Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką Lewicy Razem, Darią Gosek-Popiołek.
Joe Biden, 46. prezydent USA, został zaprzysiężony. Spodziewa się pani korekty polityki amerykańskiej wobec Polski i krajów naszego regionu? To pytanie o obronność, sprawę Rosji.
- Na pewno już widzimy pierwsze korekty. Joe Biden wrócił od porozumień klimatycznych z Paryża, od których odstąpił Donald Trump. Będzie to miało wpływ na nas. Walka ze mianami klimatu będzie tylko wtedy udana, jeśli jak najwięcej krajów zdecyduje się z emisjami walczyć i podejdzie poważnie do tego. Muszą też pamiętać, że musimy zadbać o ludzi, ich miejsca pracy, godność. Joe Biden mocno zaczyna mówić o socjalnych zmianach, które będzie wprowadzał. To podniesienie płacy minimalnej, kryzysowym dochodzie podstawowym w wysokości 2000 dolarów. To także będzie miało wpływ na politykę w Polsce, Europie. Chodzi o walkę z kryzysem. Patrzymy na inne kraje, ich mechanizmy. Mimo iż hołubił nasz rząd Donalda Trumpa, ociągał się z gratulacjami, mam nadzieję, że polityka polsko-amerykańska będzie nadal dobrze prowadzona, że będą dobre relacje. Ta przyjaźń dalej będzie. Jednak uważam, że nie możemy fiksować się na bazie jednego kraju. Musi być sensowna polityka zagraniczna, relacje z UE. One będą dla nas bardzo ważne.
Wśród 17 rozporządzeń podpisanych przez Bidena jest też zakaz dyskryminacji osób w pracy ze względu na orientację seksualną. Rozumiem, że te wszystkie pierwsze rozporządzenia polska lewica przyjmuje z nadzieją. Lewica pisze do Bidena i Kamali Harris na Twitterze „Good luck”. Nowa administracja USA powinna zmienić politykę wobec cyfrowych gigantów? O tym ostatnio jest bardzo głośno.
- Zdecydowanie. Przypomnę, że jak w Polsce premier mówił coś o opodatkowaniu Ubera, Facebooka, od razu pojawiła się pani ambasador USA, która zaczęła grozić palcem. Rząd się wycofał ze zmian. Ja uważam, że to wielki problem. Daliśmy dużo przestrzeni do rządzenia korporacjom cyfrowym. Nie oczekujemy w zamian niczego. Wszyscy płacimy podatki. Korporacje są w stanie tego nie robić, przerzucają koszty, kombinują. Jest pole do regulacji. Chodzi o kwestię podatków. Jako naród musimy mieć pieniądze na ochronę zdrowia, infrastrukturę, wsparcie. Oddaliśmy przestrzeń wolność słowa prywatnym korporacjom. Skutki mogą być różne. Mnie ta dyskusja obecna cieszy. Mam nadzieję, że wypracujemy konsensus. Te firmy będą płacić podatki i będą pod kontrolą. One nas mocno kontrolują.
Kilka dni temu Adrian Zandberg apelował o odpowiedzialność do przedsiębiorców deklarujących otwarcie biznesów mimo obostrzeń. Lewica Razem nie wspiera tego wyłamywania się z obostrzeń?
- My to rozumiemy. Rozumiem przedsiębiorców, którzy są na skraju załamania. Wiele przedsiębiorstw nie dostało nic od państwa. Rozumiemy desperację. Uważamy też, że w obecnej sytuacji trzeba dbać o życie i zdrowie Polaków. Apelujemy do rządu, żeby pomoc dla przedsiębiorców była systemowa. Nie, żeby przez numer PKD jedna osoba dostała, a inna nie. Pomoc musi być dla wszystkich przedsiębiorców, którzy mają straty. Nie 5, ale 15 tysięcy. Pomoc musi objąć kobiety na urlopach macierzyńskich i wychowawczych. Kobieta, która miała jednoosobową działalność i nie pracowała, bo była na urlopie w roku 2019 i nie osiągała dochodów, z pomocy państwa jest wyłączona. To duża niesprawiedliwość. Stad świadczenie kryzysowe dla tych, którzy tracą pracę. Muszą mieć na przeżycie kilku miesięcy. Nie rozumiemy indolencji rządu, który nie chce spojrzeć na trudną sytuację przedsiębiorców. Pomoc jest chaotyczna.
Co powinno się stać w wypadkach, z jakimi mamy do czynienia w Małopolsce? Jest stacja narciarska, która tłumaczy, że co 15 minut organizuje spotkania służbowe i funkcjonuje mimo obostrzeń.
- Tutaj jest miejsce na sąd, który powinien rozważyć wszystkie okoliczności. Nie chcę ferować wyroków. Od tego są instytucje. Uważam, że to moment, w którym… Jest głos Rzecznika Praw Obywatelskich, który mówi, że na podstawie rozporządzeń nie można zakazać działalności. Niech rozstrzyga sąd, nie jedna posłanka.
Pomoc publiczna – podobnie jak w przypadku gmin górskich – powinna popłynąć do Krakowa i Wieliczki, gdzie hotelarze i gastronomicy przeżywają trudne miesiące?
- Tak. Ta pomoc powinna być rozłożona równomiernie po gminach. Inaczej to musi być skonstruowane. Kraków jest bogaty, ale mocno stracił na pandemii. Nie wiemy, kiedy biznesy wrócą do działania. Może zajmie to miesiące? We Francji przedłużono zamknięcie do 6 kwietnia. Nie wiemy, jak będzie w Polsce. Nie wiemy, czy mamy brytyjski wirus, który jest gorszy pod wieloma względami. Tak. Kraków, Wieliczka powinny specjalną pomoc otrzymać.
Klasy 1-3, które wróciły do szkół, mają pokazać, czy kolejne roczniki mogą pójść ich śladami. Powrót stopniowy, czy najpierw szczepienie nauczycieli i powrót w nowym roku szkolnym?
- Uważam, że wcześniej trzeba było reagować. Błędem był system otwierania we wrześniu. Do tego jednak już nie wracajmy. Trzeba szczepić nauczycieli jak najszybciej. Cieszą decyzje rządu, które idą w tym kierunku. Trzeba stopniowo uwalniać kolejne roczniki, obserwować, badać, żeby uniknąć kolejnej fali i zapaści systemu. Dla wszystkich najważniejsze jest życie i zdrowie dzieci. Mam nadzieję, że te decyzje nie odbiją się na tych sprawach.
Nie będę pytał, czy pani się zaszczepi. Wiele razy deklarowała pani, że zaszczepi się sama i zaszczepi swoje córki...
- Nie sama. Zaszczepi mnie lekarz lub farmaceuta.
Są problemy Pfizera, który czasowo zmniejszył dostawy szczepionek. Powinniśmy się wyłamać ze współdziałania europejskiego i szukać szczepionek na własną rękę, żeby przyspieszyć ten proces?
- Nie jestem pewna, czy to dobre rozwiązanie. Ta solidarność europejska pozwoliła nam wiele osiągnąć. Patrzymy na inne kraje. To obniżenie ilości dawek jest chwilowe. Wiemy, że wkrótce produkcja się zwiększy. Na pewno bym się zastanowiła, czy tyle dawek zmagazynowanych jest sensowne. Być może bym uruchomiła zapasy, które mamy i potem nadrabiała ich magazynowanie. To bardziej sensowne niż wyłamywanie się z paktu europejskiego.