Rektorzy krakowskich uczelni odnieśli się na antenie Radia Kraków do pomysłu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, by uczelnie mogły karać naukowców za dezinformację i wypowiedzi sprzeczne z wiedzą naukową. Dyskusja odbyła się w audycji „Godziny Rektorskie” i nawiązywała m.in. do głośnej sprawy profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, który publicznie podważał fakty dotyczące zamachów z 11 września 2001 roku, sugerując, że były one „medialną inscenizacją”.
Rektor Politechniki Krakowskiej prof. Andrzej Szarata przyznał, że problem jest realny, choć trudny do jednoznacznego uregulowania.
– „Co jest idiotyzmem, to czasem ciężko zdefiniować” – zaznaczył na antenie Radia Kraków.
Jego zdaniem uczelnie nie mogą jednak biernie przyglądać się rozpowszechnianiu nieprawdziwych treści. – „Nie możemy tolerować i dopuszczać do sytuacji, w której każdy może każdą głupotę powiedzieć w imię jakoś w chory sposób pojmowanej wolności” – podkreślił.
Jak dodał, skala zjawiska dezinformacji, wzmacnianego przez media społecznościowe, jest dziś ogromna. – „Zalew głupoty jest gigantyczny. (…) bardzo łatwo jest powiedzieć w trzech zdaniach, że coś jest nieprawda, ale żeby to odkręcić, potrzeba długich wyjaśnień, których nikt już nie słucha” – mówił rektor.
Z kolei rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie prof. Ziębicki zwracał uwagę, że choć wypowiedzi sprzeczne z nauką są niedopuszczalne, to istnieją już narzędzia pozwalające reagować na takie przypadki. – „Instrumenty, którymi dysponuje i ministerstwo, i rektor, są na tyle wystarczające, żeby wyciągnąć surowe konsekwencje” – ocenił.
Jednocześnie przestrzegł przed tworzeniem nowych regulacji, które mogłyby prowadzić do ograniczania wolności badań.
– „Trochę idziemy w cenzurę” – dodał.
Rektorzy zgodzili się jednak, że w przypadkach ewidentnego naruszenia standardów naukowych – jak w przywołanym przykładzie dotyczącym zamachów na World Trade Center – uczelnie powinny reagować.
Do sprawy z innej perspektywy odniósł się także rektor Akademii Sztuk Pięknych prof. Andrzej Bednarczyk. Podkreślił, że w sztuce obowiązują inne zasady niż w naukach ścisłych czy społecznych. – „Sztuka jest przestrzenią wolności (…) to jest inna prawda, prawda artystyczna” – mówił, zaznaczając, że granicą pozostaje wolność drugiego człowieka.
Dyskusja wpisuje się w szerszy spór o granice wolności słowa w środowisku akademickim oraz odpowiedzialność naukowców za publiczne wypowiedzi. Pomysł resortu nauki ma być odpowiedzią na rosnącą skalę dezinformacji, również tej firmowanej autorytetem uczelni.