Decyzja sądu po tragedii w Tarnowie
Sąd zdecydował o dozorze kuratora do 21. roku życia i kontynuowaniu leczenia psychiatrycznego wobec 17-latka, który w ubiegłym roku śmiertelnie ranił swojego rówieśnika w Tarnowie. W internecie pojawiają się głosy oburzenia. Jak pan ocenia tę decyzję?
Prof. Marek Konopczyński: Moim zdaniem jest ona merytorycznie uzasadniona. Sąd rodzinny zawsze bardzo dokładnie analizuje sytuację dziecka, które popełniło czyn karalny – zwłaszcza tak poważny. Decyzje nie zapadają pochopnie. Celem jest ochrona dobra społecznego, ale nie zawsze oznacza to izolację młodego człowieka w placówce zamkniętej. Często ważniejsze jest realne udzielenie pomocy.
Trzeba pamiętać, że w takich przypadkach może chodzić o chorobę psychiczną. Jeśli tak jest, osoba wymaga leczenia, a nie traktowania jak zwykłego przestępcy, który działał z premedytacją dla własnej korzyści.
Jak sąd ocenia sprawy nieletnich
Jak wygląda procedura w takich sprawach?
Sąd rodzinny bierze pod uwagę wiele elementów. Przede wszystkim przeprowadzany jest wywiad środowiskowy – analizowana jest sytuacja rodzinna, szkolna i społeczna. Dochodzą do tego badania psychologiczne oraz psychiatryczne.
Jeśli nastolatek popełnia tak dramatyczny czyn, zazwyczaj nie dzieje się to bez przyczyny. Bardzo często pojawiają się w tle poważne zaburzenia psychiczne. W takich sytuacjach nowoczesne systemy prawne zakładają, że osoba niepoczytalna nie powinna być traktowana jak w pełni odpowiedzialny sprawca przestępstwa.
Wiek odpowiedzialności i problem systemowy
W Polsce od 15. roku życia w niektórych przypadkach nastolatek może odpowiadać jak dorosły. Jak pan ocenia te przepisy?
Tak, w przypadku najcięższych przestępstw jest taka możliwość. Jednocześnie jednak polski system pozwala izolować nawet dzieci od 10. roku życia w placówkach resocjalizacyjnych.
To rozwiązanie budzi wątpliwości, bo w wielu krajach europejskich granica ta wynosi 13 lub 14 lat. Przyjmuje się, że młodsze dzieci nie są jeszcze w stanie w pełni zrozumieć konsekwencji swoich czynów, dlatego stosuje się wobec nich raczej działania wychowawcze i opiekuńcze.
Odpowiedzialność rodziców
W debacie o przestępczości nieletnich często pojawia się pytanie o odpowiedzialność rodziców.
Moim zdaniem to bardzo ważny wątek. Dzieci są w pewnym sensie odbiciem świata dorosłych. Jeśli młody człowiek popełnia poważny czyn, trzeba przyjrzeć się jego środowisku rodzinnemu.
W Polsce często wygląda to tak, że dziecko trafia do placówki resocjalizacyjnej, a rodzice nie ponoszą realnych konsekwencji. Tymczasem problemy wychowawcze często wynikają z zaniedbań lub trudnej sytuacji rodzinnej.
Najpierw pomoc, dopiero potem kara
Czy rozwiązaniem powinna być większa odpowiedzialność karna rodziców?
Najpierw powinniśmy skupić się na wsparciu rodzin. Wiele z nich po prostu nie radzi sobie z wychowaniem dzieci, bo nikt wcześniej nie przygotował ich do tej roli.
Państwo powinno oferować realną pomoc psychologiczną, terapeutyczną i wychowawczą. Niestety dziś wsparcie często ogranicza się do pomocy finansowej.
Dopiero gdy wszystkie formy pomocy zawiodą, można myśleć o odpowiedzialności czy karze. Tak samo w przypadku nieletnich – kara powinna być ostatecznością, a nie pierwszym krokiem.