Czym naprawdę jest broń jądrowa
Broń jądrowa nie służy wyłącznie do prowadzenia wojny. Jak tłumaczy Albert Świdziński, jej główną funkcją jest odstraszanie przeciwnika poprzez groźbę zadania ogromnych strat.
– „To narzędzie do osiągania celów politycznych poprzez groźbę zadania nieakceptowalnych strat” – wyjaśnia rozmówca Radia Kraków.
W praktyce oznacza to, że państwo posiadające taki arsenał może równoważyć przewagę przeciwnika w wojnie konwencjonalnej. Przykładem jest wojna w Ukrainie. Rosja wielokrotnie groziła użyciem broni jądrowej, jednak – jak podkreśla Świdziński – nie wpłynęło to na decyzje Kijowa.
Rosja, NATO i nierównowaga sił
W dyskusji o bezpieczeństwie Europy często pojawia się pytanie o potencjał nuklearny Rosji i państw NATO. Zdaniem Świdzińskiego, przewaga Rosji jest szczególnie widoczna w zakresie tzw. broni niestrategicznej, czyli takiej, która może być użyta na polu walki.
Rosja dysponuje znacznie większą liczbą takich ładunków oraz bardziej zróżnicowanymi środkami ich przenoszenia. W Europie natomiast amerykańska broń jądrowa znajduje się w ramach tzw. nuclear sharing, ale pozostaje pod pełną kontrolą USA.
– „To zawsze jest decyzja polityczna Stanów Zjednoczonych” – zaznacza rozmówca.
Oznacza to, że państwa goszczące tę broń nie mogą jej samodzielnie użyć. Nawet w przypadku konfliktu decyzje dotyczące jej wykorzystania zapadają w Waszyngtonie i w strukturach NATO.
Europa Zachodnia i przykład Francji
W Europie tylko dwa państwa posiadają własną broń jądrową – Francja i Wielka Brytania. Szczególnie interesujący jest przypadek Francji, która zdecydowała się na budowę własnego arsenału już w latach 50. Decyzja ta wynikała z przekonania, że interesy Stanów Zjednoczonych nie zawsze pokrywają się z interesami europejskich sojuszników.
Francja uznała, że własna broń jądrowa daje większą niezależność i bezpieczeństwo niż wyłączne poleganie na gwarancjach sojuszniczych.
Czy Polska może liczyć na „parasol nuklearny”
W debacie publicznej często pojawia się pytanie o tzw. parasol nuklearny, czyli gotowość USA do użycia broni jądrowej w obronie sojuszników.
Świdziński podchodzi do tego sceptycznie.
– „To propozycja skrajnie niewiarygodna” – mówi, wskazując, że oznaczałoby to gotowość Stanów Zjednoczonych do poniesienia ogromnych strat w obronie innego państwa.
Jego zdaniem relacje międzynarodowe należy analizować przede wszystkim w kategoriach interesów, a nie deklaracji.
Alternatywa: strategia „hedgingu”
Jedną z rozważanych dróg dla Polski jest tzw. hedging, czyli budowanie zdolności, które w przyszłości mogłyby umożliwić stworzenie własnego programu jądrowego, bez formalnego podejmowania takiej decyzji. Chodzi m.in. o rozwijanie technologii, infrastruktury i systemów, które mogą mieć zastosowanie zarówno cywilne, jak i wojskowe.
Taka strategia ma dwa cele: zwiększyć bezpieczeństwo państwa oraz wywrzeć presję na sojuszników, by wzmocnili swoje gwarancje.