Bonobo, który „rozumiał pytania”
Kanzi należał do wyjątkowej grupy bonobo wychowywanych od lat 80. XX wieku w bliskim kontakcie z ludźmi. Zwierzęta te nauczono komunikacji za pomocą leksigramów – abstrakcyjnych symboli graficznych, które odpowiadały przedmiotom, czynnościom i relacjom. Dzięki temu Kanzi potrafił nie tylko odpowiadać na pytania, ale również formułować prośby i reagować na polecenia w języku angielskim na poziomie prostych struktur.
To właśnie ta zdolność komunikacyjna sprawiła, że zespół badaczy pod kierunkiem Christophera Croupeniego mógł przeprowadzić eksperyment, który w normalnych warunkach byłby metodologicznie niemożliwy.
Sedno badania było zaskakująco proste – i dlatego tak znaczące. Badacz brał pusty dzbanek i dwie szklanki, po czym udawał, że nalewa sok do jednej z nich. Następnie pytał Kanziego: „Gdzie jest sok?”
Choć w rzeczywistości żadnego soku nie było, Kanzi konsekwentnie wskazywał szklankę, do której pozornie został nalany. Oznacza to, że nie reagował na faktyczny stan, lecz na mentalną reprezentację sytuacji możliwej.
U ludzi podobną zdolność obserwuje się u dzieci w wieku przedszkolnym, gdy zaczynają bawić się „na niby” – w dom, sklep czy lekarza. To moment narodzin myślenia symbolicznego i wyobraźni.
Co naprawdę pokazało to badanie?
Według prof. Urbaniaka eksperyment nie dowodzi jedynie sprytu czy wyuczonej reakcji. Pokazuje coś znacznie głębszego: zdolność do tworzenia tzw. reprezentacji wtórnych, czyli odróżniania tego, co realne, od tego, co wyobrażone, potencjalne lub udawane. Innymi słowy – Kanzi potrafił myśleć o świecie nie takim, jaki jest, lecz takim, jaki mógłby być.
Badacze wysunęli odważny wniosek: ta zdolność nie jest wyłącznie ludzka, lecz może sięgać wspólnego przodka ludzi i szympansów, żyjącego nawet 7–9 milionów lat temu.
Czy „to tylko wytrenowana sztuczka”?
Nie wszyscy przyjęli te wnioski z entuzjazmem. Znany psycholog Stephen Pinker porównał badanie do uczenia cyrkowego misia sztuczek – efektownego, lecz pozbawionego głębszego zrozumienia.
Krytycy wskazują na trzy główne problemy:
-
badanie dotyczyło jednego osobnika,
-
Kanzi był silnie enkulturowany, czyli wychowany w ludzkim środowisku,
-
jego kompetencje językowe mogły „napędzać” wynik.
Mózg nie kłamie
Jak podkreśla prof. Urbaniak, niemal równolegle ukazały się badania z zakresu neuroanatomii ewolucyjnej, które rzucają nowe światło na sprawę. Okazuje się, że struktury mózgowe odpowiedzialne u ludzi za wyobraźnię – m.in. fragmenty kory nowej i hipokampu, tworzące tzw. sieć domyślną – występują nie tylko u naczelnych, ale również u innych ssaków, a nawet ptaków (w formach analogicznych).
To oznacza, że potencjał do wyobrażania sobie nieobecnych obiektów może być znacznie starszy ewolucyjnie, niż dotąd sądzono.
Sam prof. Urbaniak przyznaje, że metodologicznie wybrałby dziś inną drogę: badałby bonobo mniej związane z człowiekiem, by ograniczyć wpływ enkulturacji. Jednak pionierski charakter badania Kanziego pozostaje bezdyskusyjny.
Jak pokazuje historia nauki, to właśnie takie kontrowersyjne eksperymenty – balansujące na granicy paradygmatów – najczęściej zmieniają nasze rozumienie świata. A być może także naszego miejsca wśród innych istot.