Byłem sceptyczny co do jednej ustawy dla związków metropolitalnych. Wolałem oddzielne ustawy dla metropolii. Taka harmonizacja prawa jest jednak akceptowalna. Jeden projekt, który to wszystko załatwi i da możliwość samorządom tworzenia związków metropolitalnych, rozwojowych. To potrzebny projekt. On jest w konsultacjach społecznych. Rozmawiałem z samorządowcami spod Krakowa, żeby wzięli w tym udział. To bazuje na założeniach ustawy Związku Powiatów Polskich. To opracowali eksperci. To duża wartość. Nie wydaje mi się, żeby był problem z przyjęciem tego w Sejmie.
Pan wie, kiedy mogłaby trafić?
- Mówi się o II kwartale tego roku. Poczekajmy na konsultacje. Jako Sejm powinniśmy to uchwalić w tym roku, bo trzeba dać możliwość samorządom na utworzenie tych związków. To potrwa. Musi to powstać w tej kadencji samorządów.
Jak pan te pierwsze decyzje związane z wielką korektą krakowską przyjmuje? W cieniu oczywiście tej inicjatywy referendalnej jest zapowiedź zmian w Strefie Czystego Transportu, zwolnienie Krakowian z płacenia za parkowanie w strefie A w niedzielę.
- Nie jest tajemnicą, że nie byłem zwolennikiem SCT. Wiele razy mówiłem sceptycznie o niektórych przepisach, chociaż SCT być jednak powinna. Cieszę się z korekty. Lepiej późno niż wcale.
Jeden z krakowskich aktywistów pół żartem napisał, że jak będzie 100 tysięcy podpisów zebranych, państwo będą się wycofywać z zakazu palenia paliwami stałymi w Krakowie.
- Nie. Niepotrzebne są te emocje środowisk aktywistycznych. Tego nie należy łączyć. Refleksja jest i dobrze. Jest spóźniona, ale dobrze, że jest. Daje to możliwość do wypracowania lepszych rozwiązań. Wynika to też z wyroku WSA, który jednak co do zasady wskazał pewne nieprawidłowości w projekcie uchwały, który przyjęła Rada Miasta Kraowa.